http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Spotkanie, Kundera, Milan

Roman Kurkiewicz
2009-12-11, ostatnia aktualizacja 2009-12-17 15:09

"Spotkanie" Kundery to autorski przewodnik po nim samym. Po jego patrzeniu, czytaniu, słuchaniu. Myśleniu. Pisaniu w końcu

ZOBACZ TAKŻE
Przytula się tu z jakąś zaskakującą czułością do powieści, utworów muzycznych i obrazów, które kochał przez całe życie. Przywołuje fizjologiczną metafizykę malarstwa Bacona, gdzie obrazy rzeźni i mięsa łączyły się z wyobrażeniem Ukrzyżowania, a w tym zderzeniu pojawiała się myśl, że człowiek jest "bytem pozbawionym sensu, że bez przyczyny musi grać do końca". Kundera krąży wokół wszechobecnych, choć uzurpacyjnych sądów o sztuce, które budują niezapisane hierarchie i mody: "Pod dziurawym niebem mglistej i złudnej pamięci jesteśmy zdani na czarne listy, na ich arbitralne i niesprawdzalne werdykty, zawsze gotowi małpować ich głupią elegancję". W "Spotkaniu" chce ocalić pamięć o tych ważnych dla siebie, jak France, Rabelais ("geniusz niepowagi w sztuce powieści"), Céline, Malaparte, Fuentes, Marquez, ale też kompozytorzy: Janaczek, Xenakis, Schönberg. Kundera rozbiera własne przywiązanie do bliskiej mu koncepcji powieści, do otwartości na niepojmowalny fenomen muzyki, która potrafi, jak u Xenakisa, zanegować całą wcześniejszą kulturę. Uświadomić naszą niekonieczność, zbędność, przypadkowość: "Myślę o tej oczywistości (o tej zdumiewającej oczywistości), że wszystko, co jest (naród, myśl, muzyka), może także nie być".

Kundera przywołuje też manifest Apollinaire'a z 1913 r., którego tłumaczył na czeski, gdzie poeta rozdawał "róże i gówna". Gówna dla Dantego, Szekspira i Tołstoja, róże dla siebie samego, Picassa, Strawińskiego. Kunderze dane było przez kilka lat żyć w "idealnym systemie politycznym, czyli dyktaturze w stanie rozkładu". Wówczas istniał "system nie mający precedensu: gospodarka znacjonalizowana w stu procentach, (...), bez ludzi nadto bogatych i nadto biednych, darmowe szkoły i opieka zdrowotna, lecz także: koniec z tajną policją, swoboda pisania bez cenzury i dzięki temu rozkwit literatury, sztuki, myśli, czasopism". Może dlatego mimo późniejszego doświadczenia emigracji Kundera w "Spotkaniu" swoich refleksji i wspomnień nie obrzuca innych gównem, ale przywołuje tych, dla których ma bukiet róż. Absolutnie znośna, autorska lekkość bukietu lektur, utworów, obrazów.

Milan Kundera, przeł. Marek Bieńczyk, PIW, Warszawa

Źródło: Duży Format
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':