Tytuł książki "Powiatowa rewolucja moralna" nie zachęca. Jest zbyt publicystyczny i nie zapowiada ukrytych w niej emocji i kontrowersji wyzwalanych w czytelniku przez reportażowych bohaterów. Książka Smoleńskiego opowiada o cudzie, cudzie wolności, jaki zdarzył się w Polsce dwadzieścia lat temu i który wciąż, choć z upływem lat inaczej, wielu ludzi zwodzi, uwodzi a niektórych uwiera jak kac.
20-letni Robert z Krosna Odrzańskiego, dla matki Robuś, uznał z kolegami, że najlepiej kraść. W supermarketach w Niemczech, Belgii, Holandii.
Igor i Maciek, uczniowie z Warszawy, odkryli, że zły świat można naprawić w Młodzieży Wszechpolskiej.
Jola ze wsi Dywity na Warmii stwierdziła, że najskuteczniej zrobić to może z Lepperem, "męczennikiem prawdy".
Waldemar Bonkowski z Kościerzyny - malując transparenty "Czerwonej zarazie i jej podżegaczom mówimy nie".
A Sławomir Wieczorek z Gorzowa poprzez akcję: Sprawdź, kim jest twój sąsiad.
Z reporterskiej książki Smoleńskiego więcej można dowiedzieć się o Polsce niż z rzetelnie opasłych opracowań socjologicznych. Bo na konkretnych przykładach pokazuje, co dzieje się w Gorzowie, Grudziądzu, Wyszowatce czy Bartoszycach. Co
gra w ludzkich duszach i jak bardzo małomiasteczkowa prowincja awansowała, a jej problemy stały się cząstką krajowych, a często szerzej - europejskich zmartwień i rozstrzygnięć. Ludzi tam żyjących słychać i widać w politycznych dysputach i kalkulacjach. Stali się łupem polityków i demagogów z jednej strony testujących hasła i mechanizmy przydatne w politycznych grach, a z drugiej stawiających im poprzeczkę i wymagania. Uwierzyli, że ich przyszłość we własnych rękach leży, a jest to zawsze zadanie trudne, czasami ponad siły i nieraz wiodące na manowce, także kryminalne.
Smoleński to rasowy reporter. Nie tylko widzi i rozumie. On także angażuje się w sytuację swoich bohaterów i w zdarzenia, w których uczestniczą. A w ich opisywaniu nie ogranicza się do beznamiętnego podawania faktów i cytowania przeciwstawnych opinii, zwykle znoszących się nawzajem. Z których nic tak naprawdę nie wynika, ale które mają sugerować, że reporter jest niby obiektywnym świadkiem, magnetofonem do nagrywania, nikogo nie ocenia i nie ma własnych poglądów. Smoleński w sposób dyskretny i przyjazny dla bohaterów reportaży pokazuje, które z wiatrów szalejących po Polsce niosą śmieci i morowe powietrze, a które dobrą nowinę. Bo ma swoje przemyślenia i doświadczenia i bardzo chce - czego nie ukrywa - by jego bohaterowie i w ogóle ludzie w Polsce byli trochę lepsi i ciut mądrzejsi. I nie robi tego z potrzeby jałowego dydaktyzmu czy poczucia własnej mądrości. On ze swoimi bohaterami rozmawia nie tylko, aby się dowiedzieć i opisać, ale także, aby przekazać swój osąd i rozumienie ich postawy i problemów.
Są to reportaże z najwyższej półki, gorące, napisana z nerwem. Przypominają nam, od czego 20 lat temu zaczynaliśmy i jaką drogę przeszliśmy. Powinny być one także - pozwolę sobie na mentorski ton - lekturą obowiązkową dla studentów wydziałów dziennikarskich i polityczno-społecznych.
Paweł Smoleński "Powiatowa rewolucja moralna", wydawnictwo Znak, Kraków