Teraz, Agnieszka Drotkiewicz, W.A.B., Warszawa
Nie ma tu cyrkowych popisów, całego tego brokatu: męczącej intertekstualności, metajęzyka i parafraz, które przeszkadzały w debiucie.
Drotkiewicz portretuje w "Teraz" tak silnie obecny we współczesnym świecie syndrom "try harder" - prowadzącą do samotności, nerwic i anoreksji tresurę własnych ciał i frustrującą, bo nienasyconą ambicję. Szczególnym odbiorcą powieści będą kobiety usiłujące stosować się do niemożliwych ideałów z prasy kobiecej. Te, które chciałyby być jednocześnie Carlą Bruni i Marią Janion, mieć posprzątane mieszkanie, odtłuszczony jogurt w lodówce, a między siłownią i kursem hebrajskiego robić doktorat z humanistyki.
Da się zrobić: "Gdybym tylko więcej pracowała, mniej spała i mniej jadła!" - mówi bohaterka powieści Karolina Pogorska. "Należy wykorzystać każdą minutę". Ale są straty - rodzina, szczęście. Może nawet życie.
Pogorską poznajemy, kiedy mówi do Kasi, wspominając ich wspólne mieszkanie i liczne niepowodzenia koleżanki, żenujące sytuacje, których była dyżurną bohaterką. Po jakimś czasie orientujemy się, że Kasia nie jest kimś zewnętrznym - że to cień Pogorskiej, jej "słabsza" osobowość. Karolina była Kasią, zanim się wzięła za siebie. "Zawsze ci powtarzałam, biedactwo, że ja najbardziej na świecie kocham pracować. I wszystko, co mam w życiu () - wszystko to osiągnęłam własną pracą" - mówi. Żyje w "świecie liter" - jest jego kreatorką i jednocześnie zakładniczką, bo nie ma wolności od "liter", nie ma przerwy, przepustki, wakacji. Pisze się nawet wtedy, kiedy się nie wykonuje samej czynności pisania - myśląc, postrzegając, interpretując. Nienormowany czas pracy, pisarstwo jako stan umysłu. I to nieustające myślenie: o procesach, które odbywają się w organizmie. O mamie, o grubej przyjaciółce, o ekologii i głodzie w Trzecim Świecie i wreszcie o tym, skąd wziąć forsę na czynsz. "O, nieszczęsne stare panny z wielkich miast, pracujące z literami. Które jedząc, nie umieją po prostu jeść, a śpiąc - po prostu spać. Tylko myślą o czymś innym w tym czasie i knują".
Jak dotkliwa może to być tortura? Perfekcyjnie umalowana Pogorska wychodzi do pracy, po zamknięciu drzwi nagle opada z sił - kładzie głowę na wycieraczce. To pierwszy moment, kiedy uświadamia sobie, jaka to ulga - pozwolić sobie na słabość, wyłom w ścisłym planie. Odpuścić sobie. Wyjść na chwilę ze swojego życia i stanąć na zewnątrz.
Zresztą wszyscy bohaterowie "Teraz" żyją jakby nie swoim życiem - na poły wirtualnie, zagrzebani w zdjęciach, projektach, referatach, raczej śnią własne życia, jakby prowadzili second life w komputerowej grze i obsługiwali własnego awatara. Dlatego sprawni intelektualnie, wrażliwi estetycznie - są zupełnie życiowo nieporadni, samotni, zdezorientowani, kiedy trzeba podjąć ważną, radykalną decyzję. Ale to nie tylko opowieść o współczesnym eskapizmie i tresowaniu do roli. To także historia o poszukiwaniu miłości - na pohybel cynikom, choć bez łatwych rozwiązań, ba, nawet odpowiedzi - czy w ogóle jest i czym jest miłość? Jednak wygląda na to, że samo łażenie wokół niej nadaje życiu trochę sensu i sprawia, że czasem czujemy się szczęśliwi. Czasem jest po prostu zabawnie, a na pewno jest o czym pisać.
Źródło: Gazeta Wyborcza