http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Trzy nieskończoności. O poezji Adama Mickiewicza, Bolesława Leśmiana i Czesława Miłosza, Stala, Marian

Piotr Śliwiński
2002-01-17, ostatnia aktualizacja 2002-01-17 18:23

Mickiewicz, Leśmian, Miłosz omówieni w jednej książce. To prawie niewyobrażalne!



Trzeba dużej odwagi, by taką książkę napisać, by twórczość tych zapewne największych polskich poetów poddać lekturze zarazem krytycznej i empatycznej, by przeczytać ich osobiście, nie wymazując przecież ze świadomości gigantycznej biblioteki złożonej z analiz już istniejących, by podjąć ryzyko zagubienia się w wielkości.

To ryzyko podjął Marian Stala - nie po to jednak, by pysznić się odwagą i erudycją. Jest to przede wszystkim próba uporania się z literaturoznawczą niemocą. Stala pojmuje swe zadanie jako pośrednictwo między specjalistą, który dzisiaj jawi się bądź to jako entuzjasta szczegółów i przyczynków, bądź też jako sceptyk wątpiący w skuteczność własnego badawczego instrumentarium, a czytelnikiem, który - po staremu - szuka w poezji prawdy i reaguje wzruszeniem.

Odwołanie do racji, jakimi kieruje się człowiek czytający wiersze, służy autorowi "Trzech nieskończoności" do przełamania nastrojów pesymizmu otaczających tak poezję, jak i jej interpretację. Ani podstawowe pojęcia, ani tym bardziej kluczowe dla jednostki przeżycia nie utraciły bowiem znaczenia i wagi. Prawda, rzeczywistość, samotność obchodzą nas tak samo jak w przeszłości i tak jak kiedyś pragniemy je wyrazić.

Kryzysowi podlegają natomiast teorie odczytania, ukarana została pycha towarzysząca dążeniu do definitywnych ustaleń w humanistyce, samo czytanie ma tyleż sensu co zawsze. Nawet więcej. W czasie, kiedy - jak powszechnie się uważa - mity spajające świat w zrozumiałą całość rozpadły się na małe, prywatne opowieści, obcowanie z wierszem znajduje nowe uzasadnienie, gdyż wiersz - nie umniejszając wielogłosowości świata - potrafi niekiedy zapobiec przeobrażeniu się polifonii w kakofonię.

Zdolność ta w szczególnym stopniu dotyczy arcydzieł. One określają bowiem miarę literatury i decydują o ciągłości tradycji. One też zadają najwięcej pytań odbiorcy. Wytyczają granice egzystencjalnej i metafizycznej wyobraźni, każą i pomagają usytuować się wobec spraw najważniejszych, bezpośrednio nas dotyczących, lecz niewyrażalnych w codziennej mowie.

Rzecz charakterystyczna - konkluzje większości szkiców Stali ujęte zostały w otwarty kształt wątpliwości, przypuszczenia czy paradoksu. Autor zawiesza głos, jakby chcąc zaznaczyć, że nie wszystko zostało powiedziane, a dialog toczy się dalej. Stroni od brutalności, nie zależy mu też na lotnych słówkach i frazach gotowych do zapamiętania.

Mimo że ma renomę nie lada stylisty, może zresztą dlatego właśnie, unika zbyt wyrazistych myślowych i językowych efektów. Słowem, kto nie kocha poezji, a tylko lubi swoje nad nią intelektualne panowanie, nie ma czego w omawianej książce szukać. Tu wartością jest bowiem wiersz ("o jednym wierszu..." - tak brzmi podtytuł wielu tekstów), namyślanie się nad nim, które bywa czymś egzystencjalnie doniosłym, i pisanie o nim, które jest aktem wiary w historię literatury jako historię lirycznych form i jednocześnie historię sensu.

Bo Stala zakłada fundamentalną ciągłość człowieka. Wprawdzie zmienia się, jak lubi mówić, "światoodczucie", choć dzieje wpływają na tryb pojmowania rzeczywistości, to nieustannie powracają te same głody i niepokoje związane z przemijaniem, cierpieniem czy Bogiem.

Marian Stala: "Trzy nieskończoności. O poezji Adama Mickiewicza, Bolesława Leśmiana i Czesława Miłosza", Wyd. Literackie, Kraków 2001

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':