Rzym
Paweł Muratow
Pamięć Włoch
Wojciech Karpiński
Włoskie miniatury
Adam Szczuciński
Fundacja Zeszytów Literackich, Warszawa, seria Podróże
Podróżowano od zawsze, po naukę i w celach dyplomatycznych, uprawiając handel i odkrywając nowe kontynenty, uczestnicząc w wojnach i pielgrzymkach. Jednak podróż bez konkretnego celu - poza pogłębieniem własnej wrażliwości - jest wynalazkiem stosunkowo niedawnym. W XVIII wieku podróż artystyczna stała się inicjacyjnym rytuałem, pozycją obowiązkową w życiorysie społecznie uprzywilejowanego Europejczyka.
Powstaniu nowego zwyczaju towarzyszyło powstanie nowego gatunku literackiego, którego reguły do dziś niewiele się zmieniły. Sprawozdanie z podróży to nie tylko zbiór impresji o dziełach sztuki, ale też poszukiwanie odpowiedzi na pytania o kulturową różnicę i tożsamość, opowieść o rozpoznaniu i przezwyciężeniu własnych granic, lekcja historycznego myślenia.
Włochy od początku były celem uprzywilejowanym. Do Włoch podróżowali Goethe, Byron, Keats i Shelley, Chateaubriand i Stendhal i, oczywiście, polscy romantycy. Potem m.in. Iwaszkiewicz, Herbert, Karpiński. W ostatnich latach Ewa Bieńkowska ogłosiła książkę o Wenecji, a Marek Zagańczyk - o Toskanii. Włoskie
podróże bywały awanturą, ucieczką, rozluźnieniem, a także deklaracją tożsamości.
W XX wieku standard pisania o Włoszech wyznaczył Paweł Muratow, który podróżował na początku wieku. Ten znakomity rosyjski historyk sztuki w latach porewolucyjnych założył Towarzystwo Badań Włoskich (na jego zebraniu wygłosił swe ostatnie przemówienie Aleksander Błok). Za udział w działalności Komitetu Pomocy Głodującym został aresztowany - wraz z m.in. Borisem Zajcewem. W 1922 r. na dobre opuścił ZSRR.
"Obrazy Włoch" Muratowa (polskie tłumaczenie Pawła Hertza ukazało się na początku lat 70.), opisujące cały włoski kosmos, dziś okazują się chyba dziełem zbyt monumentalnym, by czytać je w całości. Świetnie za to sprawdzają się jako fragment, np. przewodnik po Rzymie. Nic nie tracą na takiej lekturze, bo Muratow prawie 100 lat temu napisał dzieło na swój sposób nowatorskie - wielkie, ale bez linii przewodniej, posługujące się techniką filmowych zbliżeń i oddaleń. Przeglądowi stylów towarzyszą na równych prawach portrety artystów i historycznych postaci, jak i ekscentrycznej szwedzkiej królowej Krystyny, która abdykowała i przeszła na katolicyzm, po to, by spełnić swe życiowe marzenie o zamieszkaniu w Rzymie.
Od czasów podróży Muratowa Rzym się zmienił, a pochodzącą z końca XIX w. zabudowę centrum, stanowiącą dla pisarza przejaw nowoczesnego barbarzyństwa, pokrywa dziś szlachetna patyna. Ta zmiana dodaje lekturze smaku, każe zastanawiać się nad tym, co kilka dekad później powiedziałby Muratow na widok pompatycznego dworca Termini i architektury faszystowskiej. Niemniej jednak duch Rzymu - miasta podchodzącego do swej przeszłości bez antykwarycznego zadęcia, zróżnicowanego, żywego - pozostaje w dużej mierze wciąż taki sam.
Podróżujący może zawsze liczyć na towarzystwo, nawet jeśli jest sam. Towarzyszą mu nie tylko cienie historycznych postaci, ale przede wszystkim innych podróżników. Podróż włoska to gatunek skazany na intertekstualność. Jest tyleż opowieścią o własnym doświadczeniu, co dialogiem z innymi tekstami - sprawdzeniem, potwierdzeniem bądź polemiką z tym, co wcześniej napisali inni.
Wojciech Karpiński w trakcie podróży trzymał w zanadrzu książki Muratowa i Gregoroviusa (XIX-wiecznego historyka niemieckiego specjalizującego się w historii średniowiecznego Rzymu), ale nie bał się powtórzeń. "Doświadczeniu włoskiemu nie grozi zagrzebanie w archiwalnym pyle ani zamarcie w abstrakcjach estetycznych kategorii. Książki, nawet najlepsze, stanowiły dla mnie tylko cenne uzupełnienie. Włochy działają zbyt silnie" - tłumaczył. Jego "Pamięć Włoch" została opublikowana niedługo po ogłoszeniu stanu wojennego. Ta niepolityczna książka ma wyraźny wątek polityczny. W historii miast-państw, w myśli politycznej Machiavellego, Gramsciego, Andrei Caffiego poszukiwał odpowiedzi na pytanie o równowagę między wolnością a porządkiem, ideału "swobodnej jednostki współtworzącej społeczny ład".
Muratow i Karpiński należą z kolei do przewodników lekarza Adama Szczucińskiego. Jak Paweł Hertz, "uważa się jedynie za czytelnika, który zapisuje swoje uwagi na marginesach cudzych dzieł". Dlatego jego podróż jest właściwie metapodróżą, w której głosy nieżyjących (najczęściej) pisarzy przysłaniają żywe doświadczenie.
Włochy Szczucińskiego to kraj weneckiej wyspy San Michele, cmentarza Poggioreale w Neapolu, nekropolii kapucynów w Palermo (miejsca pochówku Brodskiego, Herlinga-Grudzińskiego, Tomasiego di Lampedusy). To nie miejsce intensywnej obecności, ale ziejącej pustki. Hotel Herberta w Sienie, biurko Herlinga w Dragonei. We włoską nieobecność wdzierają się niepokojące reminiscencje z polskiego szpitala. Sceny śmierci, które pozwalają oprzytomnieć?
Trzy włoskie książki: "Rzym" Muratowa, "Pamięć Włoch" Karpińskiego i "Włoskie miniatury" Szczucińskiego to początek "Podróży", nowej serii "Zeszytów Literackich". Wszystkie pozycje zawierają indeksy miejsc i osób oraz mapki, co docenią ci, którzy z książek będą chcieli zrobić praktyczny użytek.