Bestia
Marek Świerczek
Wydawnictwo Otwarte, Kraków
Za bohatera ma 35-letniego kapitana Juliana Basowskiego, Polaka w carskiej armii. Ten, zabiwszy w pojedynku petersburskiego notabla, zostaje "zesłany" (nie pomaga mu nawet protektor generał Murawjow, sławny Wieszatiel) na ziemie dawnej Rzeczypospolitej, gdzie właśnie dogorywa kolejny narodowowyzwoleńczy zryw.
Ale zadaniem Basowskiego nie jest tłumienie powstania. On ma schwytać mordercę, który od kilku miesięcy zabija rosyjskich żołnierzy. Zbrodnie są wyjątkowo okrutne, jakby popełniał je nie człowiek, lecz jakieś monstrum - ofiary są rozszarpywane, pozbawiane serca i wątroby.
Basowski to chłodny racjonalista - wyjaśnił już parę zagadek kryminalnych, czym zdobył sobie uznanie dworu. Jednak udało mu się to nie tylko za sprawą szarych komórek. Pomogły mu nawiedzające go prorocze sny dotyczące sprawców przestępstw. Teraz będzie podobnie.
I właśnie w opisach tych snów ("Przed sobą widział wielkie, nabrzmiałe ciemnością zwierciadło") najdobitniej przejawia się styl pisania Marka Świerczka (ur. 1970, mieszka w Bielsku-Białej). To autor, który najwięcej uwagi poświęca budowaniu klimatu utworu. Składanie misternie zaplecionych zdań wyraźnie sprawia mu przyjemność. Jest w tym dość biegły. Lubi, niczym XIX-wieczny literat tradycjonalista, rozpocząć rozdział z epicką rozlewnością: "Zjechali po ośnieżonym stoku ku jezioru, po którym snuły się pasma mgły".
Nie wstydzi się też korzystać z gatunkowych klisz - Basowski ma brata utracjusza i do tego gruźlika, sam cierpi na duszy po chybionym romansie z arystokratką, itd.
O tempo i logikę intrygi autor niezbyt się troszczy. Basowski i jego kompani - jeden z nich to szlachcic kurlandzki, drugi Czeczen - zajmują się głównie piciem na umór i recytowaniem poezji, co, jak wiadomo, jest zajęciem przewlekłym. Gdy Basowski pierwszy raz staje się świadkiem ataku bestii, zupełnie rzecz lekceważy - poprzestaje na pobieżnych oględzinach zwłok, nie bada miejsca zbrodni, nie przepytuje tych, którzy kręcili się w pobliżu.
Bo też Świerczka zajmuje coś innego niż zagadka kryminalna. Np. zabawy literackie. Postaci z "Bestii" spotykają bohaterów "Wiernej rzeki" - maminsynek książę Odrowąż wypada tu jeszcze żałośniej niż u Żeromskiego. Co więcej, Basowski komentuje historię Salomei i rannego powstańca ("jakoś mi się widzi, że te wydarzenia staną się w przyszłości klechdą domową"), jakby był literackim profetą. Gra z Żeromskim tak wciąga Świerczka, że nie wstydzi się on wtykać w usta swych bohaterów sformułowania w rodzaju "kruki rozdziobią nas wszystkich".
Świerczek, mimo że uprawia literaturę popularną, jest ambitny. Morderstwa i wampiry swoją drogą, a on chciałby, żebyśmy zapamiętali z jego książki przede wszystkim dywagacje na temat tego, jak trudno być Polakiem ("Jestem Polakiem i wiem, jak gracko i z jakim przekonaniem kłamią moi rodacy"). Basowski to przecież bohater kontrowersyjny - wysługuje się zaborcy, wyznając doktrynę margrabiego Wielopolskiego, że Polacy mogliby być w imperium carskim narodem tak ważnym jak Grecy w imperium rzymskim, uważa powstania za zagładę najlepszej części społeczeństwa, przy mogile powstańczej woła: "Żeśmy Polacy w służbie cara, a służąc mu, mądrzej robimy niż ci, którzy pod tym krzyżem leżą".
Ten temat powraca ciągle podczas alkoholowych dywagacji bohaterów. Zawsze jednak ujęty patetycznie, w duchu podręczników do wychowania obywatelskiego ("Ciężko jest w tym kraju być myślącym człowiekiem. Zastanów się, jak będzie ciężko, gdy jeszcze kilka powstań wytępi wszelki krytycyzm").
Co gorsza, dochodzi nawet do tego, że carscy oficerowie zdobywają się na konstatacje, których nie sposób nie odnieść do współczesnej Rzeczypospolitej: "Mogą przyjść czasy, że takim jak ten zadźgany sołtys albo karczmarz-oszust to my się kłaniać będziemy (...). Może, kto wie, nawet na dwory albo do rządu trafią? Trzeba w pysk bić, póki jeszcze się ich ekscelencjami nie tytułuje".
Przyznam, że razi mnie taka tandetna publicystyka w kostiumie historycznym. Zaśmieca skądinąd sympatyczny horror Świerczka. W tym samym stopniu, co pojawiające się w nim od czasu do czasu złote myśli - np. "nikt nie jest odporny na miłość".
Źródło: Gazeta Wyborcza