http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Psia skóra , Kongoli, Fatos

Marek Radziwon
2007-03-26, ostatnia aktualizacja 2007-03-26 19:09

Trzy rzeczy w jednej: prosty romans, gorzki rozrachunek z własną przeszłością, wreszcie - panorama małego kraju odciętego od świata

Fatos Kongoli, najbardziej znane obok Ismaila Kadarego, pióro Albanii. Ale chyba lepsze
Fot. Deborah METSCH/Opale Deborah METSCH/Opale
Fatos Kongoli, najbardziej znane obok Ismaila Kadarego, pióro Albanii. Ale...
Psia skóra

Fatos Kongoli

przeł. Dorota Horodyska, Czarne, Wołowiec



"Psia skóra" to historia przeciętnego życia pewnego albańskiego intelektualisty, który sam nie robi właściwie nic, po prostu poddaje się zdarzeniom. W młodości chciał zostać poetą, ale chociaż jego ojciec znał redaktora pisma literackiego "Październik", z pisania wierszy niewiele wyszło. Został w końcu scenarzystą w państwowym zespole filmowym, ale po latach większość filmów do jego scenariuszy uznaje za marne, sentymentalne knoty.

Krist Tupek - tak brzmi jego nazwisko - mógłby być albańską odmianą Jana Piszczyka z naszego "Zezowatego szczęścia". Przypadkowy los rzuca go w sytuacje, których konsekwencji przewidzieć nie sposób. Tupek jest za słaby, żeby o własnym życiu decydować samodzielnie, nie ma przy tym wobec siebie wielu złudzeń - "psia skóra", tak mówi o sobie samym. Zresztą niskie mniemanie Tupka o sobie bezwiednie potwierdza otoczenie. Tupek to właściwie brzmi prawie jak dupek - łatwo się pomylić. Przykre przejęzyczenie często się zdarza - w urzędach, na ulicy, wszędzie. Tupek niby protestuje, ale w głębi duszy chyba się z tym godzi.

Fatos Kongoli skreślił ciekawy portret nieciekawego mężczyzny. Tupek jest wdowcem, wiedzie dość nudne i skromne życie. Podkochuje się w Lori, najbliższej przyjaciółce swojej córki, co jakiś czas odbiera sto dolarów, które syn mieszkający w Nowym Jorku podsyła mu co miesiąc, ale opiera się namowom syna na wyjazd na stałe do Ameryki, wydaje córkę za włoskiego żołnierza sił pokojowych stacjonujących w Albanii i przede wszystkim wspomina.

Najciekawsze są właśnie te fragmenty powieści Kongoli, w których narrator wraca do dzieciństwa i lat młodzieńczych. To one są najbardziej tajemnicze, to one mają jakiś nostalgiczny urok. To one wreszcie mają siłę powieści czystej - z prostego wspomnienia naiwnych dziecięcych zachwytów, przypadkowych zdarzeń, które w młodej wyobraźni urastały do rangi trwałych symboli, powstaje prawdziwa, wrażliwa literatura.

Czasem jednak zza tej dziecięcej, trochę baśniowej scenerii wystaje prawdziwa, złowroga albańska rzeczywistość. Wielu jej przejawów możemy się tylko domyślać, bo na szczęście nic nie zostało tu wyłożone od razu i w całości. Tupek wspomina np. tajemniczą sąsiadkę, która mieszkała piętro niżej - rodzice mówili o niej, że „popadła w niełaskę”. „Ale kiedy razem z rodziną wyprowadzała się z parteru naszego domu, bo wróciła do łask, nie wiedziałem, co konkretnie znaczyło »wrócić do łask «, lub odwrotnie, jaki dosłowny sens miało wyrażenie »stracić stołek «” - wyjaśnia Tupek.

Po pewnym czasie do tego samego mieszkania wprowadził się nowy lokator. Mieszkał ze starą matką, większość czasu spędzał nad książkami, ciągle coś pisał. Nazywano go profesorem, ale nikt, łącznie z rodzicami Tupka, nie chciał z nim utrzymywać bliższych kontaktów. Bo profesor podobno "popadł w niełaskę". Jednak mężczyzna okazał się sympatyczny, parokrotnie prosił Tupka, wtedy ucznia szkoły podstawowej, o dyskretne przekazanie listu jednej z nauczycielek, pani Lizie, która, jak się później okazało, była żoną profesora. Chłopiec został więc ich tajemnym posłańcem. Dlaczego jednak ich korespondencję trzeba było utrzymywać w tajemnicy? Co groziło profesorowi? Czemu jego żona nie mogła się z nim zobaczyć?

Tak oto w "Psiej skórze" zaczyna się prawdziwa intryga, uczuciowa i polityczna, która wpłynęła na całe, także dorosłe życie bohatera - od szkoły w stolicy, przez przymusowe zatrudnienie na prowincji, które trzeba było po studiach odbębnić, po lata współczesne, kiedy to po złowrogim pomniku dyktatora na centralnym placu miasta pozostał jako symbol sam cokół. Mały chłopiec najpierw ulegał urokowi nauczycielki, po latach zakochał się w Dolorze, którą już jako dorosły mężczyzna poznał w nocnej kolejce po mleko, na koniec spodobała mu się Lori. Długo nie przeczuwał, że właściwie kocha się wciąż w jednej kobiecie. Wszystkie one, chociaż z trzech różnych generacji, były bardzo do siebie podobne, a to podobieństwo okazało się nieprzypadkowe - to matka, córka i wnuczka. Ten rodzinny schemat, który rozpoznajemy dopiero po jakimś czasie, może się wydawać nieco naiwny i melodramatyczny, ale nie jest pozbawiony sensu. Pokazuje bowiem wielopokoleniowe naznaczenie, jakiemu poddano rodzinę profesora. Za jego prawdziwe lub wydumane winy polityczne na wieloletnie wykluczenie skazano w komunistycznej Albanii całą rodzinę.

Dlatego powieść Fatosa Kongoli można czytać na rozmaite sposoby. Jako prosty romans, jako gorzki rozrachunek z własną przeszłością, indywidualną historię nieudanego życia i wielu zmarnowanych szans albo jako społeczną i polityczną opowieść o Albanii rządzonej przez komunistyczną dyktaturę. Wszystkie te światy - od perypetii sercowych bohatera po panoramę małego kraju odciętego od świata - świetnie tu współgrają.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Whitney Houston nie żyje

Mariah Carey, Alicia Keys, Rihanna, Justin Bieber - największe gwiazdy muzyki mówią dziś i piszą, że Whitney Houston była dla nich wzorem i inspiracją

Grammy żegna W. Houston

Dziś w nocy po raz 54. rozdane zostaną muzyczne odpowiedniki Oskarów. Twórcy widowiska chcą oddać specjalny hołd zmarłej w sobotę Whitney Houston