Tak jak " O bohaterach i grobach " bywa nazywane najznakomitszą powieścią, tak autora owego dzieła, Ernesto Sábato, określa się czasem mianem najwybitniejszego pisarza argentyńskiego, co przy takiej konkurencji - Cortázar, Borges, Mujica Lainez - wyróżnieniem jest naprawdę zaszczytnym. A przecież jest to twórca niezbyt płodny, autor raptem trzech powieści i kilku tekstów eseistycznych.
Sábato urodził się w 1911 r. w mieszczańskiej rodzinie i wyzwolenie się spod klasowego jarzma okazało się dlań jednym z ważniejszych zadań młodzieńczych. Studiował na Uniwersytecie La Plata, rozpoczął karierę naukową, działał w młodzieżówce komunistycznej. Jednak w latach 30. jego entuzjazm do polityki zaczął przygasać, a młodzieńca wysłano do Związku Radzieckiego, by odzyskał wiarę w ideały. "Gdybym tam pojechał, nigdy nie wróciłbym żywy" - wspominał pisarz. Zamiast do Moskwy trafił do Paryża i tak rozpoczął się poważny kryzys osobowościowy, który skierował Sábato na drogę wiodącą ku jego jedynej prawdziwej fascynacji - ku literaturze.
W 1948 r. ogłosił zwięzłą książeczkę pod zwięzłym tytułem: "Tunel". Na jej kartach Juan Pablo Castel, malarz, bohater i narrator tej historii, opowiada o swojej dzikiej namiętności do niejakiej Mar~i, ich trudnym związku i tragicznym finale. Anegdota niczym z rubryki kryminalnej lokalnego dziennika posłużyła Sábato do zarysowania bardzo niewesołej koncepcji człowieczego losu: życie jest jak tunel, każdy skazany jest na samotne przebywanie swej drogi bez szansy na prawdziwy kontakt z innym człowiekiem.
Na następną powieść trzeba było poczekać 13 lat. Zapewne dlatego, że Sábato, wzorem Kafki, miewał silne ciągoty do niszczenia rękopisów. Jak głosi legenda, " O bohaterach i grobach " uniknęła płomieni wyłącznie dzięki interwencji żony, stąd dedykacja dla niej nie jest przypadkowa... Ostatnia powieść Argentyńczyka - "Abbadon, anioł zagłady - ukazała się w 1974 r., szerokim echem odbiła się także publikacja tomu esejów "Pisarz i jego zjawy" (1963).
Ten ostatni tytuł znakomicie charakteryzuje koncepcję pisarstwa Sábato. Jak sam przyznawał przy wielu okazjach, także w przedmowie do " O bohaterach i grobach ", pisanie to forma pozbywania się obsesji i lęków, rodzaj autoterapii. Tyle że owe oczyszczenie nie ma wyłącznie charakteru indywidualnego - artyści puryfikują społeczeństwo, drążą w jego podświadomości, a tym samym pełnią witalną funkcję.
Dlatego też Sábato podejmował w swych tekstach problemy uniwersalne, monumentalne, klasyczne. Bardzo niechętnie wyjaśniał sens swoich dzieł ("Wiele pracy kosztowało mnie dojście do pewnych wniosków i potrzebowałem wiele stron, by wyjaśnić moje poglądy. Nie chcę streszczać ich w trzech linijkach, żeby się wypaczyły i zwulgaryzowały - powiedział w jednym z rzadko udzielanych wywiadów), ale przy jakiejś okazji wymienił interesujące go zagadnienia: "samotność i śmierć, nadzieja i brak nadziei, sens i bezsens istnienia". Zagadnienia metafizyczne, ale także - i to bardzo - polityka.
" O bohaterach i grobach " to niewątpliwie opus magnum Sábato. Powieść dzieli się na cztery części. Pierwsze dwie - "Królewna i smok" oraz "Niewidzialne twarze" - przedstawia dzieje młodego chłopaka Marcina, który zakochał się w zagadkowej Aleksandrze. Romans ów skrojony jest dość typowo: on - wcielenie chłopięcej niewinności, wrażliwiec i typ refleksyjny; ona - modliszka i wamp, kobieta impulsywna, o kamiennej twarzy, w której jednak kotłują się mroczne i wieloznaczne emocje. Związek Marcina i Aleksandry skazany jest na niepowodzenie i obserwujemy, jak po krótkotrwałej euforii następuje nieuchronny uwiąd i bolesny, upokarzający dla Marcina finał miłości. Jednak ów romansowy sztafaż kryje pod swą powierzchnią coś więcej: losy rodziny Aleksandry i charakterologiczne konflikty bohaterów wyrastają z argentyńskiej historii, odsłaniają prawidłowości natury politycznej i społecznej.
Śledząc dramatyczne losy Marcina i jego drapieżnej kochanki, z początku nie przykładamy specjalnej wagi do postaci Fernanda, ojca dziewczyny, on jednak okazuje się centralną postacią tej opowieści. Trzecia część nosi tytuł "Raport o ślepcach" i stanowi najsłynniejszą partię tej książki; czasami nawet wydawano ów tekst jako osobną całość. Jest to deliryczna relacja Fernanda, człowieka ogarniętego obsesyjnym lękiem przed niewidomymi. Wierzy on, że ślepcy tworzą coś w rodzaju podziemnej konspiracji, ukrywają się w podziemiach i sprawują nad resztą ludzi mroczną władzę. Opowieść roi się od przerażających wizji, urojeń i drastycznych obrazów. Czwarta część natomiast - "Nieznany bóg" - to retrospekcyjny krok wstecz; poznajemy wcześniejsze losy Aleksandry i jej rodziny, a przede wszystkim koszmarną biografię Fernanda rzucającą światło na wszystkie wcześniejsze wypadki i pozwalającą Marcinowi przejść przez swoistą ścieżkę oczyszczenia.
Przy lekturze tych niemal 500 stron rodzą się jednak wątpliwości: dlaczego właściwie " O bohaterach i grobach " cieszy się tak wielką renomą? Bo gdy zestawimy tę powieść z innymi klasykami literatury latynoamerykańskiej, uderzy nas jedna istotna różnica: wybitne dzieła Ameryki Łacińskiej charakteryzowały się wielką oryginalnością, były przełomowe, otwierały zupełnie nowe ścieżki prozy. "Gra w klasy" łamała wszelkie kanony formalne, "Sto lat samotności" okazało się wielkim mitycznym portretem całego regionu, "Rozmowa w Katedrze" polifonicznym portretem epoki składającym się w spójną całość jak puzzle, a "Terra nostra" powieścią prawdziwie totalną zmagającą się z dziedzictwem całego świata hiszpańskojęzycznego. Tymczasem " O bohaterach i grobach " to powieść skrojona bardzo klasycznie. Fabuła opiera się na dramatycznym romansie, który nadawałby się wręcz do telenoweli, kobiecie-wampowi towarzyszy diaboliczny ojciec ogarnięty spiskową obsesją, emocje bohaterów i ekscesy młodocianego Fernanda są tak mocne, że aż przerysowane, a pikanterii dodaje nieco toksycznego seksu. W tle natomiast rozważania na temat historii Argentyny oraz powtykane gdzieniegdzie rozmowy bohaterów na przeróżne tematy: a to rozrachunek ze współczesną literaturą argentyńską, i to prosto z mostu, jak w tekście krytycznym, a to debata nad narodowym charakterem Argentyńczyków, czy też różnorakie dialogi naświetlające interesujące autora kwestie. Jeśli dodać do tego absolutną klasyczność formy i stylu, bez żadnego eksperymentu czy formalnej śmiałości, to trudno nie zauważyć, że powieści bliżej do XIX-wiecznego realizmu niż lat 60. wieku XX, kiedy to w prozie, zwłaszcza latynoamerykańskiej, kipiało od nowości i inwencji. A zatem - rzecz przereklamowana, klasyk z przeoczenia, tekst do literackiego lamusa? Otóż nie.
Bowiem, choć pewne partie tekstu i koncepty rzeczywiście trącą myszką, choć bohaterowie są nieco koturnowi, a niektóre miłosne dialogi rzeczywiście brzmią tandetnie, to w głębi tej powieści wciąż pulsują emocje i wrażenia, obok których nie można przejść obojętnie. "Raport o ślepcach" jest okropny i obłąkany, Fernando w swej perwersji okazuje się typem odstręczającym i nieznośnym, a Aleksandra swoistą karykaturą nieokiełznanej kobiecości. Wszystko to prowadzi czytelnika w rewiry, w które literatura zbyt rzadko się zapuszcza: w głąb mrocznej podświadomości, w piekła kompleksów i fiksacji. To nie jest literatura słoneczna i ciepła, co to głaszcze czytelnika po główce i wprowadza w błogi nastrój. Ta powieść drażni i prowokuje. Można czytać ją jako traktat o Argentynie i jej tożsamości - i taka lektura będzie już całkiem ciekawa - ale może być także wprowadzeniem w ciemną stronę ludzkiej natury.
"O bohaterach i grobach"
Ernesto Sábato
przekład Heleny Czajki przejrzała i poprawiła Ewa Nawrocka
Znak, Kraków