http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Kultura >  Książki

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Gazeta Wyborcza - Kultura RSS

"Żywoty zwierząt" J. M. Coetzee

Jerzy Jarniewicz
2004-05-17, ostatnia aktualizacja 2004-05-17 20:51

Ta książka to nie tylko dyskusja nad położeniem zwierząt czy nawet nad naszą gotowością wczucia się w ich doznania. Jego proza to kij z rozmysłem wsadzony w mrowisko, ewidentna prowokacja, która ma wytrącić nas z równowagi

Bez względu na to, po czyjej stronie barykady się znajdujemy: obrońców praw zwierząt czy ich ideowych przeciwników.

W tej drażliwej i spornej kwestii sam Coetzee niczego nie przesądza. Ta książka to także zaproszenie do refleksji nad tym, jak trudno zaakceptować punkt widzenia drugiego człowieka, a tym samym wejść w jego wewnętrzny świat.

Wykłady Tannera

Nazwisko amerykańskiego filantropa Oberta F. Tannera wiąże się z cyklicznymi wykładami jego imienia, których celem jest "dyskusja nad naukami humanistycznymi i przyrodoznawczymi związana z zagadnieniem wartości ogólnoludzkich". Do wygłoszenia wykładów zaproszeni zostają wybitni naukowcy i twórcy, a ich wystąpienia uzupełniają komentarze czterech "respondentów" reprezentujących różne dziedziny nauki.

Dwa lata temu miałem przyjemność uczestniczyć jako respondent w jednym z takich wykładów na zaproszenie Seamusa Heaneya. Z tym większym zainteresowaniem sięgnąłem po polski przekład wykładów Tannera zeszłorocznego noblisty J.M. Coetzeego i komentarzy zaproszonych do dyskusji naukowców. To druga taka pozycja na polskim rynku obok tomu Umberto Eco "Interpretacja i nadinterpretacja" (Znak 1996).

Costello radykalna

W wypadku Coetzeego słowo "wykłady" nie jest jednak najszczęśliwszym określeniem. Południowoafrykański noblista nadał im fabularną strukturę, zbliżając tekst swoich wystąpień do opowiadań czy noweli (weszły one zresztą do najnowszej jego powieści, o której pisaliśmy w "Gazecie" w październiku 2003). Ich bohaterką jest Elizabeth Costello, sędziwa już powieściopisarka zaproszona przez pewien fikcyjny uniwersytet amerykański do wygłoszenia wykładów, których formuła jako żywo przypomina wykłady Tannera.

Ku zaskoczeniu organizatorów Costello postanawia mówić nie o literaturze, ale o prawach zwierząt. Costello okazuje się bezkompromisowym radykałem: w jednym z fragmentów porównuje los, jaki spotyka zwierzęta w ubojniach, do losu Żydów w czasie Zagłady, a obojętność ludzi wobec tego nieprzerwanego zwierzęcego holocaustu do obojętności mieszkańców okolic Oświęcimia. Obraz wielkiej rzezi dokonywanej codziennie w majestacie prawa najwyraźniej ją prześladuje - kiedy odwiedza przyjaciół, boi się powiedzieć kilka miłych słów na temat ich nowej lampy, gdyż w odpowiedzi mogłaby usłyszeć, że to "piękny abażur ze skóry polskich Żydów".

Występując tak kategorycznie w obronie zwierząt, Costello nie odwołuje się do argumentów rozumowych, gdyż w filozofii nie znajduje solidnego sojusznika. Filozofom przeciwstawia poetów, a za podstawę naszego nowego stosunku do zwierząt uznaje wyobraźnię i uczucie. Dlatego w najważniejszym chyba zdaniu swoich wykładów Costello stwierdza, że "nie istnieją granice wysiłku, jaki możemy i powinniśmy wkładać we wchodzenie w położenie innych, nie ma granic dla współczującej wyobraźni".

Za plecami Costello

Coetzee, przemawiając w obronie zwierząt ustami fikcyjnej pisarki, mocno skomplikował sprawę. Nie wiadomo bowiem, do jakiego stopnia poglądy Costello zgadzają się z poglądami autora. By rzecz powikłać jeszcze bardziej perfidnie, Coetzee wprowadził do swoich fabularyzowanych wykładów postaci syna pisarki i jego żony. Stosunki między matką a synem nie układają się najlepiej, zaś między synową a teściową toczy się ukryta rywalizacja. Emocjonalne wystąpienia samotnej, nieco zdziwaczałej pisarki można więc odczytywać jako nieuświadomioną grę z rodziną, co oczywiście rzuca cień niepewności na bezinteresowność jej wystąpień, sprowadzając wygłaszane przez nią sądy do psychologicznych uwarunkowań.

Bezwzględność poglądów Costello jest dodatkowo moderowana przez uczestników seminarium, zarówno tych fikcyjnych, istniejących jedynie w świecie wykreowanym przez Coetzeego, jak i tych rzeczywistych, którzy sześć lat temu wzięli udział w wykładach Tannera, a byli wśród nich profesorowie religioznawstwa, historii literatury, filozofii, bioetyki i antropologii. Ich komentarze do wykładów uzupełniające w omawianej książce tekst Coetzeego tworzą ciekawy wielogłos, którego zróżnicowanie wynika nie tylko z faktu, że dyskutanci reprezentują różne dyscypliny nauki, ale także z ich odmiennych światopoglądów i osobowości.

Żaden z uczestników dyskusji nie polemizuje z Coetzeem, tylko z fikcyjną Costello, za która autor tak znakomicie się ukrył. Padają rozmaite argumenty. Jeden z rozmówców wprowadza rozróżnienie między zadawaniem zwierzętom bólu a pozbawianiem ich życia, uważając, że zwierzęta nie rozumieją śmierci, bo w ich świecie śmierć jest wpisana w naturalny tok życia. Inny dyskutant przypomina o niebezpieczeństwach odwoływania się tylko do emocji, przywołując ku przestrodze słowa Hermana Göringa: "Myślę moją krwią". Jak widać, polemista ten przewrotnie posłużył się bronią Costello - jego komentarz można uznać za odpowiedź na jej porównanie rzeźni do Auschwitz, a tym samym za przestrogę przed posługiwaniem się podobnymi analogiami.

Większość argumentów w dyskusji odwołuje się do sporów filozoficznych, naukowych i religijnych. Najciekawszy jednak jest chyba komentarz antropologa Barbary Smuts, która spędziła wiele lat wśród żyjących na wolności pawianów. Smuts nie odwołuje się do filozofii, ale opisuje swoje przeżycia w małpiej społeczności, a raczej swoją przyjaźń ze zwierzętami, które uznaje za osoby, a więc za pełnoprawne, zindywidualizowane podmioty. Wydaje się, że w sporze o prawa zwierząt ta argumentacja przemawia najskuteczniej.

John Maxwell Coetzee "Żywoty zwierząt", przełożyła Anna Dobrzańska-Gadowska, Świat Książki, Warszawa

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Brak komentarzy
INDEKS ALFABETYCZNY KSIĄŻEK: