http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sercątko, Müller, Herta

Michał Witkowski
2003-10-18, ostatnia aktualizacja 2007-12-12 18:47

Na twórczość Herty Mueller wpłynęła jej biografia: dzieciństwo spędzone w Rumunii za czasów reżimu Ceausescu, zakaz publikacji, prześladowania bezpieki, co spowodowało ucieczkę autorki do Niemiec

Okładka książki
Fot. Archiwum
Okładka książki "Sercątko"
RAPORTY
Ale te doświadczenia innym pisarzom wystarczyłyby może na kilka średnich powieści, które by zyskały uznanie na Zachodzie dzięki wielokulturowości autora i wadze opisywanych przeżyć. Znam jednak co najmniej dwie pisarki, które potrafią wyjść poza biografię, w rejony prawdziwej sztuki - pierwszą z nich jest Dubravka Ugrešić, pisarka chorwacka, drugą właśnie Herta Mueller, a dodałbym jeszcze pisarkę austriacką Elfriede Jelinek. Wszystkie mieszkają poza swoim krajem, łączy je niezwykłe wyczulenie na problemy społeczne, spojrzenie z zewnątrz i wynikający z niego dystans, a przede wszystkim niesamowity, gęsty język i mistrzostwo formalne.

Chcą żyć, stroić się i cieszyć

W "Sercątku" Mueller balansuje między prozą fabularną a poetycką, pełnymi garściami czerpie z piosenek i wierszy rumuńskich, z ludowej symboliki, którą traktuje na równi z nową rekwizytornią mitów propagandy komunistycznej. Autorka, mimo że jej powieść jest gęsta od metafor i symboli, zdołała opowiedzieć całą skomplikowaną historię, która zaczyna się w dusznym, zapluskwionym akademiku żeńskim (w Timisoarze?), a kończy się już w Niemczech. Narratorka wspomina czasy swego dzieciństwa i młodości. Naturalną koleją rzeczy owa "wyprawa do piekieł" (jak ją określił recenzent "Allgemeine Zeitung") nie jest pozbawiona mitologizacji. Elementy typowe dla powieści inicjacyjnej, a więc doświadczenia prywatne, pierwsze smakowanie świata, zostają zderzone z szarą rzeczywistością reżimu - to on jest rozrusznikiem kolejnych powieściowych wypadków. Nikt tu nie popełnia samobójstwa z miłości czy tęsknoty.

Lola, studentka, która przybyła do wielkiego, smutnego miasta ze wsi i wstąpiła do partii, aby odmienić swoje życie na lepsze, wiesza się w szafie wspólnego pokoju z powodu zajścia w niechcianą ciążę. Podobny los spotyka grupkę spiskujących z główną bohaterką studentów: Kurt wiesza się z powodów politycznych, niewyjaśniona pozostaje śmierć Paula. Fatum dosięga bohaterów nawet po ucieczce do Niemiec. Jednocześnie jest pokazane "naturalne" wykruszanie się rodziny pozostawionej na wsi - w czasie lektury powieściowy świat kruszy się coraz bardziej. Kogo nie zaszczuje kapitan Securitate Pjele, tego dopadnie rak (przypadek Teresy) albo parkinson (babka głównej bohaterki).

Duszące się na kilku metrach wynajmowanego pokoju dziewczyny chcą żyć, stroić się i cieszyć. Robią więc sobie kosmetyki z... sadzy i śliny, smażą jajka na żelazku, sklejają oczka w pończochach lakierem do paznokci i marzą o mężczyznach w białych koszulach. Przed snem nucą piosenkę: "Każdy miał przyjaciela w każdym skrawku chmury / tak po prostu jest z przyjaciółmi kiedy świat jest pełen lęku / także moja matka mówiła to jest zupełnie normalne / przyjaciele nie wchodzą w rachubę / myśl o poważniejszych sprawach".

Oczywiście wszystkie te ludowe piosenki na krzesełku u kapitana Pjele okazywały się wrogą propagandą, a myślenie tradycyjne dziwnie się łączyło z racjonalnością partyjnych ulotek. Nad wszystkim zaś czuwał znienawidzony wódz, którego wzrok bohaterowie czuli na sobie nawet za granicą. "Rak płuc, rak krtani, szeptaliśmy, rak jelita, guz mózgu, paraliż, rak krwi" - oto jakie życzenia składali codziennie przywódcy, o którym mawiało się "człowiek prosty jak sosna".

Zakłócona komunikacja

Robotnicy w fabrykach produkują fikcję - "blaszane owce i drewniane melony". Można przypuszczać, że zarówno symbole, jak i obrazowanie czy rodzaj wrażliwości obecne w tej prozie są głęboko zakorzenione w rumuńskiej wyobraźni ludowej, bo przecież mieszkańcy akademika przyjechali ze wsi. To samo można powiedzieć o powracającym motywie morw, wypasanych owiec, o twierdzeniu, że "każdy człowiek ma liście, a gdy się myśli, w głowie rośnie trawa".

Herta Mueller potrafi też być autorką bardzo dosadną: zaduch wspólnej lodówki, w której schną "nerki i języki" przywiezione przez dziewczęta ze wsi, "orzech" rosnący pod pachą chorej na raka Teresy, pracownicy rzeźni pijący krew - oto rzeczywistość podana bez żadnego estetyzującego filtra. Jednak fizjologizm i turpizm tej prozy jest świetnie umotywowany - to zresztą jedna z linii łączących ją z twórczością Jelinek. W świecie, w którym nie można myśleć ani mówić, a tym bardziej kochać, człowiek zostaje zredukowany do swojego wymiaru biologicznego.

Autorka wyraźnie sugeruje, że i tytułowe "sercątko" (niem. Herztier) także należy do podrobów: "Poszłam do jadalni i otworzyłam lodówkę. Światło zapaliło się, jakbym je wrzuciła z zewnątrz. Od śmierci Loli nie było w lodówce żadnych języków ani nerek. Ale ja je widziałam i czułam ich zapach. Wyobraziłam sobie przed otwartą lodówką przeźroczystego mężczyznę. Ten przeźroczysty był chory i ukradł wnętrzności zdrowych zwierząt, żeby dłużej żyć. Widziałam jego sercątko. Wisiało zamknięte w żarówce. Było zwinięte i zmęczone".

Młodym ludziom opisanym w powieści pozostaje tylko zapytać: jak żyć z sercem w świecie, w którym najlepiej byłoby tego obciążającego rekwizytu nie mieć? Zapchlony akademik, partyjne posiedzenie, zimne wieczory, cuchnące potem fabryki wyznaczają świat, który bawi tylko jedną osobę - wodza, ale on akurat serca nie ma.

"Kiedy milczymy, stajemy się nieprzyjemni, kiedy mówimy - śmieszni" - zauważa Edgar. Gdyby spojrzeć na "Sercątko" jako na książkę o zakłóconej komunikacji, łatwo można by zauważyć, że rozpoczynające i kończące powieść zdanie Edgara dotyczy problemów samej Mueller, która nie wierzy w normalną komunikację, w to, że wystarczy opowiedzieć fakty. Wprowadza więc w swej powieści cały szereg zakłóceń - rozluźnia logikę zdań, mówi obrazem, lęk oddaje niepokojąco powracającymi frazami. Narracja chwilami staje się hipnotyczna.

Pierwsza na polskim rynku powieść Herty Mueller to prawdziwe arcydzieło. Nic dziwnego, że Mueller już od kilku lat znajduje się w gronie kandydatów do literackiej Nagrody Nobla.

* Herta Mueller "Sercątko", przeł. Alicja Buras, wyd. Czarne, Wołowiec 2003, s. 212

  • 1
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Varga kontra Dunin: Ateizm a la GW

O ile listy do redakcji pisane przez teistów i ateistów aż tak bardzo mnie nie zdziwiły, a wręcz ucieszyły, to oddźwięk na stronie internetowej "Krytyki Politycznej" raczej mnie zdziwił mocno - pisze Krzysztof Varga

Problem dziewczynki w ciele chłopca

Pięcioletni chłopczyk z brytyjskiego Essex od trzeciego roku życia czuje się dziewczynką. To coraz częstsze zaburzenie nawet u tak małych dzieci