Lata 30. XX w., Anglia, szkoła z internatem, noc, stajnia, konie. Obok nich na słomie młody chłopiec, śpi. Noc w noc. Uwielbia konie, nienawidzi lekcji, szczególnie historii sztuki. Uczniowie skarżą się dyrektorowi, że w klasie śmierdzi jak w stajni, na korytarzu omijają go jak trędowatego. Ten niesforny uczeń stanie się na przełomie stuleci najdroższym żyjącym malarzem świata. Jego obraz "Benefits Supervisor Sleeping" (poniżej) Roman Abramowicz kupi za 33,6 mln dolarów. A te konie do końca życia zostaną końmi. Chociaż i tak im się udało. W sensie, że nie urodził się taki koń jeden z drugim jako np. żyrafa. Żyrafa, jak twierdzi pisarz polski Ignacy Karpowicz, przesrane ma najbardziej. W sensie, że ani się porządnie nie napije, bo w tym celu rozkraczyć się musi, a wtedy często atakuje ją lew, nadgryza jej genitalia, ucieka i chodzi za nią, czekając, aż się wykrwawi. I w sensie, że się nie położy, nigdy, choćby na chwilę. Sprawdziłem, rzeczywiście, całe życie na nogach, pozycja leżąca powoduje niedokrwienie mózgu.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej