http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Miłosz, Mahler, Italia w "Zeszytach Literackich"

Tomasz Fiałkowski
2012-01-31, ostatnia aktualizacja 2012-01-30 18:11

Co z tego wybrać? Decyzja niełatwa, bo nowy numer "ZL" ma kilka tematów. A są w nim też wiersze Julii Hartwig i Tomasa Venclovy, proza Tomasza Różyckiego, świetne "Uwagi o umieraniu i śmierci" Maxa Frischa, których bohaterem jest zmarły na raka przyjaciel szwajcarskiego pisarza...

Czesław Miłosz, 1996
Fot. ANDRZEJ IWANCZUK / AGENCJA GAZETA
Czesław Miłosz, 1996
Zeszyty Literackie"
nr 116 (2011/4)


Wybierajmy jednak, zaczynając od rocznic - Miłosza i Mahlera. Z bloku miłoszowskiego, w którym znalazły się m.in. eseje Aleksandra Fiuta ("Przygody Guliwera XX wieku") i Pawła Kłoczowskiego, a Barbara Toruńczyk pochwalnie, ale też polemicznie recenzuje biografię poety autorstwa Andrzeja Franaszka, wybieram szkic Clare Cavanagh "Miłosz, prowincja, Kalifornia".

Amerykańską tłumaczkę, rodowitą Kalifornijkę, zirytował sposób, w jaki w Polsce traktuje się amerykańskie wątki u Miłosza i jego stosunek do kraju, w którym spędził ponad 40 lat. "Kultura masowa, wyobcowany Europejczyk wyrzucony na brzeg antyhistorii..." - tylko tyle? Cavanagh pokazuje, że sprawa nie jest taka prosta. Że wśród pisarzy bliskich Miłoszowi był William Faulkner, że na kształt książki o "Rodzinnej Europie" wpłynęło doświadczenie pierwszego powojennego pobytu w Stanach. A Kalifornia Miłosza to nie tylko surowa natura obojętna na człowieka - także ziemia oswojona i doskonale poznana, kolejna wersja bliskiej, rodzinnej prowincji.

W eseju "Dyletanckie rozważania o muzyce Gustava Mahlera" Adam Zagajewski pisze o paradoksach dzieła autora "Kindertotenlieder". Poszukiwanie tego, co wysokie, religijne i metafizyczne, nie tłumi w jego symfoniach "śmiechu niepozornych ulic Jihlavy [morawskiego miasta, gdzie Mahler dorastał] i prostych dźwięków wojskowej orkiestry dętej".

I jeszcze temat trzeci - literatura włoska. Popularność Calvina, Magrisa, Eca czy Tabucchiego sprawiła, że czytelnik polski zna ją lepiej, wciąż jednak nie dość dobrze. Niewiele publikujący samotnik Carlo Emilio Gadda (1893-1973), którego przypomina Roberto Salvadori, był jednym z największych prozaików włoskich. Dwie jego książki, które mamy po polsku - tom opowiadań "Pożar na ulicy Keplera" i powieść "Poznawanie cierpienia" - dawno zniknęły w czeluściach antykwariatów, druga zaś powieść Gaddy i jego arcydzieło, "Quer pasticciaccio brutto de via Merulana", nie doczekało się dotąd przekładu.

Primo Levi (1919-87), świadek Auschwitz, to u nas także wciąż wielki nieobecny, choć za sprawą Wydawnictwa Literackiego stopniowo się to zmienia. Antoni Michnik w szkicu "Skand" omawia wydany niedawno po polsku tom opowiadań Leviego "Układ okresowy", niezwykłe formalnie "świadectwo pisane językiem chemicznych metafor". Autobiograficzne opowiadania "szybko odsłaniają przed nami równoległe warstwy znaczeń, zbliżając tę prozę do zbioru szkiców filozoficznych".

I na koniec podziękowanie dla redakcji za regularnie prowadzoną kronikę wydarzeń kulturalnych, z której dowiedzieć się można nie tylko o tym, o czym piszą wszyscy - także o tym, o czym nie napisał nikt...

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':