http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pamięć o Jedwabnem ocalona

Andrzej Kaczyński*
2011-07-09, ostatnia aktualizacja 2011-07-09 00:27

Uroczystości żałobne w Jedwabnem w 2001 r. Od lewej: ambasador Izraela Szewach Weiss i prezydent Aleksander Kwaśniewski (obaj pod parasolem), prof. Władysław Bartoszewski, minister kancelarii prezydenta Marek Siwiec i prezes IPN prof. Leon Kieres
Uroczystości żałobne w Jedwabnem w 2001 r. Od lewej: ambasador Izraela Szewach Weiss i prezydent Aleksander Kwaśniewski (obaj pod parasolem), prof. Władysław Bartoszewski, minister kancelarii prezydenta Marek Siwiec i prezes IPN prof. Leon Kieres
Fot. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta

Historiografia sprostała wyzwaniu: po 60 latach ujawniono zbrodnię w Jedwabnem. I podjęła inne, przemilczane wcześniej, bolesne tematy polsko-żydowskie. Z pewnością mamy jeszcze w tej dziedzinie - jako społeczeństwo - niemało do "przepracowania". Ale najważniejsze się dokonało, bo pamięć została ocalona.

Andrzej Kaczyński
Fot. Wojciech Olkuonik / AG
Andrzej Kaczyński
ZOBACZ TAKŻE
Nie uwierzyłem relacji Szmula Wasersztejna o wymordowaniu kilkuset Żydów w Jedwabnem przez polskich sąsiadów. Podał ją do druku Jan Tomasz Gross w artykule "Lato 1941 w Jedwabnem. Przyczynek do badań nad udziałem społeczności lokalnych w eksterminacji narodu żydowskiego w latach II wojny światowej". Przeczytałem to w lutym 2000 roku. Znałem jego dwie wcześniejsze ważne książki, "W czterdziestym nas Matko na Sibir zesłali...", zbiór świadectw Kresowiaków deportowanych do ZSRR, oraz "Upiorną dekadę" o skomplikowanych stosunkach polsko-żydowskich po 1939 roku. Pionierskie, nienaganne pod względem warsztatu historycznego. A tego niesłychanego źródła Gross nie poddał krytycznej analizie. Przejrzałem dawniejsze opracowania, które nie potwierdzały nowej wersji wydarzeń. Prawdę mówiąc, nie poświęcały specjalnej uwagi zagładzie jedwabieńskich Żydów, nie odróżniały jej od tysięcy zbrodni niemieckich. Coś jednak w nieporadnej językowo, ale wstrząsającej relacji Wasersztejna nie dawało mi spokoju i nie pozwalało jej odrzucić.

***

Jan Karski wyruszył do Stanów Zjednoczonych z raportem o Holocauście i w 1943 roku spotkał się między innymi z wybitnym przedstawicielem Żydów amerykańskich, sędzią Sądu Najwyższego Felixem Frankfurterem. Dotknięty okazanym mu niedowierzaniem Jan Karski powołał się na honor oficerski. Sędzia Frankfurter odrzekł: - Ja nie powiedziałem, młody człowieku, że panu nie wierzę, lecz że nie mogę uwierzyć, a to zupełnie co innego...

Zachowując proporcje, podobnie określiłbym swoją reakcję na rekomendowaną przez Grossa relację Wasersztejna. Była ona bowiem sprzeczna nie tylko z potocznym wyobrażeniem o postawach społeczeństwa polskiego wobec hitlerowskiego okupanta, ale i ze stanowiskiem nauki historycznej. Szmalcownictwo, donosicielstwo i wydawanie Żydów władzom okupacyjnym były przedstawiane jako odosobnione występki osób z marginesu. Jan Błoński w latach 80. w eseju "Biedni Polacy patrzą na getto" sformułował i gruntownie udokumentował zarzut o obojętności znacznej części społeczeństwa wobec Holocaustu. Jego praca spotkała się zresztą z gwałtowną negacją i krytyką. Ale i Błoński nie znalazł przykładów samodzielnego udziału Polaków w zbrodniach na Żydach.

***

W kwietniu 2000 roku pojechałem do Jedwabnego i w ciągu kilku godzin, rozmawiając z mieszkańcami miasteczka, uzyskałem potwierdzenie głównej tezy relacji Szmula Wasersztejna: 10 lipca 1941 roku masowego mordu na Żydach nie dopuścili się Niemcy, lecz kilkudziesięciu Polaków z Jedwabnego i okolicznych wsi. Nikt dotychczas nie potrafił przekonująco wyjaśnić, w jaki sposób sprawa znana - lepiej lub gorzej - kilku tysiącom ludzi nie przebiła się do opinii publicznej i pozostała tajemnicą nawet dla historyków regionu. A odkrył ją dopiero i upowszechnił Jan Tomasz Gross mieszkający w Stanach Zjednoczonych. Upłynęło kilka tygodni, podczas których bez przeszkód odszukałem świadków i zrekonstruowałem przebieg wydarzeń, zanim znaczna część mieszkańców Jedwabnego przyjęła postawę obronną i przestała dzielić się wiedzą z obcymi.

***

To uboczny, negatywny skutek wielkiej debaty publicznej, która wybuchła pod koniec roku 2000 na temat zbrodni w Jedwabnem i w kilkudziesięciu innych miejscowościach Podlasia. Bilans tej debaty dla Jedwabnego wypada, sądzę, korzystnie. Miejsce pogrzebania ofiar zagłady zostało przekształcone w cmentarz wojenny i godnie upamiętnione. Opowiedziana została prawda o zbrodni. Ale w Radziłowie, Wąsoszu, Wiźnie i kilkudziesięciu innych miasteczkach i wioskach regionu tak się nie stało i trzeba pamiętać, że to wciąż jest do zrobienia. Coraz mniej jest białych plam w polsko-żydowskiej historii, głównie za sprawą badań historyków z Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Ale ta wiedza nie przenika do podręczników szkolnych. 70 lat po zbrodni jedwabieńskiej i 11 lat po "Sąsiadach" Jana Tomasza Grossa otwartą wtedy debatę trzeba wciąż traktować jako wyzwanie.

*Andrzej Kaczyński jest dziennikarzem, zajmuje się historią najnowszą. Jego reportaż "Całopalenie" (5 maja 2000 r. w "Rzeczpospolitej") był pierwszą publikacją prasową na temat zbrodni w Jedwabnem. Publikuje m.in. w roczniku "Wolność i Solidarność"

Co się wydarzyło w Jedwabnem

22 czerwca 1941 r. Niemcy Hitlera napadły na Związek Radziecki Stalina. Postępom wojsk niemieckich towarzyszyła fala pogromów Żydów dokonywanych przez miejscową ludność na okupowanych przez ZSRR terenach II Rzeczypospolitej. "Ustaliłem, że do połowy lipca 1941 r. mordowanie Żydów przez ich chrześcijańskich sąsiadów miało miejsce w 67 miejscowościach" - pisze w "Tygodniku Powszechnym" (z 10 lipca) historyk Andrzej Żbikowski z Żydowskiego Instytutu Historycznego.

W 1999 r. TVP pokazała dokument Agnieszki Arnold, w którym była mowa o zbrodni w Jedwabnem. Ale to dzięki wydanej w 2000 r. książce "Sąsiedzi" napisanej przez Jana Tomasza Grossa, socjologa z Princeton, ten mord stał się w Polsce i na świecie najbardziej znanym z tych pogromów.

Rano 10 lipca 1941 r. Żydom nakazano zebrać się na rynku, znęcano się nad nimi, zgromadzono w stodole i spalono. Gross szacował liczbę ofiar na 1600. Ustalenia IPN po śledztwie prowadzonym w 2001 r. mówią o 300-400 ofiarach.

Mordu dokonali przede wszystkim Polacy. Żbikowski pisze: "Według mnie mordowali ci, którzy chcieli mordować; pilnowali, by Żydzi nie uciekali, ci, którzy - wzbraniając się przed zabijaniem - chcieli jednak wziąć czynny udział w wydarzeniu. Najwięcej było biernych świadków - to oni tworzyli ów szczelny kordon, tak straszny dla ofiar, bo odbierający nadzieję na ratunek".

Kwestią sporną pozostaje udział Niemców, których w Jedwabnem było w czasie pogromu co najmniej kilku. Czy zachęcali do zabijania? Czy sami strzelali do ofiar? Czy tylko przyglądali się zbrodni?

Chociaż historycy wiedzieli o zbrodni w Jedwabnem, dopiero książka Grossa uczyniła z niej temat narodowej debaty. IPN podjął śledztwo i wydał dwutomowy zbiór studiów i dokumentów o zbrodni (pod redakcją historyków Pawła Machcewicza i Krzysztofa Persaka). W lipcu 2001 r. podczas specjalnych uroczystości w Jedwabnem za zbrodnię przeprosił prezydent RP Aleksander Kwaśniewski. al

***

Rocznicę jedwabieńskiej tragedii w niedzielę uczczą modlitwą przedstawiciele środowisk żydowskich. Kwiaty złożą delegacje IPN i samorządu woj. podlaskiego. Pierwsza część odbędzie się w rejonie cmentarzy żydowskiego i wojennego. Najpierw Tadeusz Mazowiecki odczyta list prezydenta RP, później planowane jest wystąpienie przewodniczącego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Władysława Bartoszewskiego.

Modlitwy za zmarłych odmówią bp Mieczysław Cisło i rabin Michael Schudrich. Kadisz zostanie odmówiony przez przedstawiciela rodzin. Potem uroczystości przeniosą się pod pomnik stojący na miejscu zbrodni. ad



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 4
  • 38 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':