Agata Nowakowska, Dominika Wielowieyska: PiS wznieca wojnę domową? Doradca prezydenta prof. Roman Kuźniar powiedział w TOK FM, że takiej nienawiści nie było nawet podczas stanu wojennego. I Jarosław Kaczyński będzie się za to smażył w piekle. A bp Tadeusz Pieronek w Radiu ZET zarzucił PiS wykorzystywanie katastrofy i symboli religijnych do bezwzględnej walki o władzę. Adam Hoffman: Prof. Kuźniar sam sobie wystawia świadectwo, mówiąc takie rzeczy. Słów bp. Pieronka nie będę jako katolik komentował. Jeśli zaś Jarosław Kaczyński zostaje wysłany przez doradcę prezydenta do piekła, to ja, odpowiadając na tym samym poziomie, powiem, że się tam nie zmieści, bo piekło będzie pełne polityków PO. "Dwór sułtana z wąsem" będzie miał tam specjalny kocioł.
W pierwszą rocznicę katastrofy smoleńskiej pod Pałac Prezydencki przyjechali normalni ludzie z całego świata, by oddać hołd. Nie działacze partii, tylko Polacy z rodzinami, przyjaciółmi. Władze Warszawy wystawiły barierki, policjantów. Chyba to przypominało prof. Kuźniarowi stan wojenny.
Policja ochrania legalne manifestacje. Takie są procedury bezpieczeństwa. Pan sugeruje, że policja była po to, by pałować ludzi. I wysłał ją prezydent Komorowski, bo walczy z opozycją. - Panie też odnoszą takie wrażenie? Ta władza boi się ludzi. Chodziłem między nimi. To nie byli ludzie, którzy mieli w sobie agresję. Tam nie powinno być zasieków, policji z pałkami. Chyba że panie coś wiedzą o tym, że ludziom, którzy przyszli oddać hołd prezydentowi Kaczyńskiemu, coś groziło?
Znów ten charakterystyczny dla PiS ton cierpiętnictwa. Poseł PiS Pięta martwił się, że nie ma pepeszy. Nad tak rozemocjonowanym tłumem czasami trudno zapanować. - Historia III RP jest historią wykluczeń. Teraz mamy ich dalszy ciąg - tych ludzi próbuje się symbolicznie wykluczyć. Okrzyknięto ich bandą oszołomów, bo przyszli uczcić rocznicę katastrofy smoleńskiej. Dlatego że to ludzie, którzy nie wstydzą się słów "Bóg. Honor. Ojczyzna". Dla nich pojęcie "naród" jest ważne.
Od razu powiem, że nie ma to nic wspólnego z nacjonalizmem czy faszyzmem, bo i takie idiotyczne stwierdzenia pojawiają się u przynajmniej formalnie wykształconych ludzi.
To paradoks, że o wykluczeniu mówi polityk partii, która słynie z wykluczania innych. Zacytujemy panu radnego PiS i asystenta prezesa Kaczyńskiego Jacka Cieślikowskiego: "Jeśli nie przekonuje pana, że Lech Kaczyński był najlepszym prezydentem kraju, to niech pan z Polski wyjedzie". Będą masowe wywózki, gdy PiS dojdzie do władzy? - W takiej sytuacji radny Jacek Cieślikowski ma prawo do słusznych emocji. Na razie to Radosław Sikorski zapowiada, że po roku "spokoju", "miłości" dopiero się zacznie. Jeśli to był rok spokoju w wykonaniu PO - przypomnę tylko, że jakiś były członek PO pod wpływem tej miłości strzelał w biurze PiS w Łodzi do Marka Rosiaka - to co będzie teraz? Wyroki? Delegalizacja PiS?
Rozumiemy, że PiS ma prawo ostro się wypowiadać, a inni politycy - nie. Prof. Janusz Czapiński w "Rzeczpospolitej": "W opinii prezesa Kaczyńskiego narodem są tylko ci, którzy podzielają wizję PiS na Polskę". - Dziś toczy się poważny spór w Polsce: czy głos w debacie publicznej mogą zabierać tylko ludzie o jednym typie wrażliwości, mniej lub bardziej wyrażanej przez linię "Gazety Wyborczej", czy także ci, którzy mają inną postawę życiową i światopogląd. Akceptowany jest tylko Polak skorygowany.
Kto to jest Polak skorygowany? Jak go rozpoznajecie? Będziecie mu przypinać czerwone łaty? - Panie sobie żartują. Polak skorygowany to taki, dla którego Tuskowe "tu i teraz", ta ciepła woda w kranach to rzecz najważniejsza. On np. jest znajomym naczelnego "Playboya" Marcina Mellera na Facebooku i ma złudne poczucie, że należy do elity, i to mu wystarcza.
To przeciwieństwo kogoś, dla kogo ważne jest, by odwoływać się do naszej historii, dla kogo ważna jest flaga biało-czerwona, kogoś, kto szanuje to, co reprezentował w polityce śp. prezydent Lech Kaczyński. Ten typ wrażliwości jest obśmiewany, z takich ludzi robi się rozmodlonych pod krzyżem ludzi oderwanych od rzeczywistości. To są normalni ludzie - wykształceni, majętni, z dziećmi, z ambicjami. To nieprawda, że wyborcy PiS to banda przegranych "moherów", jak mówi Donald Tusk.
Czy najlepszą obroną tej wrażliwości jest ukucie obraźliwego naszym zdaniem pojęcia "Polak skorygowany"? - Nie atakuję wcale tych ludzi. Dziś wyklucza się tych, którzy myślą samodzielnie.
Kto jest odpowiedzialny za to, że społeczeństwo jest tak podzielone? - Z badań elektoratów wynika, że wyborcy PO bardziej nienawidzą wyborców PiS niż na odwrót. Jeśli chodzi o politykę, to postulat jedności narodowej jest fałszywy, PRL-owski. Demokracja to konflikt różnych grup, które rozwiązuje się w ramach politycznej, demokratycznej
gry, a nie fałszywa jedność.