http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wejdę do Sejmu jak nic

Rozmawiały Agata Nowakowska, Dominika Wielowieyska
2011-01-11, ostatnia aktualizacja 2011-01-11 13:34

4 listopada 2010 r. Gdańsk. Janusz Palikot pod kurią w Oliwie. Pikieta za finansowaniem in vitro z budżetu i przeciw wpływom Kościoła. Do krzyża Palikot przyczepił portret metropolity gdańskiego abp. Sławoja Leszka Głódzia
4 listopada 2010 r. Gdańsk. Janusz Palikot pod kurią w Oliwie. Pikieta za finansowaniem in vitro z budżetu i przeciw wpływom Kościoła. Do krzyża Palikot przyczepił portret metropolity gdańskiego abp. Sławoja Leszka Głódzia
Fot. Rafal Malko / Agencja Gazeta

- Na niemal każdym spotkaniu u Tuska Igor Ostachowicz pytał: "Janusz czy ty uważasz, że ten konflikt z PiS to jeszcze będzie energetyczny?" - mówi Janusz Palikot

Agata Nowakowska, Dominika Wielowieyska: Ogłosił pan złożenie mandatu poselskiego podczas akcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Załatwia pan polityczne interesy, podczepiając się pod akcję charytatywną?

Janusz Palikot*: A tfu! Pomagam jako antypolityk.

W Platformie mówią, że nie ma pan pojęcia, jak się robi partię.

- A Grzegorz Schetyna niby ma? Wziął młodzieżówkę Unii Wolności, połączył z KLD i ogłosił wielki sukces - powstanie PO. Ja od podstaw tworzę coś nowego. W przeciwieństwie do PJN nie chcę działać w ramach funkcjonującego systemu. Jeżeli mam dokonać prawdziwej zmiany, muszę postawić się w kontrze do całej klasy politycznej. Dlatego ustawiam się na zewnątrz, jak Tymiński i Lepper.

A nie czuje się pan jak ojciec Rydzyk, namawiając do wpłacania datków?

- Barack Obama się nie wstydził i ja się nie wstydzę. To będzie taka antypartia, z którą ludzie poczują związek, gdy się na nią złożą. Nie ma sensu antypartia typu „fanaberia zamożnego faceta”.

Ile pan sam zainwestował?

- Milion. A zainwestuję w sumie pięć. Resztę, 10 mln zł od ludzi. W ciągu jednego dnia wpłynęło 100 tys. zł. Ludzie wpłacali po 50 zł, ale była też wpłata 10 tys. zł. To też forma mobilizacji. Potrzebuję takich trochę zacietrzewionych ludzi, którzy mówią: idziemy za Palikotem, bo to jedyny sprawiedliwy, zrobi z Kościołem porządek. Bez takich ludzi bym nie istniał.

Nie ma wokół pana znanych twarzy: ani polityków, ani ekspertów.

- Wy, dziennikarze, zmusiliście mnie do tych haniebnych transferów w stylu PJN, Platformy i SLD. Wziąłem jakiś ludzi na pokład, niedługo ich pokażę.

Jakby pan żałował.

- To zawsze jest kwestia kompromisu. No i nie ma wyboru wśród tych bezbarwnych 460 posłów, ale dwóch-trzech będzie dobrych.

Zderzyłyśmy się w drzwiach z Bartoszem Arłukowiczem.

- On ma siłę przebicia...

Może marginalizowani w Sojuszu ludzie Kwaśniewskiego przejdą do pana?

- Ich bym chciał. Ryszard Kalisz nadal jest mile widziany, ale on może wybrać Platformę.

Po co spotykał się pan z Joanną Kluzik-Rostkowską? Przecież ona jest na innym politycznym biegunie.

- Czyżby? A powiedziała paniom, że - cytuję - "tak samo nie lubię czarnych ja ty". Jest bardzo antyklerykalna. Zawsze była daleka od typowego dla PiS tradycjonalistyczno-nacjonalistycznego myślenia. To, że była w PiS, to chyba efekt fascynacji Jarosławem Kaczyńskim.

Chciał ją pan u siebie, bo desperacko szuka pan znanych twarzy?

- Joanna jest cenną osobą, ale ona chciała przyjść ze wszystkimi. A ja np. Marka Migalskiego nie zaakceptuję. A Pawłowi Poncyljuszowi powiedziałem, że musiałby wykonać mocny gest, np. ogłosić swoją apostazję.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 33 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':