To była bodaj największa tegoroczna afera z układaniem samorządowych list wyborczych. A przynajmniej nic grubszego nie wyszło na jaw. Oto Lucyna Malec, pełnomocniczka
PiS w powiecie tarnowskim, rejestrując listę kandydatów w biurze wyborczym, miała sięgnąć pod płaszcz po własną listę - bez starosty i innych kandydatów zaaprobowanych wcześniej przez partyjne szefostwo w Tarnowie.
Za to z własną córką na pierwszym miejscu. Kilkanaście minut wcześniej w gabinecie starosty pokazała inną listę, uzgodnioną z członkami tarnowskiego PiS, na której starosta znajdował się na pierwszym miejscu. Zapewniła go, że taką listę zarejestruje.
Dzisiaj starosta Mieczysław Kras - ciągle członek PiS - potrafi już śmiać się z tego, choć ciągle nie może wyjść ze zdumienia. Ze swadą opowiada, jak zdziwił się, gdy pełnomocniczka, prezentując mu partyjną listę z jego nazwiskiem, nie chciała zdjąć płaszcza, mimo że kaloryfery w gabinecie mocno grzały. Dopiero później się okazało, co chowała pod płaszczem.
Ale przed wyborami starosta minę miał nietęgą. - Nie mogę już kandydować, bo minął termin zgłaszania list. Podstępem wyeliminowano mnie z walki wyborczej - ubolewał, gdy pokątnie zarejestrowano listę PiS bez jego nazwiska.
Starosta oraz trójka tarnowskich posłów złożyli doniesienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Część z nich podejrzewa, że pełnomocniczka nie działała samodzielnie, tylko miała poparcie kogoś z władz partii.
- Od posła Edwarda Czesaka, który jest prezesem PiS w Tarnowie, usłyszeliśmy, że dopisana przez Lucynę Malec jej córka Marta jest dobrym kandydatem, bo jest powiązana ze Zbigniewem Ziobrą. W tarnowskim PiS zostało to odebrane jako informacja o poparciu Zbigniewa Ziobry dla kandydatury córki pani Malec - mówi poseł Michał Wojtkiewicz, członek prezydium zarządu PiS w Tarnowie.
- To prawda. Otrzymałem informację, że pani Marta Malec jest prawniczką i odbywała staż w biurze europosła Ziobry w Brukseli. Wydaje się więc, że ma dobre kompetencje, by być kandydatką na radną z ramienia PiS - uważa poseł Czesak.
Czesak jest zaufanym europosła Ziobry - szefa małopolskich struktur PiS - i jego prawą ręką na okręg tarnowski. Biuro poselskie Ziobry w Krakowie poinformowało, że Marta Malec już zakończyła staż i była jedną z kilkunastu osób odbywających takie praktyki. Sam Ziobro - szef struktur PiS w Małopolsce - na konferencji prasowej zaprzeczył, by wpływał na kształt list PiS w powiecie tarnowskim.
Już po wyborach okazało się, że podmiana kandydatów na niewiele się zdała. Marta Malec - córka pełnomocniczki PiS - nie została radną, choć dopisano ją na pierwszym miejscu partyjnej listy. Za to nowa rada powiatu tarnowskiego na inauguracyjnym posiedzeniu na starostę ponownie wybrała Mieczysława Krasa, mimo że ten podstępem został pozbawiony możliwości startu w wyborach do rady. Ma to szczęście w nieszczęściu, że - jak stanowi ordynacja - starosty nie wybiera się w wyborach bezpośrednich, tylko o objęciu stanowiska decydują radni. Do tego sam kandydat na starostę wcale nie musi być radnym. Tego pełnomocniczka PiS w powiecie tarnowskim nie przewidziała. Nie przewidziała też, że jej swoista akcja wyborcza nie wszystkim partyjnym kolegom przypadnie do gustu.
W klubie powiatowych radnych PiS doszło do rozłamu. Część z nich nie kryje oburzenia z takiej próby wyeliminowania starosty z walki wyborczej. Utworzyli więc koalicję z PO i jeszcze jednym lokalnym komitetem. W ten sposób wspólnymi siłami wybrali Krasa na starostę, wbrew woli pozostałych radnych PiS.
Zbuntowanych radnych popiera trójka tarnowskich posłów - którzy wcześniej złożyli doniesienie do prokuratury w sprawie podmienienia listy - Michał Wojtkiewicz, Barbara Marianowska i Jacek Pilch. Ten ostatni przeszedł już do klubu Polska Jest Najważniejsza i nie kryje satysfakcji z przebiegu wyborów starosty tarnowskiego.
- Zwyciężyła przede wszystkim samorządność. Sami radni doszli do wniosku, że Mieczysław Kras to dobry starosta, choć podstępem próbowano go pozbawić stanowiska - cieszy się poseł Pilch.
- Teraz musimy uporządkować sprawy w tarnowskim PiS. Ci, którzy stali za podmianą list, powinni za to odpowiedzieć - dodaje starosta Mieczysław Kras. - W polityce jednak może wygrać przyzwoitość - sam jeszcze nie dowierza przebiegowi wypadków w tej kampanii wyborczej.
Ale odmienne zdanie od starosty ma szef PiS w okręgu tarnowskim, poseł Edward Czesak. - Nie rozumiem kolegów z PiS, którzy złożyli zawiadomienie do prokuratury w sprawie naszej pełnomocniczki. To działanie na szkodę partii - uważa poseł Czesak.
Sprawę bada krakowska prokuratura.