Utworzenie Centrum to efekt spotkania premierów Polski i Rosji 7 kwietnia w Smoleńsku. To także realizacja wcześniejszego zalecenia Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych, która od dwóch latach próbuje poprawić klimat między naszymi krajami, zwłaszcza w zakresie trudnych zaszłości historycznych. I ma na tym polu znaczne sukcesy.
Można zapytać, po co Polsce i Rosji takie Centra, w dodatku powołane drogą ustawy (w Rosji najpewniej rozporządzeniem prezydenta lub premiera)? By dialog historyków, intelektualistów i naukowców o stosunkach między naszymi krajami podnieść na wyższy poziom. By trwał niezależnie od koniunktur politycznych, zmian rządów, chwilowych kryzysów i wahań między naszymi krajami. Centrum powinno odgrywać taką rolę między Warszawą a Moskwą, jak Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej, która od prawie 20 lat buduje lepszy klimat między Niemcami a Polską.
Jeden z głównych publicystów "Kultury" paryskiej Juliusz Mieroszewski pisał w 1967 r.: "Zagadnienie polsko-rosyjskie jest problemem politycznym, a nie mistycznym. By ów problem mógł znaleźć pozytywne rozwiązanie w płaszczyźnie politycznej, trzeba go wpierw wydobyć na światło dzienne z gąszczu emocji, niekontrolowanych reakcji i głuchej a upokarzającej nienawiści. Jako naród o kulturze zachodniej powinniśmy w dialogu polsko-rosyjskim reprezentować nie wschodni fatalizm, zaprawiony bezsilną nienawiścią, lecz chłodne rozeznanie oparte na beznamiętnej analizie naszych narodowych interesów. Pewne prawdy są bezsporne. Wieczysta wzajemna wrogość pomiędzy Polską i Rosją nie leży w polskim interesie. Rzetelne i sprawiedliwe wyrównanie stosunków pomiędzy przyszłą Polską i przyszłą Rosją wzmocniłoby Rzeczpospolitą niezmiernie - otwierając przed nią szerokie perspektywy rozwojowe, których jest pozbawiona od czasów rozbiorów".
Sporą część tego zadania wykonano w ostatnich latach. Mimo rozmaitych wstrząsów w ostatnim 20-leciu stosunki polsko-rosyjskie są lepsze niż w ciągu ostatnich trzech-czterech stuleci. Nie toczymy ze sobą wojen, nie mamy sporów terytorialnych, nie jesteśmy wrogami. Co najwyżej dzieli nas podejście do rozmaitych spraw: międzynarodowych, gospodarczych, historycznych. Grupa ds. Trudnych oczyściła grunt pod rozwiązanie wielu z nich, a politycy z obu stron podejmują realne kroki, by jej rekomendacje wcielić w życie, choćby raz na zawsze rozbroić minę Katynia. Potrzebna jest profesjonalna instytucja, która pójdzie dalej, wytyczy nowe cele, rozszerzy dorobek zbliżenia polsko-rosyjskiego na młodzież. To zadanie na lata, jeśli nie na dziesięciolecia. To także wyraz pewnej wizji strategicznej, a nie doraźnego myślenia na dziś czy jutro, które - niestety - dominuje w polskiej polityce.
Warto, żeby politycy z różnych opcji unieśli się ponad podziałami i zagłosowali za projektem ustawy w sprawie utworzenia Centrum. Dzięki niemu Polska zyska jeszcze jeden trwały instrument w stosunkach z Rosją. Stosunkach, które może nie są jeszcze doskonałe, ale mogą być zupełnie dobre.
Dzięki dobrym relacjom z największymi sąsiadami - Niemcami i Rosją - Polska przełamuje kilkuwiekowy klincz geopolityczny, który skazywał nas na izolację i porażkę w Europie. Odzyskuje swobodę i podmiotowość, a także możliwość efektywnego kształtowania stosunków z innymi sąsiadami na Wschodzie, np. Ukrainą czy Białorusią. Każda inicjatywa w tej sprawie jest godna poparcia.
Źródło: Gazeta Wyborcza