Agata Nowakowska, Dominika Wielowieyska: Sympatyzuje pan z wyrzuconymi z PiS posłankami Joanną Kluzik-Rostkowską i Elżbietą Jakubiak, które właśnie założyły stowarzyszenie Polska Jest Najważniejsza? Andrzej Halicki: - A dlaczego miałbym sympatyzować? Przecież to jest ten sam PiS, tylko z trochę inną twarzą.
Nie widzi pan różnicy między stowarzyszeniem Kluzik-Rostkowskiej a PiS Jarosława Kaczyńskiego? Opowiem paniom pewną historię. Jadłem śniadanie w restauracji i oglądałem telewizję. Usłyszałem pierwsze ostre wystąpienie Kaczyńskiego już po wyborach, gdy stało się jasne, że hasło o końcu wojny polsko-polskiej było kłamstwem. I zobaczyłem jegomościa przy sąsiednim stoliku, który westchnął: "Nareszcie".
Ciarki mi przeszły po plecach. Myślałem, że ludzie takiego ostrego tonu oczekują od PiS. Ale on, jakby odgadując moje myśli, powiedział: "Wie pan, ja miałem wyrzuty sumienia, że nie głosowałem na Jarosława Kaczyńskiego, choć tak mu współczułem. Ale miałem takie wewnętrzne przekonanie, że to, co on mówi, nie jest prawdziwe. I poczułem ulgę, gdy okazało się, że miałem rację".
Kluzik-Rostkowska i Jakubiak wprowadziły wyborców w błąd? Brały udział w wielkiej mistyfikacji. Teraz powinny powiedzieć: "Nie chcemy już więcej brać udziału w czymś podobnym, bo polityka nie może polegać na oszukiwaniu wyborców". Na razie Joanna Kluzik-Rostkowska woli mówić nie o oszustwie, ale o cudownej, skutecznej strategii, jaką zastosowali ona i inni sztabowcy Jarosława Kaczyńskiego. To wygląda tak, jakby chciała nadal oszukiwać wyborców.
Namawia ją pan do politycznego samobójstwa. Przyznałaby się albo do naiwności, albo do cynizmu. - Na Jarosława Kaczyńskiego zagłosowało 8 mln wyborców. Ilu z nich zrobiło to, bo po 10 kwietnia był on innym politykiem? Ci wyborcy mogli poczuć się najbardziej oszukani.
Tomasz Tomczykiewicz, szef klubu PO, zaprosił obie wyrzucone posłanki do Platformy, po godzinie zmienił zdanie. Ktoś dał mu burę? - Owszem, przewodniczący Tomczykiewicz złożył pewną propozycję Joannie Kluzik-Rostkowskiej, ale chwilę później obie posłanki ogłosiły, że ich celem jest walka z Platformą i z premierem Tuskiem. Nadal popierają PiS. I zaproszenie do PO stało się nieaktualne.
A gdyby nie udało im się stworzyć swojej partii, to nie będzie dla nich miejsca w Platformie? - PO opowiada się za decentralizacją, za przekazywaniem władzy do samorządów. Na drugim biegunie jest PiS, który lekceważy samorządy, nie dowierza im. Chce silnej centralizacji władzy w Warszawie. I jednocześnie słyszę, że Kluzik-Rostkowska wciąż chce wspierać kandydatów PiS w wyborach samorządowych. Nie wspomnę już o przepaści między PiS a PO w polityce zagranicznej, o całej sytuacji posmoleńskiej.
O katastrofie smoleńskiej Kluzik-Rostkowska mówi coś innego niż Jarosław Kaczyński. Nie chce hołdować spiskowym teoriom o zamachu. - To niech powie jasno i wyraźnie. Niech powie, że Kaczyński opowiada niestworzone rzeczy.
Po cichu reformiści z PiS liczą na delikatne wsparcie ze strony Platformy, np. wspólne poparcie jakiegoś ich projektu. Ich zdaniem, jeśli PSL nie weszłoby do Sejmu, to Platforma mogłaby rządzić albo z SLD, albo właśnie z nimi. - Chciałbym się odnosić do faktów. Jak powstanie partia, będziemy dyskutować.
Obie panie założyły już stowarzyszenie. Jest sporo osób w PiS na "wylocie": Paweł Kowal, Adam Bielan, Michał Kamiński czy Paweł Poncyljusz. Oni cały czas myślą o PO-PiS-ie. - Tak sobie gdybając, można powiedzieć, że zdolność koalicyjna Joanny Kluzik-Rostkowskiej jest nieporównywalnie większa niż Zbigniewa Ziobry czy Jarosława Kaczyńskiego.