Nie ma w tym liście próby zrozumienia, dlaczego tak jest. Prezes przekonuje ciągle, jakim znakomitym politykiem, prezydentem był jego brat. Ale większość Polaków, choć ma szacunek dla Lecha Kaczyńskiego jako prezydenta i osoby, która zginęła tak tragicznie, nie uważa, by była to postać kalibru Kościuszki czy Piłsudskiego.
Gdy był prezydentem Warszawy, w stolicy nic się nie działo:
Lech Kaczyński bał się cokolwiek podpisać, tropił spiski. Jako prezydent Polski prowadził najgorszą politykę zagraniczną, która cieszyła nieprzychylnych nam polityków na Kremlu. Wystarczyło pokazać w Berlinie te "dokonania", obsesje Lecha Kaczyńskiego, by
Niemcy uwierzyli w nasze szaleństwo.
Śmieszą mnie te wzmianki o sondażach, tych jedynie prawdziwych, jakie przeprowadzają "badacze"
PiS. Ci badacze nie rozumieją, co w tych badaniach widzą, tak jak wtedy, gdy twierdzili, że ten, kto wygrywa na wsi - wygrywa Polskę.
Kampania prezydencka Jarosława Kaczyńskiego była dobra. Powrót prezesa do jego prawdziwej twarzy może jedynie ucieszyć partie, które z PiS konkurują.
No i jeszcze ta chora opozycja: katolicyzm kontra nihilizm. Teraz różne partie piszą do proboszczów; rozumiem, że prezes Kaczyński także prosi
Kościół o wsparcie.