Karci krytyków, od parlamentarzystów żąda bezwzględnej dyscypliny i wiary w wodza. Wzorem ma być
Zbigniew Ziobro - kulący ogon po krytyce szefa, czytający w lot jego myśli i zdolny do pochwały każdego zwrotu, byle utrzymać się na powierzchni.
Kaczyński nie ma dobrych wiadomości dla członków
PiS. Cztery kampanie zostały przegrane, porażką zakończą się kolejne elekcje: zbliżająca się samorządowa i przyszłoroczna do parlamentu. W każdej partii powinno to oznaczać weryfikację przywództwa.
Ale nie w partii PiS. Narasta tam bunt wielu członków, którzy widzą, że prezes pcha ich formację na margines. Nie mają jednak dokąd pójść i nie dysponują pieniędzmi na założenie nowej partii.
Kaczyński buduje obóz warowny na trudne czasy, bo zewsząd ma czyhać wróg: od lat nieprzychylne media i dzisiejsza władza. Stąd strategia obrony wartości narodowych i wiary katolickiej. Ich niszczenie bowiem ma być "jednoznaczne z otwieraniem drogi dla nihilizmu, który swoją twarz pokazuje, atakując w odrażający sposób krzyż i jego obrońców".
Żaden wynik śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej - oprócz potwierdzenia tezy Antoniego Macierewicza, że to była zbrodnia - nie zadowoli Kaczyńskiego. Będzie kwestionowany w myśl jego stwierdzenia, że "Tu-154 to przecież przerobiony bombowiec, który spada bez rozbijania z 80 m, w tym wypadku się kompletnie rozsypał".
Nihilizmowi wewnątrz kraju ma towarzyszyć "polityka serwilizmu wobec Rosji" i "jaskrawo widoczny klientyzm wobec Niemiec".
PiS pod wodzą Kaczyńskiego staje się partią pozasystemową. Jest coraz groźniejsza dla państwa, nie ma z kim założyć koalicji, bo na samodzielne rządzenie nie ma szans.
Jest budowaną na fundamencie katolicko-narodowym polityczną sektą. Rządzi nią przywódca, którego świat w coraz mniejszym stopniu poddaje się racjonalności.