Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
"Obrona" krzyża przed Pałacem Prezydenckim przez zwolenników
PiS-u ma ten sam charakter co nawracanie siłą przez Krzyżaków ludzi nawróconych. W obu przypadkach symbol krzyża użyto do walki politycznej, walki o władzę. W obu przypadkach jest to obraz zakłamania i obłudy.
Jarosław Kaczyński i jego wielbiciele ustawicznie kłamią. Kaczyński został skazany wyrokiem sądu za kłamstwo, ale uchodzi mu to płazem. Ani on, ani niestety media i kler, zupełnie się nie przejmują tym katolikiem, ustawicznie grzeszącym przeciw 8 przykazaniu Dekalogu. A przecież taki człowiek powinien być napiętnowany, dopóki nie naprawi szkód wyrządzonych kłamstwem.
Kłamstwa Kaczyńskiego Jednym z kłamstw, obrzydliwym kłamstwem jest twierdzenie Kaczyńskiego, że Komorowski chciał usunąć krzyż sprzed Pałacu, podczas gdy chodziło mu tylko o przeniesienie krzyża w bardziej godne miejsce. To kłamstwo powtarzają za nim jego zwolennicy i niestety media.
Słowo "usunięcie" sugeruje walkę z krzyżem i nie tylko tym pod Pałacem. Stąd "obrońcy" bronią krzyża choć nikt krzyża nie atakuje! Najlepszym dowodem tego jest umieszczenie krzyża na tablicy pamiątkowej umieszczonej na ścianie pałacu.
"Obrońcy" krzyża, który jest tylko symbolem, popierani przez Kaczyńskiego, media Rydzyka i znacznej części kleru zrobili z drewnianego krzyża bożka, ważniejszego od Jezusa w Najświętszym Sakramencie czekającego w tabernakulum kościoła św. Anny. Na prawdziwe modlitwy, a nie modlitwy-szantaże, żeby postawić pomnik jeszcze jednego bożka - Lecha Kaczyńskiego. Niestety również niektórzy hierarchowie, jak np. abp Andrzej Dzięga, robią z krzyża bożka.
Jarosław Kaczyński i jego zwolennicy tłumaczyli, że krzyż musi upamiętniać obecność tysięcy ludzi, którzy przychodzili oddać cześć ofiarom tragedii smoleńskiej i którzy chcą nadal modlić się pod tym krzyżem. Ziobro napisał w liście do prezydenta: "Krzyż ustawiony pod Pałacem Prezydenckim powstał z naturalnej potrzeby serca tysięcy ludzi, zresztą nie tylko wierzących" i obłudnie zaapelował słowami Jana Pawła II: "Brońcie krzyża!". Obłudnie, bo Papież mówił nie o takim krzyżu jak przed Pałacem Prezydenckim. To Papież zakończył analogiczny spór o krzyż na Żwirowisku w Oświęcimiu! Ziobro pisał, że krzyż na Giewoncie nikomu nie przeszkadza. To kolejna manipulacja. Krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego, przeniesiony na jakiś szczyt górski, też by nikomu przeszkadzał. Istnieje w Polsce wiele krzyży, postawionych przez Oazy i inne zgromadzenia katolickie, które nikomu nie przeszkadzają.
Ziobro, i nie tylko on, mówi o "naturalnej potrzebie serca tysięcy ludzi" zupełnie zapominając, że miłość nie polega na uczuciu, emocji, bo gdyby tak było, nie moglibyśmy wykonać polecenia Jezusa kochania nieprzyjaciół.
Czego dowodzą tłumy... Poza tym tłum niczego nie dowodzi, niczego nie uświęca. Tłum wołał "Hosanna" gdy Jezus wjeżdżał do Jerozolimy, a 5 dni później wołał "Ukrzyżuj Go". Tłum robi wrażenie, tłum zachwyca. Ludzie żądni sensacji bardzo często gromadzą się tłumnie, ale to przeważnie "słomiany ogień". Festiwale typu Woodstock gromadziły setki tysięcy młodych ludzi. Na koncercie Jacksona w Seulu zgromadziło się 500 tys. fanów! W Berlinie na imprezie Love Parade (1999 i 2000 roku) zgromadziło się po 1,5 miliona młodych ludzi! W Madrycie w tym roku milion ludzi fetowało zdobycie mistrzostwa świata w piłce nożnej przez Hiszpanów, a kiedyś w Paryżu 1.5 miliona ludzi czciło zwycięstwo Francuzów.
Tłumy ludzi gromadził
Jan Paweł II, ale wcale nie koniecznie był to wynik żywej wiary, a nawet miłości do Papieża. Miliony ludzi też opłakiwały śmierć Papieża. Wszystko się skończyło, tłumy rozpłynęły się, niewiele ludzi przyjęło nauczaniem Papieża. Tłum zachwyca, tłum jest potrzebny, bo istnieje przekonanie, że chrześcijaństwo, że katolicyzm ma charakter masowy i ilość jest najważniejsza, potrzebny jest tłum. Stąd mówi się o "narodach chrześcijańskich", czy "narodzie katolickim". Tymczasem chrześcijaństwo ze swej natury jest katolickie, czyli powszechne, ale nie masowe. Tłum potrzebny jest do wyrażenia triumfalizmu, do "zwarcia szyków", no i walki politycznej.
Kościół organizuje wiele zgromadzeń, mających charakter spektakularny, gromadzących tłumy. Niestety bardzo często nie mają one wiele wspólnego z prawdziwą modlitwą. Weźmy na przykład obchodzoną raz do roku uroczystość Bożego Ciała, która gromadzi tłumy ludzi, ale tylko niewielka część uczestników modli się naprawdę. Reszta ogląda procesję stojąc na chodnikach, a idący w procesji zajmują się rozmowami towarzyskimi. Czcimy Boże Ciało wielką manifestacją, a przecież powinniśmy je czcić codziennie, a przynajmniej w niedziele i święta. Jezus polecił spożywać Ciało i Krew a nie adorować!
Żądanie upamiętnienia tłumów przychodzących, by uczcić ofiary katastrofy smoleńskiej zostało zrealizowane przez zamontowanie tablicy na pałacu prezydenckim, ale to "obrońców" krzyża nie zadowoliło, bo im nie o to chodziło, to ich żądanie było obłudne. Im chodzi o postawienie w ramach - zupełnie nieuzasadnionego kultu jednostki - pomnika Lecha Kaczyńskiego, który na co dzień kwestionowałby wybór Bronisława Komorowskiego na prezydenta. A przecież
Lech Kaczyński aż nadto został uhonorowany przez pochowanie na Wawelu.
Gdzie modlą się obłudnicy "Obrońcy" krzyża twierdzą że pod krzyżem przed Pałacem Prezydenckim modlą się za zmarłych w tragedii smoleńskiej. To jest oczywista obłuda. Gdyby naprawdę tak było, to posłuchaliby Jezusa, który jednoznacznie mówi:
"A kiedy się modlicie, nie postępujcie jak obłudnicy, bo oni lubią się modlić, wystawając w synagogach i na narożnikach ulic, aby się pokazać ludziom. ( ). A ty, kiedy się modlisz, wejdź do komórki i zamknąwszy drzwi, módl się w ukryciu do swego Ojca, a twój Ojciec, który widzi to, co jest ukryte, odpłaci tobie." (Mt 6,5). Tylko taki kontakt z Bogiem pozwala szczerze modlić się w intencji zmarłych. Możemy to robić wszędzie. Tylko taka modlitwa może być skuteczna. Jeżeli zaś koniecznie chcemy wybrać miejsce na modlitwę, to najlepszym będzie modlitwa w kościele przed Najświętszym Sakramentem lub nad grobem zmarłych a nie na placu publicznym, bo to modlitwa na pokaz. To demonstracja, uprawianie kultu jednostki Lecha, akt poparcia dla wybranej partii politycznej, to szantaż i terroryzm nie różniący się od tego panującego na świecie. Chodzi o zaznaczenie swojego terytorium, jak to robią zwierzęta zostawiając swoje znaki. Ktoś może powiedzieć że Jezus powiedział:
"A gdzie dwóch albo trzech zbierze się w imię moje, tam Ja jestem pośród nich" (Mt 18,20), ale będzie tam tylko wśród ludzi zjednoczonych więzią miłości, a nie tych dzielących ludzi na lepszych i gorszych katolików, obrzucających wyzwiskami inaczej myślących.
Grzechy przeciw Dekalogowi Oddawanie czci krzyżowi na placu, to grzech przeciwko
pierwszemu przykazaniu Dekalogu!, bo krzyż i miejsce jego ustawienia jest dla "obrońców" ważniejsze od Jezusa w tabernakulum nieodległego kościoła św. Anny.
Zajścia pod krzyżem są dobrą ilustracją jakości polskiego katolicyzmu. "Prawdziwi", gorliwi katolicy zupełnie ignorują 8 przykazanie Dekalogu. A przecież Katechizm Kościoła Katolickiego wyraźnie mówi:
2477 Poszanowanie dobrego imienia osób zabrania jakiegokolwiek niesprawiedliwego czynu lub słowa, które mogłyby wyrządzić im krzywdę. Staje się winnym:
- pochopnego sądu, kto nawet milcząco uznaje za prawdziwą - bez dostatecznej podstawy - moralną wadę bliźniego;
- obmowy, kto bez obiektywnie ważnej przyczyny ujawnia wady i błędy człowieka osobom, które o tym nie wiedzą;
- oszczerstwa, kto przez wypowiedzi sprzeczne z prawdą szkodzi dobremu imieniu innych i daje okazję do fałszywych sądów na ich temat.
2478 W celu uniknięcia wydawania
pochopnego sądu każdy powinien zatroszczyć się, by - w takiej mierze, w jakiej to możliwe - interpretować w pozytywnym sensie myśli, słowa i czyny swojego bliźniego.
Każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić. 2480 Obmowa i oszczerstwo niszczą
dobre imię i cześć bliźniego. Cześć jest świadectwem społecznym składanym godności człowieka i każdy ma naturalne prawo do czci, do dobrego imienia i do szacunku. Tak więc obmowa i oszczerstwo naruszają cnoty sprawiedliwości i miłości.
Grzech przeciwko 8 przykazaniu Dekalogu jest równocześnie grzechem przeciwko przykazaniu miłości bliźniego będącego podstawą chrześcijaństwa!
Kościół mówi mętnie Najgorsze, że wiedzą o tym dobrze przedstawiciele Kościoła, ale niestety nie reagują na kłamstwa czołowych polityków. Więcej, popierają ich angażując się w kampanię wyborczą i popierając "obrońców" krzyża nieprecyzyjnymi wypowiedziami lub milczeniem, zamiast pouczyć ich, że nie znają podstaw wiary katolickiej. W oświadczeniu Prezydium Konferencji Episkopatu Polski i Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego ws. krzyża bardzo słusznie powiedziano, że nie można krzyża używać do walki politycznej, ale równie dużo mówiono o konieczności obrony krzyża i modlenia się w tej spawie. A co do przeniesienia krzyża spod Pałacu, wypowiedzieli się bardzo mętnie dając pole do sporów:
"Dlatego po decyzji władz o uczczeniu pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej prosimy o przeniesienie krzyża w godne miejsce, przygotowane w kaplicy katyńskiej kościoła św. Anny, które stanie się jeszcze jednym miejscem modlitwy i refleksji nad kwietniową tragedią." - co oczywiście wykorzystał Kaczyński mówiąc, że stanowisko Prezydium Episkopatu Polski i metropolity warszawskiego abp. Kazimierza Nycza oraz komunikat Komitetu Politycznego PiS z początku sierpnia "nie są od siebie odległe". A rzecznik Episkopatu Kloch apelował do porozumienia wszystkich partii politycznych, ale pominął całkowitym milczeniem media Rydzyka nawołujące do obrony krzyża przed Pałacem, bo po cichu je wspiera. Mówił też o konieczności powołania negocjatorów, pomijając rolę duszpasterzy. A przecież to oni są najbardziej kompetentni w sprawach wiary.