http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wahadło i reszta

Krzysztof Czabański
2010-08-12, ostatnia aktualizacja 2010-08-14 16:57

10 sierpnia 2010, Warszawa. Prezes PiS Jarosław Kaczyński, wicemarszałek Sejmu Marek Kuchciński , prezes klubu PiS Mariusz Błaszczak, Joachim Brudziński i zwolennicy krzyża po mszy w kościele seminaryjnym przeszli pod Pałac Prezydencki aby uczcić pamięć 96 ofiar katastrofy samolotu prezydenckiego 10 kwietnia o godz. 8.41
10 sierpnia 2010, Warszawa. Prezes PiS Jarosław Kaczyński, wicemarszałek Sejmu Marek Kuchciński , prezes klubu PiS Mariusz Błaszczak, Joachim Brudziński i zwolennicy krzyża po mszy w kościele seminaryjnym przeszli pod Pałac Prezydencki aby uczcić pamięć 96 ofiar katastrofy samolotu prezydenckiego 10 kwietnia o godz. 8.41
Sławomir Kamiński/AG

Rzeczowa - i właśnie dzięki tej rzeczowości twarda! - opozycja jest w interesie nas wszystkich. Nawet jeśli nazywa się PiS, co tak wiele osób drażni

Krzysztof Czabański
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Krzysztof Czabański

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl


Uwaga wstępna: nikogo nie dziwi, że Donald Tusk dobiera sobie współpracowników, jak chce, i posyła ich, na jakie chce funkcje rządowe i państwowe - z urzędem prezydenckim włącznie, a szef opozycji Jarosław Kaczyński jest krytykowany nawet za to, że dobiera sobie współpracowników we własnej partii. Co gorsza, niektórzy działacze PiS-u wylewają swoje żale publicznie, w szczerym, jak sądzę, przekonaniu, że tylko oni są cacy, a wszyscy inni w PiS-ie są "be".

Lament, że PiS idzie w złą stronę, może oczywiście dziwić w mediach niechętnie czy wręcz wrogo usposobionych wobec tego ugrupowania. Jest złe, więc niech tam sobie idzie, gdzie chce, a najlepiej w diabły! Są jednak media życzliwie nastawione do opozycji, a tam ostatnio krytyki Kaczyńskiego nie brakuje. Załóżmy zatem, że główni uczestnicy debaty publicznej mają dobrą wolę i oprócz zaspokojenia własnych interesów chcą też zrobić coś dla dobra wspólnego, czyli dla Polski. Jeśli tak, to przecież jest naturalne, że interesują się jakością opozycji. Władza bowiem sprawdza się w codziennej działalności rządu i prezydenta, a zatem jest stosunkowo prosta do oceny. Z opozycją zaś sprawa przedstawia się bardziej skomplikowanie. Musi ona prowadzić subtelną grę: przedstawiać merytoryczną ocenę stanu państwa i kraju oraz działań władzy, ale także - prezentować się obywatelom jako przekonująca, kompetentna alternatywa dla rządu. To zatem swoista mieszanka ciężkiej eksperckiej i politycznej pracy oraz działań piarowskich. Jest w interesie nas wszystkich, żeby opozycja dobrze wywiązywała się z tych zadań. Tylko dzięki pobudzanej do sensownej pracy władzy i kompetentnej opozycji - a jest do tego pobudzania niezbędny warunek - mamy szansę na wykorzystanie historycznego sukcesu Polski, na jaki składa się głównie przynależność do NATO i UE oraz sojusz z USA i całym światem zachodnim.

Wujek dobra rada

Jarosław Kaczyński jest w bardzo trudnej sytuacji politycznej. Musi przecież ustabilizować łódź partyjną po wyborczym rozkołysaniu. Na postronnym obserwatorze może to wyglądać jak efekt wahadła: najpierw wychyliło się w stronę "liberałów", a teraz przelatuje na stronę "twardogłowych". W mojej ocenie, ale mogę się mylić, wygląda to inaczej. W kampanii wyborczej miękkie formy, czyli spokojne, wyważone, kulturalne prezentowanie problemów, niektórzy pomylili ze zmianą treści. Znaczącym błędem było pomijanie katastrofy smoleńskiej oraz np. powodzi i stanu finansów państwa. Tymczasem to, co powinno charakteryzować życie publiczne, to - owszem - miękkie formy, ale twarde treści. Wówczas spór ma sens i prowadzi do korzystnych rozstrzygnięć. Teraz prezes Kaczyński przywrócił jasne i wprost mówienie o problemach Polski. I moim zdaniem słusznie założył, że spotka się to z totalną wojną wypowiedzianą PiS-owi. W wojnie tej, co widzimy na codzień, każdy chwyt jest stosowany, łącznie z insynuacją o chorobie umysłowej Jarosława Kaczyńskiego. Nie dziwi mnie więc, że w kierownictwie opozycji znaleźli się ludzie zaprawieni w bojach. Czy to oznacza, że po czasie, w którym Joanna Kluzik-Rostkowska, Paweł Poncyljusz i Marek Migalski uwodzili miękkimi formami - ale czemu przy tym zapominali o wielu ważnych treściach? - nadszedł czas twardych form i twardych treści? Nie jestem o tym przekonany. Na pewno, twardych treści. Co do form zaś, byłbym takim domorosłym "wujkiem dobrą radą" i namawiałbym Kaczyńskiego, żeby w PiS-ie "zakwitło tysiąc kwiatów". Prezes ma chyba świadomość, że byłoby to dobre, gdyż nie bez przyczyny zostawił sporo wolnych, nieobsadzonych miejsc w kierownictwie PiS-u, komitecie politycznym? Stąd zresztą jego propozycja dla Joanny Kluzik-Rostkowskiej objęcia funkcji wiceprezesa PiS-u. Szkoda, że Kluzik odmówiła. To spowolni cały ten proces, niezbędny przecież choćby ze względów piarowskich.

Ale sprawy personalne PiS-u zostawmy Kaczyńskiemu. Podobnie jak personalia PO zostawiamy Tuskowi. Ważne, że - a zajmujemy się tu jakością opozycji - z punktu widzenia codziennej, żmudnej pracy, monitorującej rząd i stan spraw w państwie, kraju i gospodarce kierownictwo PiS-u i jego agendy idą w dobrym kierunku. Istnieje zespół pracy państwowej kierowany do niedawna przez Przemysława Gosiewskiego, zdziesiątkowany wprawdzie przez katastrofę smoleńską, ale Beata Szydło jako wiceprezes PiS-u wydaje się swoimi pierwszymi wypowiedziami w mediach celnie punktującymi podwyżki podatków przez rząd Tuska gwarantować dobrą pracę tego zespołu. PiS, korzystając z jego doświadczeń, mógłby pokusić się o stworzenie gabinetu cieni. Taki ruch w naturalny sposób wyłoniłby zaplecze polityczno-eksperckie opozycji i umożliwił merytoryczną ocenę rządu. Energię różnych frakcji w PiS-ie można by wówczas "zagospodarować pozytywnie", niech ta para nie idzie w gwizdek rozgrywek personalno-medialnych.

Jest o czym rozmawiać

Odłóżmy na bok wszystkie pełne złości, nienawiści, a bywa, że i haniebne, wypowiedzi publiczne po katastrofie smoleńskiej. Powtórzę: rozmaitych harcowników traktujmy jako margines i nawet jeśli pełnią ważne funkcje jak Palikot i Niesiołowski, czy są ludźmi o znaczącym dorobku jak Wajda czy Kutz, miejmy świadomość, że to nie oni podejmują decyzje w państwie. Teraz pełną odpowiedzialność za stan Polski ponoszą gremia kierownicze Platformy Obywatelskiej z Tuskiem, Komorowskim i Schetyną na czele. Za stan opozycji zaś Jarosław Kaczyński i jego najbliżsi współpracownicy: Adam Lipiński, Marek Kuchciński i Zbigniew Ziobro. Opinia publiczna, a zatem przede wszystkim media powinny - we własnym przecież interesie! - wymusić debatę publiczną na kilka kluczowych tematów. Z obowiązkowym udziałem kierownictwa państwa i opozycji. Pozwolę sobie podpowiedzieć kilka tematów:
? bezpieczeństwo energetyczne Polski w kontekście gazociągu bałtyckiego oraz kwestie dostępności polskich portów po bliskiej już realizacji tej inwestycji rosyjsko-niemieckiej,
? wykorzystanie środków unijnych na rozwój infrastruktury w ramach obecnego budżetu UE (czy zadekretowana już przez premiera na rok 2015 chęć wstąpienia do strefy euro nie zahamuje inwestycji modernizacyjnych?),
? plan odbudowy polskiej nauki i szkolnictwa jako motorów postępu w perspektywie nowego budżetu UE na lata 2014-2020,
? znoszenie ograniczeń dla wolności gospodarczej w Polsce,
? stworzenie racjonalnej służby zdrowia,
? zabezpieczenie wypłat emerytur (bo grozi przecież niewypłacalność ZUS-u) i racjonalizacja systemu emerytalno-rentowego,
? stabilne i jasno określone na wiele lat naprzód podatki, aby np. uniemożliwić "zagrania wyborcze" jak ukrywanie przed obywatelami konieczności podwyżki podatków, a ogłaszanie ich dopiero po zamknięciu urn wyborczych, ale - co ważniejsze - zgromadzenie dzięki temu pieniędzy na przedsięwzięcia modernizacyjne. Swoją drogą takie matactwo władzy, jak ostatnia podwyżka VAT, byłoby mocno utrudnione, gdyby opozycja powołała wreszcie gabinet cieni i systematycznie wraz z ekspertami monitorowała politykę rządzących. Jak zauważył w "Dzienniku - Gazecie Prawnej" ekonomista Krzysztof Rybiński, pieniądze z podwyżki VAT sfinansują akurat rozrost biurokracji rządowej (w ostatnich latach przybyło 90 tys. etatów!), a inny specjalista Witold Modzelewski dodał w "Naszym Dzienniku" (obie gazety z 2 sierpnia br.), że dalsze podwyżki są nieuniknione, choćby dlatego, że na naszych oczach następuje krach systemu emerytalnego. Prof. Modzelewski postuluje wręcz zawarcie umowy społecznej co do podwyższenia podatków, aby zgromadzić środki na emerytury i na inwestycje ratujące infrastrukturę - drogi, kolej, energetykę, gospodarkę wodną.

Jest więc o czym rozmawiać!

I uwaga na koniec. Żeby debata publiczna w najbliższych latach była w Polsce w ogóle możliwa, niezbędne jest rzetelne wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej. Jest to zresztą nie tylko sprawa atmosfery publicznej, ale przede wszystkim jakości państwa. Wyjaśnienie Smoleńska objawi nam rzeczywistą siłę państwa polskiego, jego instytucji i elit politycznych. Inaczej poruszamy się tylko w sferze propagandy i piaru. A przy okazji, gdyby nie twarde słowa Jarosława Kaczyńskiego, to czy władza w ogóle zreflektowałaby się, że przecież jest zobowiązana zdawać publicznie relację z postępów śledztwa?

Powtórzę: rzeczowa - i właśnie dzięki tej rzeczowości twarda! - opozycja jest w interesie nas wszystkich. Nawet jeśli nazywa się PiS, co tak wiele osób drażni.

Krzysztof Czabański - publicysta. Opublikował książki, m.in. "Ruską babę", "ABC", "Pierwsze podejście". Po 1989 r. był m.in. prezesem PAP (za rządu Jana Olszewskiego), PAI (za rządu Jerzego Buzka) oraz Polskiego Radia (za rządu Jarosława Kaczyńskiego)

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':