http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bortnowska: To nie protest przeciw krzyżowi

Rozmawiał Adam Leszczyński
2010-08-11, ostatnia aktualizacja 2010-08-11 14:45

Halina Bortnowska
Halina Bortnowska
Fot. Wojciech Surdziel /AG

Ludziom przeszkadza nie krzyż w miejscu publicznym, ale jego polityczne wykorzystywanie - mówi Halibna Bortnowska przewodnicząca Rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

Adam Leszczyński: Czy demonstracja przeciwników ustawienia krzyża przed Pałacem Prezydenckim pokazuje, że w Polsce postępuje sekularyzacja? Obrońców krzyża było tam znacznie mniej.

Halina Bortnowska*: Nie odważyłabym się tego tak przeliczać. Moim zdaniem na szczęście nie ma w Polsce jeszcze takiego ostrego podziału - "za" i "przeciw" krzyżowi jako takiemu. Wcale też nie jestem pewna, czy mniej jest ludzi, którym zależy na krzyżu, niż tych, którym zależy, żeby akurat tego konkretnego totemu w tym konkretnym miejscu nie było.

To była społeczna samoorganizacja. Przyszło kilka tysięcy młodych ludzi, którzy skrzyknęli się przez internet.

- Wielu pewnie nie było przeciwko krzyżowi w ogóle, tylko tej sytuacji przed Pałacem - której nie akceptują. Podobnie jak i ja jej nie akceptuję. Naprawdę nie wiemy, którzy z demonstrantów są naprawdę za laickością. Myślę, że ogólnie biorąc są za stanem prawnym, jaki mamy, czyli autonomią Kościoła i Państwa, ale faktycznie przestrzeganą. Być może wielu z tych demonstrantów chce całować krzyż w Wielki Piątek i są przekonani o wielkiej świętości tego symbolu.

Ci młodzi w większości zapewne chodzili na religię. Mimo to skandowali "krzyż do kościoła".

- Ale to nieuprawniona generalizacja, że nie chcą obecności krzyża w żadnym miejscu publicznym. Nie chcą tej obecności w tym miejscu, w tym stylu i w tych okolicznościach. Jakoś nie zabrali się do protestowania przeciw kapliczkom i innym świętościom, których na ulicach Warszawy jest bardzo dużo. To ludziom nie przeszkadza. Przeszkadza polityczne wykorzystywanie tego symbolu, zawłaszczania domeny państwowej.

Czy to doprowadzi do generalnego przełomu w myśleniu o obecności krzyża w miejscach publicznych - nie wiem. Wolałabym, żeby ten przełom, jeśli nadejdzie, miał lepsze korzenie. Żeby wywodził się z przemyślanej postawy, a nie emocjonalnej reakcji. Podobała mi się reakcja młodych ludzi z Wrocławia, którzy chcieli zmusić dyrekcję swojej szkoły do zastanowienia nad tym, czy krzyże powinny wisieć we wszystkich klasach.

Przyczyną demonstrowania przeciw może być niechęć do zachowania "obrońców krzyża", którą podzielam. To, co się dzieje, wynika również z braku kultury religijnej albo z tego, że duszpasterstwo nie pomogło im odnaleźć się w świecie współczesnym. Sprawa krzyża przed Pałacem Prezydenckim nie jest właściwie kwestią religii, ale politycznego używania symboli religijnych.

Jak konflikt na tym etapie można rozwiązać?

- Będzie to niezwykle trudne. Najpierw należałoby się mocno uspokoić. Odczekać. Potem może wysłać fachowych mediatorów, którzy mają dużą praktykę w rozwiązywaniu takich sporów międzyludzkich.

Hierarchia kościelna nie powinna odcinać się od faktu, że jest stroną w tej sprawie - czy chce, czy nie chce. Tylko duszpasterze mogą przekonać, że Krzyż nie potrzebuje obrony. Potrzebuje uszanowania i refleksji. Niestety, myślę, że ci "obrońcy" są w stanie napięcia emocjonalnego, które nie sprzyja dialogowi. A druga strona też łatwo będzie używać rozmaitych pogardliwych określeń, które bardzo pogarszają sprawę.

* Halina Bortnowska - filozofka, publicystka, przewodnicząca Rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Prowadzi blog halinabortnowska.blox.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':