Sekretarz Konferencji Episkopatu, biskup łomżyński, wstrzymał udzielanie sakramentów członkom PPS-u i
PSL Wyzwolenie, zamknął także drzwi kościołów przed piłsudczykowską organizacją Strzelec. 11 Listopada uznany został przez
Kościół za "święto partyjne" (!) i w związku z tym nie widziano potrzeby odmawiania w tym dniu modlitwy za pomyślność Rzeczypospolitej. Tak było do roku 1933.
Biskup kielecki zakazał bicia w dzwony z powodu śmierci marszałka Piłsudskiego. Wywołało to rozruchy zakończone zaciągnięciem pikiet wojskowych dla ochrony pałacu ordynariusza. Ten sam biskup nie wahał się w liście pasterskim (w 1933 r.) nazwać twórcy państwa polskiego "heretycką wywłoką" i "nikczemnikiem". Oto garść tylko haniebnych faktów z lat międzywojennych obrazujących konflikty z dziejów państwa i Kościoła.
W 1939 r. władze sporządziły ekspertyzę, w której tak ocenia się wzajemne stosunki państwa i Kościoła: "Biskupi czują się upoważnieni do formułowania własnych ocen polityki wewnętrznej i zagranicznej rządu. Kościół katolicki w Polsce coraz bardziej usuwa się spod wszelkiej kontroli".
W 1932 r. ambasador RP przy Watykanie wywołał niezadowolenie papieża. Pius XI podniósł się z krzesła z okrzykiem: "To są rzeczy, których nie wolno mówić do papieża!". Audiencja została przerwana, ale ten incydent dowodzi, jak twardo polska dyplomacja stawiała wówczas kwestie sporne z kurią rzymską.