Śledztwo smoleńskie
Ewa Siedlecka: - Cieszy się pan, że nie jest prokuratorem generalnym i nie musi być odpowiedzialny za śledztwo smoleńskie?
Krzysztof Kwiatkowski: - Wobec katastrofy smoleńskiej jedynymi uczuciami jakie mnie ogarniają jest smutek i przygnębienie. Natomiast rozdział funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego to model funkcjonujący w większości krajów europejskich. Mamy świeżo w pamięci okres uzasadnionych obaw co do angażowania prokuratury w śledztwa mające co najmniej wątki o charakterze politycznym (np. sprawa Barbary Blidy). Dzisiaj całkowicie niezależna od rządu i parlamentu prokuratura zdaje właśnie egzamin z niezależności prowadząc najważniejsze w jej historii postępowanie.
Co pan robi, by strona rosyjska reagowała szybciej na wnioski naszej prokuratury?
- Jako Minister Sprawiedliwości wykorzystałem wszystkie przysługujące mi kompetencje, środki formalne i nieformalne, aby pomóc polskiej prokuraturze w relacjach z Rosjanami. Uważam, że współpraca ze stroną rosyjską jest niewystarczająca. Dlatego z własnej inicjatywy kontaktowałem się ze swoim rosyjskim odpowiednikiem - ministrem Aleksandrem Konowałowem - popierając u niego wnioski polskiej prokuratury o pomoc prawną, apelując o jak najszybsze przekazanie nam dokumentacji dotyczącej oględzin i sekcji zwłok ofiar smoleńskiej katastrofy. W trakcie mojej wizyty w Rosji uzyskałem zapewnienie, że dokumenty te trafią do nas jeszcze w tym miesiącu. Zainicjowałem dwa projekty umów międzynarodowych. O współpracy w sprawach karnych - na takich zasadach, jakie wiążą nas z krajami UE, a więc umożliwiające m.in. tworzenie wspólnych zespołów śledczych. I o współpracy w sprawach cywilnych - umożliwiający kierowanie wniosków bezpośrednio między sądami bez pośrednictwa ministerstw sprawiedliwości. Strona rosyjska zadeklarowała, że umowy będą ratyfikowane już w przyszłym roku. Jestem pierwszym od 25 lat polskim ministrem sprawiedliwości, który był z wizytą w Rosji, a czerwcowa wizyta ministra Konowałowa w Polsce była pierwszą od 15 lat wizytą rosyjskiego ministra w naszym kraju. To pokazuje jak zaniedbane były polsko-rosyjskie relacje przez ostatnie dziesięciolecia.
To na przyszłość. A co teraz?
- Jak wspominałem wykorzystuję wszystkie formalne i nieformalne instrumenty. Jednak w Rosji - tak jak w Polsce - minister sprawiedliwości nie jest prokuratorem generalnym. Skorzystałem z możliwości wysłania własnych wniosków popierających wnioski polskiej prokuratury. Wielokrotnie w osobistych i telefonicznych kontaktach z ministrem Konowałowem, przekazywałem stanowisko polskiej strony o potrzebie szybszej realizacji tych wniosków. Natomiast za terminowość realizacji wniosków i za współpracę z rosyjską prokuraturą odpowiada polski prokurator generalny - Andrzej Seremet. Czuję się w moralnym obowiązku wszędzie gdzie mogę pomagać w tej sprawie. Najbliższe spotkanie z ministrem Konowałowem mam zaplanowane jesienią.
Poza tym działam na rzecz rodzin ofiar. Zainicjowałem porozumienie samorządów prawniczych o bezpłatnej pomocy rodzinom ofiar, z której wiele rodzin skorzystało. Przetłumaczyliśmy też rosyjskie przepisy tak, by ułatwić rodzinom zorientowanie się w ich prawach na terenie Federacji Rosyjskiej.
Czy jeśli parlamentarny Zespół ds. katastrofy smoleńskiej zaprosi pana, to pan przyjdzie? Prokurator Seremet powiedział, że będzie chodził tylko na zaproszenia komisji sprawiedliwości.
- Nie odpowiadam ani za śledztwo, ani za działania komisji ds. wypadków lotniczych, więc nie wiem, na co mógłbym się przydać. Ale jeśli taka prośba do mnie dotrze, to z zainteresowaniem zapoznam się z jej uzasadnieniem.
Podsłuchy
Co z nowelizacją prawa o podsłuchach? Właśnie okazało się, że Wiesław Walendziak i Honorata Kaczmarek nie mogą domagać się zniszczenia podsłuchów ich całkowicie prywatnych rozmów, bo trafiły one do prokuratury, a ta umorzyła sprawę, w której były założone. Więc teraz te podsłuchy będą w aktach prokuratorskich po wieki wieków. I będą - jak dotychczas - wyciekały do mediów. Gdyby nowelizacja weszła w życie sąd mógłby nakazać ich zniszczenie.
- Przygotowana przez nas nowelizacja jest w sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych. Liczę, że Parlament niebawem zakończy nad nią prace. Choć nie są to prace łatwe. Zaproponowane przez nas regulacje dotyczą praktyki działania wielu służb, także prokuratury. I to ci, którzy w pracy będą musieli stosować nowe przepisy, często krytykują je za - ich zdaniem - zbytni liberalizm. Dlatego ten projekt będzie pod szczególnie staranną opieką ministerstwa. Będę się starał uczestniczyć w pracach komisji, by został jak najszybciej przyjęty. Jest to jeden z projektów, które umieściliśmy w planie priorytetów Ministerstwa Sprawiedliwości na najbliższe 500 dni.
Łamanie procedury podsłuchowej, w tym przepisów ustaw policyjnych, przez prokuraturę uznawane jest za "niedopełnienie formalizmów", więc sprawy nadużyć umarza. Tak było np. w sprawie tzw. podsłuchów dziennikarzy i polityków. Jak pan to ocenia?
- Kiedy byłem ministrem i prokuratorem generalnym, wraz z ówczesnym prokuratorem krajowym nie zaakceptowaliśmy umorzenia i sprawa ta była podjęta na nowo.
Ale znowu ją umorzono. Po co nam przepisy, skoro nie trzeba ich przestrzegać? Może trzeba po prostu ustanowić osobne przestępstwo naruszenia prawa w związku z czynnościami operacyjnym i w ten sposób zmusić prokuraturę do egzekwowania prawa?
- Zleciłem już odpowiednie analizy w tym zakresie. Nie wykluczam, że podejmę odpowiednią inicjatywę legislacyjną. Wcześniej - skonsultuję ją z przedstawicielami prokuratury.
Narkomania i dopalacze
Co z nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii zawierająca m.in. rozwiązanie, by można było odstąpić od wszczynania postępowania w przypadku posiadania niewielkiej ilości narkotyku?
- Została przyjęta w lipcu przez Komitet Rady Ministrów. Wkrótce trafi pod obrady Rządu. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych kilku tygodni trafi do Sejmu. Uważam, że zasada przyjęta w tym projekcie: "przede wszystkim leczyć", jest rozwiązaniem słusznym. Dodatkowo za koniecznością szybkiego przyjęcia tej ustawy przemawia to, że wprowadzamy w niej zakaz tzw. reklamy skojarzeniowej, który pozwoli skuteczniej walczyć z handlem "dopalaczami".
Źródło: Gazeta Wyborcza