http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Grunwald 1410-2010

Adam Leszczyński
2010-07-15, ostatnia aktualizacja 2010-07-15 14:28

Jan Matejko - Bitwa pod Grunwaldem
Jan Matejko - Bitwa pod Grunwaldem
Jan Matejko

Mówią wieki, Magazyn historyczny, nr 2/2010

"Zarówno w Polsce, jak i w Czechach widzi się tylko średniowieczną wojowniczość naszego zakonu" - ubolewa ks. dr Bruno Platter, wielki mistrz krzyżacki w rozmowie z magazynem historycznym "Mówią wieki". Następca Ulryka z Jungingen nie uległ jednak modzie przepraszania za grzechy przeszłości. "Zakon krzyżacki był rycerski, prowadził wojny, i tego ukryć się nie da. Wojen zresztą w średniowieczu było wiele. Być może rycerze zakonu nie zawsze byli w walce dżentelmenami, ale przecież ich przeciwnicy nie byli im w niczym dłużni".

Jak było naprawdę? Tego można dowiedzieć się z numeru specjalnego "Mówią wieki", jest poświęcony Grunwaldowi i Krzyżakom.

Wbrew pozorom chodzi tu nie tylko o odległą przeszłość. Historia aż nazbyt często była bowiem na usługach polityki. Od XIX w. średniowieczna bitwa stała się żetonem w grze nacjonalizmów: polskiego, niemieckiego i litewskiego. Niemiecki kanclerz Konrad Adenauer ubrany w płaszcz krzyżacki (zdjęcie było autentyczne, Adenauer go rzeczywiście założył) był drukowany za rządów Gomułki na tysiącach propagandowych plakatów przestrzegających przed "krucjatą przeciw Polsce" wynurzającą się "z mroków średniowiecza". Z drugiej strony, Niemcy - zwłaszcza za czasów cesarza Wilhelma (odwiedził Malbork ponad 50 razy!) i Hitlera - nie byli wcale lepsi. W niemieckiej polityce historycznej Krzyżacy byli przedstawiani jako forpoczta niemczyzny krzewiącej cywilizację wśród prymitywnych Słowian.

W "Mówią wieki" historyk Piotr Szlanta opisuje obchody bitwy w 1910 r. - u szczytu doby nacjonalizmów - kiedy do Krakowa na gigantyczne obchody polsko-litewskiego zwycięstwa przyjechało 150 tys. osób, czyli więcej, niż miasto wówczas miało mieszkańców. (Dlaczego akurat w Krakowie? Bo Polska była jeszcze wówczas pod zaborami i tylko we względnie liberalnej Galicji można było zorganizować tak wielką imprezę.) Szlanta: "Obchody grunwaldzkie nie ograniczyły się do Krakowa. (...) W wielu miastach, miasteczkach, a nawet wsiach odsłaniano krzyże grunwaldzkie, odprawiano nabożeństwa dziękczynne, organizowano wiece i wykłady. W sklepach można było nabyć okolicznościowe albumy, medaliony czy gipsowe odlewy krakowskiego pomnika. Ogólnie uroczystości miały coś w sobie zarówno z patosu, jak i atmosfery narodowego pikniku".

Tę epokę chyba - na szczęście - mamy już za sobą. W Niemczech do ostatniej debaty dotyczącej pamięci o Grunwaldzie doszło w latach 80. Część nauczycieli i uczniów gimnazjum w Berlinie Zachodnim noszącego imię bitwy zaprotestowała przeciwko czczeniu pruskiego militaryzmu i zażądała zmiany nazwy szkoły. Wybuchła awantura na całe Niemcy, ale nazwa została zmieniona. Nowym patronem został jeden z członków antyhitlerowskiego ruchu oporu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':