http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Patriotyzm może być przyjemny

Rozmawiał Adam Leszczyński
2010-06-04, ostatnia aktualizacja 2010-06-04 19:04

Włosi to nawet się swoimi politykami potrafią bawić. Ich aferami, kłamstwami, błazeństwami. A może to jest zdrowy stosunek?

ZOBACZ TAKŻE
RAPORTY

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Adam Leszczyński: Chciałem zapytać, czym jest dzisiaj patriotyzm. Pomyślałem jednak, że najlepiej odwołać się do przykładów z historii - i zapytać, czy są jeszcze aktualne. Czy mówią nam coś o tym, jak powinniśmy żyć dzisiaj.

Tomasz Łubieński*: Taki quiz?

Coś w tym rodzaju. Zacznijmy od Somosierry: straceńcza szarża kawalerii na wąwóz wypełniony armatami. Polscy kawalerzyści walczą w służbie Napoleona z Hiszpanami, którzy - tak jak my - pragną wolności.

- Somosierra to był doskonały brawurowy pomysł, jak kosztem małych strat wygrać bitwę. Ale o co mnie pan właściwie pyta - przecież to wojna była!

Wojenne przykłady nie są dziś aktualne?

- Nie bardzo. Wojenne przykłady są aktualne w czasie wojny. W czasie pokoju nie mają sensu, zastosowania. Somosierra zresztą była po prostu przykładem genialnej intuicji Napoleona doskonale zrealizowanej przez Polaków. I tyle.

Somosierra to nie była straceńcza szarża, popis bohaterstwa? To mit?

- To był racjonalny pomysł Napoleona, który wiedział, że to się może udać dziarskim, ambitnym Polakom właśnie.

To inny przykład. Polskie legiony umierają na Haiti, żeby walczyć z czarnymi powstańcami. Wszystko w służbie Napoleona, naszego wielkiego sojusznika.

- To była wojna kolonialna. Historia nam ich szczęśliwie oszczędziła i dziś przynajmniej nie mamy kolonialnego kaca moralnego.

Wyprawa na Haiti - podobnie jak walki w Hiszpanii w służbie Napoleona, niezależnie od wojennych wyczynów - nie da się ideowo obronić. Biliśmy się o polską sprawę, bijąc Hiszpanów, którzy mieli przecież prawo do swojej wolności.To patriotyzm dwuznaczny moralnie, bolesny problem sumienia, o którym pisał Żeromski w "Popiołach", co pokazał Wajda w filmie według tej powieści.

Nowsza historia. Józef Beck, minister spraw zagranicznych II RP, wygłasza w Sejmie sławną mowę, w której odrzuca propozycje Hitlera i mówi: "Najważniejszy w życiu narodów jest honor". Wzór patriotyzmu?

- To znów niejednoznaczny przykład. Beck poniósł tylko niektóre koszta tej pięknej deklaracji.

Poniósł. Umarł internowany w Rumunii, jako całkowicie przegrany i pogardzany polityk.

- No tak, moralne koszty poniósł, ale całą prawie wojnę - aż do śmierci we własnym łóżku - przeżył w sytuacji przyzwoitego internowania.

Beck - piszę o tym w mojej książce o 1939 r., która się niedawno ukazała - podjął w ostatniej chwili słuszną moralnie decyzję sojuszu z demokracjami Zachodu. Przez kilka poprzednich lat prowadził antypatyczną moralnie politykę. Miał poczucie, że należymy do silnych, że rozgrywamy w polityce europejskiej.

Kiedy Hitler zajmował kolejne kraje, Beck był neutralny, jakby przyjmował to do wiadomości. Austria nas nie interesuje. Czesi nas nie interesują, bo są wredni. Tu jeszcze sprawa Zaolzia. Litwa też jest śmieszna i słaba.

Próbował to naprawić w ostatniej chwili i dzięki temu zyskał pięć minut niespodziewanej wielkości. Polityka Becka była zaprzeczeniem tego, co stanowiło siłę moralną polskiego patriotyzmu: że walczymy "za wolność naszą i waszą". Że los Polski jest symbolem sprawiedliwości dziejowej. Myślę, że Beck uważał, że zawsze miał rację.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':