Lider ugrupowania Polska Plus już raz żądał odwołania tego ministra, ale z zupełnie innych powodów. I ciekawe, że dziś tych powodów już nie przytacza. W styczniu tego roku Dorn krytykował Klicha za... przetarg na samoloty dla VIP-ów!
MON przymierzał się do kupna tych samolotów. Ale zdaniem posła przetarg ów nie był dostatecznie przejrzysty. Dorn nie zdołał przekonać do swoich racji nawet
PiS-u. Jego postulat był zagraniem pod publiczkę, próbą zaistnienia w mediach, bo twardych dowodów na nieprawidłowości w przetargu nie było.
Zakup samolotów dla VIP-ów był zawsze sprawą drażliwą. Wiadomo, że samoloty te będą bardzo drogie, a każdy ich wybór zostanie okupiony wielką awanturą, jeśli nie w Sejmie, to na pewno w tabloidach. Wszystko pod hasłem "polityczne darmozjady kupiły sobie wypasione embraery". A podejmowanie tego typu decyzji w czasie kryzysu gospodarczego i przy tak dużym deficycie budżetowym graniczyło z politycznym szaleństwem.
Dorn tę atmosferę podsycał. Ze strachu przed taką awanturą ani rząd
SLD, ani PiS, ani PO-
PSL do tej pory nie wymienił tupolewów na inny model.
Pytanie o polityczną odpowiedzialność Klicha za tragedię Smoleńską jest wciąż otwarte, a odpowiedź znajdzie się zapewne w wynikach śledztwa i pracy komisji badającej przyczyny katastrofy. Ale myślę, że akurat
Ludwik Dorn powinien w tej sprawie milczeć.
I pomyśleć o swojej odpowiedzialności.