http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dwie legendy kampanii PiS. Czarna i biała

Andrzej Kostarczyk
2010-04-20, ostatnia aktualizacja 2010-04-20 13:39

Czy mit założycielski PiS-u - walka z układem otrzyma nową porcję paliwa? A może PiS znajdzie lepszą drogę?

14 kwietnia, Sejm. Księga kondolencyjna klubu PiS
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
14 kwietnia, Sejm. Księga kondolencyjna klubu PiS
SONDAŻ
Która legenda zwycięży w PiS?

Biała, czyli hołd dla prezydenta i patrzenie w przyszłość
Czarna, czyli prezydent jako ofiara i patrzenie w przeszłość

Straty, jakich doznały poszczególne ugrupowania polityczne w wyniku katastrofy pod Smoleńskiem, aczkolwiek w każdym przypadku bolesne, dotknęły szczególnie głęboko największą partię opozycyjną - PiS. Sposób, w jaki ta partia zareaguje na tragedię smoleńską, zdeterminuje nie tylko przyszłość PiS-u, lecz będzie miał również duży wpływ na kształt polskiego życia publicznego w najbliższych latach.

Narzucają się, w pewnym uproszczeniu, dwa możliwe scenariusze. Pierwszy można by określić mianem "czarnej legendy". Oznaczałby on wpisanie śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego i części elity PiS-u w ciąg narodowej martyrologii, uczynienie z nich całopalnej ofiary na ołtarzu niekończącej się walki ze złem i zagrażającymi Rzeczypospolitej siłami. Symbolika nadana dramatowi, który rozegrał się w 70. rocznicę mordu w Katyniu, służyłaby potwierdzeniu słuszności wszystkich głoszonych przez ugrupowanie braci Kaczyńskich koncepcji i nakazywałaby kontynuowanie boju o ich urzeczywistnienie. Mit założycielski PiS-u - walka z układem, który wyczerpał już swą motywacyjną siłę, otrzymałby nową, skondensowaną porcję paliwa.

Łatwo sobie wyobrazić retorykę programu wyborczego opartego na takich założeniach. Ton nadawałyby rozliczenia oponentów i krytyków śp. prezydenta. Zostałyby przypomniane wszystkie, często niesmaczne żarty i szyderstwa, jakich mu nie skąpiono, wobec czego słusznym zadośćuczynieniem byłoby pośmiertne przyznanie mu pełnej racji, we wszystkim, co robił czy też głosił, a przynajmniej nabranie przez adwersarzy wody w usta.

Istnieje kilka czynników, które mogą sugerować prawdopodobieństwo przyjęcia takiej taktyki. Po pierwsze, stanowiłaby ona kontynuację - w nowej sytuacji - tradycyjnej linii, co uwalniałoby od intelektualnego wysiłku przemyślenia pryncypiów. Po wtóre, pozwoliłaby ona stosunkowo łatwo czerpać z patosu narodowych tragedii i pobudzać wyobraźnię syndromem krzywdy i męczeństwa. Wreszcie spontaniczna reakcja Polaków, tłumnie i z prawdziwym żalem żegnających parę prezydencką, kusi do interpretacji, aby widzieć w ich zachowaniu przypływ poparcia dla PiS-u i jego "starego programu".

Biała legenda

Scenariusz oparty na "białej legendzie" odwoływałby się wprawdzie do niektórych z elementów pierwszego scenariusza - hołd pamięci zmarłego prezydenta, podkreślanie jego zasług i patriotyzmu - ale umieszczałby je w diametralnie odmiennym kontekście.

Odejście Lecha Kaczyńskiego byłoby w tym scenariuszu symbolicznym zamknięciem okresu walki o IV Rzeczpospolitą. Walki, co prawda nie do końca wygranej w strukturach instytucjonalnych państwa, ale nie do przecenienia w sferze świadomości społecznej. Tragicznie zmarły prezydent przechodziłby do historii 20-lecia jako pierwszy przywódca państwa wywodzący się z inteligenckiego nurtu niepodległościowego, spiritus movens pobudzenia patriotycznego Polaków i wzór człowieka służącego im do końca.

Szacunek dla jego cnót stanowiłby inspirację obywatelskiego wychowania młodych pokoleń, niekoniecznie zaś wezwanie i zobowiązanie do oddawania głosów w wyborach na "jedynie słuszną partię". Innymi słowy etos śp. Lecha Kaczyńskiego przestawałby obsługiwać interes partykularny PiS, zyskując walor ponadpartyjny, ogólnonarodowy. Trudność w takim eksponowaniu jego osoby polega na tym, że może być ono wiarygodne wyłącznie wtedy, jeśli jest wynikiem autentycznego przeżycia. Tego się nie da odegrać w "PR-owskim" spektaklu.

Co byłoby głównym przesłaniem nowej strategii PiS-u? Byłaby nim rysująca się na horyzoncie hegemonia PO. Ta perspektywa - nawet jeśli na potrzeby kampanii wyborczej wyolbrzymiona - nie jest nierealna. PiS nie tylko wykrwawił się kadrowo; stopniowo traci też wpływ na obsadzanie ważnych stanowisk w agendach państwa. Potrójne zwycięstwo PO, w wyborach prezydenckich, parlamentarnych i samorządowych doprowadziłoby w tej sytuacji do poważnego zakłócenia względnej równowagi sił politycznych, a nawet wręcz do zmarginalizowania opozycji.

Można racjonalnie oczekiwać, że ten czynnik wezmą pod uwagę Polacy idący do urn wyborczych. Beneficjentem tych obaw mógłby stać się PiS (w jakimś stopniu również lewica), zwłaszcza gdyby oparł swoją kampanię na motywach zaczerpniętych z "białej legendy". W takim przypadku spuścizna ideowa Lecha Kaczyńskiego stanowiłaby bogate w nienadużywaną symbolikę tło, a plan pierwszy zajęłaby rzeczowa argumentacja akcentująca obronę równowagi i demokratycznego pluralizmu. Decyduje osoba kandydata W wyborach prezydenckich kluczowe znaczenie ma osoba kandydata. Decyzja, kto z PiS stanie w szranki wyborcze, rozstrzygnie zarazem barwę legendy, jaką posłuży się ta partia. Udział w wyborach Jarosława Kaczyńskiego w sposób niemal automatyczny uruchomi pokaźny zasób środków z potencjału "czarnej legendy". Będzie mu niezmiernie trudno zachować spokój, zwłaszcza kiedy pojawi się -nieunikniona przecież w kampanii wyborczej krytyka dokonań zmarłego prezydenta. Samonakręcająca się w takich okolicznościach spirala wzajemnych oskarżeń jest nieunikniona.

Podobny, moim zdaniem, skutek, spowodowałoby wysunięcie kandydatury Zbigniewa Ziobry czy jakiegokolwiek działacza PiS-u z pierwszej linii frontu. Kandydat PiS-u powinien bowiem posiadać, choćby minimalną, zdolność koabitacyjną. Jest to ważny warunek, który pozwoliłby osłabić zarzuty formułowane przez obóz rządowy wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Z pewnością Platforma przypomni je w swoim repertuarze.

Nie jest zadaniem komentatora sugerowanie jakichkolwiek nazwisk, ale dla odrzucenia argumentu o braku alternatywy personalnej wystarczy wymienić kilka osób, które są w stanie personifikować "białą legendę" PiS-u, a zarazem nie być zakładnikiem interesów partyjnych jednego ugrupowania: Zbigniew Romaszewski, Jan Olszewski, Zyta Gilowska, Kazimierz Michał Ujazdowski, Wojciech Roszkowski, Marek Jurek, Ludwik Dorn, Michał Kleiber.

Nie jest to lista wyczerpująca, myślę jednak, że dobrze uzasadnia tezę, że orientacja prawicowa ma w swoim gronie ludzi wartościowych, łączących ideowość z autonomią myślenia i postępowania.

Wawelska krypta

Wybór Wawelu, jako miejsca pochówku śp. Lecha Kaczyńskiego, bardzo utrudnia prowadzenie spokojnej kampanii wyborczej. Już zakłócił jednomyślny nastrój żałoby narodowej. Precedensy historyczne XX wieku dotyczące chowania wybitnych Polaków w królewskiej nekropolii nie są zachęcające. Ta decyzja już wkrótce może rozpalić emocje. Jednak skoro została podjęta i jest nieodwracalna, może przecież paradoksalnie ułatwić budowę "białej legendy".

PiS nie musi czuć się zobowiązany do obrony godności zmarłego prezydenta w brutalnej walce politycznej, skoro bronią jej najlepiej milczące mury Wawelu. Styl, w jakim PiS wyjdzie z traumy smoleńskiej, zależy oczywiście od jego kierownictwa. Nie powinno być to jednak ani dla opinii publicznej, ani dla rywali PiS-u obojętne. Jeśli polskie życie polityczne miałoby się rozgrywać w cieniu "czarnej legendy", jej ofiarą padnie nie tylko ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego.

W swarach wokół zmistyfikowanych linii podziałów roztrwoniona zostanie wielka wartość moralnego poruszenia, jakie przebiegało przez tłum ludzi zapalających znicze przed Pałacem Prezydenckim. Ten tłum nie chciał być okazjonalnym zbiegowiskiem. Chciał być wspólnotą.

*Andrzej Kostarczyk, wiceminister spraw zgranicznych w rządach Bieleckiego, Olszewskiego. Poseł Porozumienia Centrum i Ruchu dla Rzeczpospolitej w latach 1991-1993. Potem bezpartyjny. Wydawca książek politologicznych

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    64 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':