http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Stracone pokolenie, łączcie się! Polacy w Irlandii Północnej

Rozmawiał Jacek Pawlicki
2010-04-07, ostatnia aktualizacja 2010-04-06 16:12

Pięć dni w tygodniu po osiem godzin przewracałem piersi kurczaka w temperaturze minus jeden stopni. Pozwoliło mi to wyciszyć się i wewnętrznie dojrzeć. Ruszyłem do przodu. Rozmowa z Maciejem Batorem, dyrektorem Stowarzyszenia Polskiego w Irlandii Północnej

17 marca obchodzono dzień świętego Patryka. Świętowały przede wszystkim Irlandia, której święty Patryk jest patronem i USA, mające dużą i liczącą się grupę obywateli o irlandzkich korzeniach. Na zdjęciu parada w Nowym Jorku
Fot. BEBETO MATTHEWS AP
17 marca obchodzono dzień świętego Patryka. Świętowały przede wszystkim...
Jacek Pawlicki: Jak się pan czuje jako Polak w Irlandii Północnej. Czy już pogodził się pan z określeniem emigrant?

Maciej Bator: Nie czuję się emigrantem. Uważam się za Polaka, który po raz pierwszy w historii miał możliwość wolnego podróżowania po krajach Europy. Polak, który wyjechał z kraju, by poznać nowe kultury i nawiązać nowe kontakty...

Ale przecież większość z was nie wyjeżdżała do Szkocji, Anglii czy Irlandii po to, by poznawać nowe kultury, ale by lepiej żyć. Nikt was w Polsce nie prześladował ani nie wyganiał... Uciekliście przed brakiem perspektyw w Polsce.

- Tak, podążyliśmy za mitem Zachodu miodem i mlekiem płynącego. Większość z nas wyjechała za chlebem, ale także by pomóc rodzinom, które zostały w kraju. Przyjechawszy, mogliśmy skonfrontować ten mit. Okazało się, że zarobki są owszem większe, ale nie wszystko jest lepsze...

A jak było w pana przypadku. Przecież Irlandia Północna z podłym klimatem i renomą krwawego do niedawna konfliktu między protestantami a katolikami nie jawiła się chyba jako raj na ziemi?

- Ściągnął mnie przyjaciel, który mieszkał w Dublinie. Poradził, abym znalazł pracę jeszcze przed wyjazdem w agencji rekrutacyjnej w Polsce. Tak znalazłem się w fabryce kurczaków w Irlandii Północnej. Pięć dni w tygodniu po osiem godzin przy maszynie przewracałem piersi kurczaka w temperaturze minus jeden minus dwa stopnie. Gumowce na nogach, na rękach gumowe rękawiczki, czepek na głowie.

Znudził się chyba panu drób?

- Dwa lata nie mogłem patrzeć na kurczaka. Ale wracając do tematu - na początku nie podobała mi się ani Irlandia Północna, ani praca. Chciałem tylko przeżyć trzy miesiące i uzbierać wystarczająco dużo pieniędzy, by pojechać gdzie indziej. Ale z biegiem czasu ten kraj mnie wciągał. Do dziś nie mogę uwierzyć, że mieszkam tu już prawie sześć lat.

Owszem, może nie jest tu superbezpiecznie i klimat jest fatalny, ale za to można spotkać wielu życzliwych i otwartych ludzi.

Demograf profesor Krystyna Iglicka mówi o was "stracone pokolenie". Z 2 mln ludzi, którzy wyemigrowali z Polski do Wielkiej Brytanii i innych krajów UE po 2004 roku, do Polski wróciło niewiele. Dla kraju jesteście straceni. Czy czuje się pan straconym Polakiem?

- Nie, choć z punktu widzenia statystyki rzeczywiście 2 mln są stracone dla Polski. Zdecydowana większość z tych, co wyjechali, zdecydowała się zostać. Emigranci, którzy wyjechali np. do Wielkiej Brytanii bez znajomości angielskiego, do dziś mają trudności w odnalezieniu się, nie potrafią się zintegrować z nowym środowiskiem...

Mają kłopoty, ale nie wracają do kraju...

- Każda pierwsza fala emigracji czy to z Polski, czy z innego kraju jest stracona. Bo pierwsze pokolenie emigrantów zawsze stara się, by następne, czyli ich dzieci, miały lepiej.

Polacy nie mieli chyba łatwo, znajdując się nagle w miejscu starego konfliktu między protestantami, zwolennikami pozostania Irlandii Północnej w Zjednoczonym Królestwie, a katolikami, zwolennikami zjednoczenia z Irlandią Północną?

- Oj tak, przez pierwsze trzy lata pobytu było bardzo ciężko. Dla przeciętnego protestanta z Irlandii Północnej każdy katolik był z miejsca republikaninem, czyli zwolennikiem zjednoczenia Irlandii Północnej z Irlandią, czyli przeciwnikiem. Kiedy protestanci dowiedzieli się, że ponad 90 proc. Polaków to katolicy, pomyśleli sobie, że Polacy przyjechali do nich, by wesprzeć ich wrogów - katolików. Dochodziło do wielu awantur i napadów na Polaków.

Czy na pana ktoś kiedyś napadł z tego powodu?

- Nie. Ale w 2005 i 2006 roku kilka razy zdarzyło mi się słyszeć wyzwiska od ludzi stojących pod pubami: - Polaku, wracaj do domu! Zabierasz nam pracę i mieszkania!

Czy nie obawia się pan, że nie tylko pan, ale również pana dzieci będą miały tę samą skazę, czuły się trochę na rozdrożu, jedną nogą w Irlandii Północnej, drugą w Polsce?

- Na razie nie mam dzieci, ale chcę je mieć i dochować się wnuków. Wszystko zależy od wychowania. Znam rodziny, które choć nie mówią płynnie po angielsku, zdecydowały się na zmianę imienia i nazwiska z myślą o przyszłości swych dzieci. Moja koleżanka, nazwijmy ją Natalia Kowalska, zmieniła imię i nazwisko na Julia O'Neil. Twierdzi, że to pomoże jej dzieciom w lepszym starcie.

  • 15 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Droższe papierosy = mniej palaczy

Podniesienie akcyzy na papierosy zwiększy wpływy do budżetu państwa i uratuje życie 7 proc. Polaków - twierdzi w najnowszym raporcie Światowa Organizacja Zdrowia

Prosty scenariusz z nieoczekiwaną puentą

Fakt, panie władzo, wystąpiłam w filmie porno, w trójkąciku. On jeden i nas dwie. Fakt, dostałam za to 1200 zł, ale liczyłam na dyskrecję! A teraz, fakt, dostałam SMS. Mam zapłacić 500 zł, bo inaczej wpuszczą film do sieci. No jak tak można?!

DODATKI I KOLEKCJE GAZETY WYBORCZEJ

W środę z ''Gazetą'':

  • Gazeta Dom