http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Czterdzieści i cztery. Magazyn Apokaliptyczny", nr 2 z 2009 r

Adam Leszczyński, Gazeta Wyborcza
2010-03-19, ostatnia aktualizacja 2010-03-18 17:13

Czy polska polityka potrzebuje Mesjasza?

Każdemu w życiu przydarzyła się rozmowa, w której nie miał z rozmówcą żadnych punktów stycznych. Pozostaje po niej wrażenie - wcale niekoniecznie nieprzyjemne - dotknięcia innego, obcego świata, zbudowanego na innych (niż te, które wyznajemy) regułach i rządzącego się innymi, obcymi prawami.

To uczucie nie opuszczało mnie przy lekturze drugiego numeru "Czterdzieści i cztery" - kwartalnika (a raczej nieregularnika) wydawanego przez część niegdysiejszego zespołu "Frondy". "44" nosi podtytuł "Magazyn Apokaliptyczny" - i tym właśnie jest: próbą przywrócenia polskiemu myśleniu o polityce perspektywy spraw ostatecznych.

Ale - ktoś mógłby zaprotestować - w Polsce przecież nie brakuje polityków przywołujących na każdym kroku "wartości chrześcijańskie"? Nawet jeśli przyznamy, że ostatnio jakby ich nieco ubyło. Redaktorom "44" chodzi o coś znacznie głębszego - zdefiniowanie na nowo sensu polskiej polityki. "Mesjanizm jest polskim przeżyciem nowoczesności" - pisze historyk (i eksfrondysta) Nikodem Bończa-Tomaszewski, autor wydanej kilka lat temu świetnej książki o narodzinach nowoczesnego narodu polskiego, w otwierającym numer eseju o polskiej prawicy po 1989 r. Bończa-Tomaszewski krytykuje te nurty w polskiej prawicy, które zatraciły - według niego - perspektywę rzeczy ostatecznych i zajęły się prozą codziennej modernizacji (według zgrabnego bon motu pewnego publicysty - tym, żeby była ciepła woda w kranie).

Czym jednak jest mesjanizm? Bończa-Tomaszewski: "Polskiego mesjanizmu nie da się sprowadzić do idei jednego autora, jakiejś konkretnej ideologii, ruchu społecznego czy nurtu politycznego. Mesjanizm jest sposobem polskiego myślenia. ( ) Rozpięty między teologią narodu prymasa Wyszyńskiego a humanistyczną transgresją Marii Janion ( ). Mesjanistyczne rozpoznanie sytuacji człowieka wyrasta z odkrycia ludzkiej podmiotowości. ( ) Odrzuca antymetafizyczną wizję podmiotu porzuconego we wszechświecie. Podmiotowość ludzka budowana jest w konfrontacji z podmiotowością boską".

Z takiej postawy wypływa radykalne odrzucenie cynizmu w polityce, płaskiego kunktatorstwa, partyjnych targów, patrzenia w perspektywie najbliższych wyborów. One być może są konieczne w walce politycznej, ale nie powinny przesłaniać jej sensu. Leży on w perspektywie bliskiej rzeczy ostatecznych i jednoznacznie religijnej: nadejścia Mesjasza, apokalipsy, kresu. Optyka autorów "44" jest jednoznacznie religijna i wspólnotowa: naród polski ma swój dziejowy sens i przeznaczenie, wokół którego należy budować polską politykę. Dla Polaków - przekonuje Bończa-Tomaszewski - romantyczny mesjanizm, czyli wiara w wyjątkową rolę historyczną narodu, nie była tylko odpowiedzią pokonanych na ucisk zaborców, czyli czymś w rodzaju masowej psychoterapii. Była świadomie wybraną postawą wobec płynącej z Zachodu nowoczesności.

Taki religijny idealizm jest - co zapewne z tego streszczenia łatwo wywnioskować - dla niżej podpisanego całkowicie obcy. Nie wiem, dlaczego narody muszą mieć misję i metafizyczny sens swojego istnienia; nie wiem, na czym polska wyjątkowa odrębność na tle Europy czy reszty świata miałaby polegać; odnoszę też wrażenie, że największe głupstwa w polskiej polityce brały się z przekonania o wyjątkowej misji dziejowej, którą Bóg powierzył narodowi Sarmatów. Nie sądzę, że właśnie sacrum najbardziej brakuje polskiej polityce. Szanuję jednak odświeżającą odwagę utopijnego myślenia, o którą - w czasach, kiedy o polityce najczęściej wypowiadają się eksperci od PR - wcale nie jest łatwo. "44" to fascynująca lektura.

  • 15 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':