Wydarzenia ostatniej dekady - atak terrorystyczny na World Trade Center, konflikty zbrojne w Afganistanie, Iraku czy Gruzji, globalny kryzys ekonomiczny - to najlepszego rodzaju potwierdzenie, że dzisiejszy świat wymyka się wszystkim dotychczasowym schematom definicyjnym. Otaczająca nas rzeczywistość ewoluuje o wiele bardziej dynamicznie niż jeszcze pół wieku temu, co jednocześnie niejako automatycznie powoduje, że i my zostaliśmy zmuszeni do szybszego dostosowywania się do tych zmian.
Celnie zobrazował to Immanuel Wallerstein [amerykański socjolog i historyk], który przyrównał ostatnią dekadę do zamieci śnieżnej, z powodu której wiele państw wciąż nie potrafi odnaleźć się na arenie międzynarodowej.
Nieprzewidywalność i wielowektorowość środowiska globalnego powodują, że coraz częściej poszukujemy elementów stabilizujących, budujących równowagę między zagrożeniami a sposobami zapobiegania im i ich zwalczania. Nie jest bowiem tajemnicą, iż w chwilach niepewności odwołujemy się przede wszystkim do dogmatów - także w dziedzinie bezpieczeństwa międzynarodowego.
Sojusz wspólnych wartości W przestrzeni euroatlantyckiej niepodważalnym pewnikiem,
stabilizatorem i fundamentem bezpieczeństwa od ponad sześciu dekad pozostaje NATO, z wszystkimi jego sukcesami i słabościami. NATO bowiem, o czym powinniśmy wszyscy pamiętać, to nie tylko pakt wojskowy - choć właśnie ten wymiar pozostaje najważniejszy i kluczowy w długim okresie - ale także sojusz wspólnych wartości kształtujący transatlantycką tożsamość bezpieczeństwa.
Trudno byłoby zapewnić wysoki poziom obrony kolektywnej, w momencie gdy organizacja przestałaby podążać w stronę wspólnego i klarownie zdefiniowanego celu. Nie można bowiem zapomnieć, iż cechą charakterystyczną bezpieczeństwa w ujęciu sojuszniczym jest przede wszystkim jego niepodzielność, co tym samym oznacza, że
NATO musi pozostać paktem „jednej prędkości”, gdzie awangardę stanowi nie kilka, ale wszystkie państwa członkowskie. Sojuszu nie stać w sensie politycznym i wojskowym na to, aby dzielić członków - według kryteriów geograficznych - na różne kategorie.
Tylko dzięki tak przyjętemu punktowi widzenia Sojusz Północnoatlantycki może liczyć na tożsamościowe odrodzenie i jednoczesne wzmocnienie swojej pozycji na arenie światowej po geopolitycznej zawierusze pierwszej dekady XXI wieku.
Busola i kamień węgielny W tym kontekście należy wskazać na trzy zagadnienia, które zdecydują nie tylko o sile, ale także o jakości działań NATO w przyszłości, co jednocześnie przełoży się bezpośrednio na poziom bezpieczeństwa Polski.
Po pierwsze, należy przywrócić NATO jego blask i skuteczność poprzez powrót do sprawdzonych narzędzi, które cementują działalność całej organizacji we wszystkich jej wymiarach.
NATO jest przede wszystkim sojuszem obronnym, który gwarantuje transatlantycką tożsamość bezpieczeństwa poprzez artykuł 5 traktatu waszyngtońskiego [zawartego w 1949 r., na jego postawie powstało NATO; art. 5 głosi, że atak na któregoś z członków Sojuszu powinien być interpretowany jako atak na cały Sojusz]. To on bowiem, w czasach światowej zamieci śnieżnej, jest najpewniejszą i niezastąpioną busolą, dzięki której nie sposób zgubić drogę prowadzącą do urzeczywistnienia długookresowych celów.
Artykuł 5 - niepodważalny kamień węgielny całej organizacji - musi nadal stanowić kluczowe spoiwo łączące wszystkie państwa członkowskie. Jego interpretacja - ograniczająca się do ataku zbrojnego na członka Sojuszu, dzięki czemu unikamy erozji fundamentów NATO - oraz bezwarunkowa gotowość i zdolność do jego implementacji powinny tym samym stanowić podstawę nowej Koncepcji Strategicznej, która zostanie przyjęta jesienią tego roku.
Po drugie, nową i znaczącą rolą odgrywaną przez Sojusz w obecnej rzeczywistości są także misje prowadzone poza obszarem traktatowym, które mają jednak fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa całego regionu transatlantyckiego.
Konflikt w Afganistanie ponownie uzmysłowił nam, że
dzisiejszy świat jest jak system naczyń połączonych, w którym stabilizacja w Kabulu przekłada się na wzrost bezpieczeństwa w Warszawie, Berlinie, Londynie, Paryżu czy Waszyngtonie. Niemniej jednak należy stale starać się, aby zachowana została właściwa
równowaga między funkcją ekspedycyjną a zdolnościami do przeprowadzenia operacji wynikających bezpośrednio z artykułu 5. Po trzecie, NATO jako sojusz pewnych fundamentalnych wartości w sferze bezpieczeństwa powinno zacieśniać stosunki ze swoimi partnerami, dążąc jednocześnie do klarowania niejasności w relacjach z państwami zarówno z bliskiego, jak i dalszego otoczenia międzynarodowego. Artykuł 5 stanowi gwarancję sojuszniczą - skuteczna dyplomacja zaś, w tym także prowadzona przez wojskowych, ma prowadzić przede wszystkim do zapobiegania konfliktom oraz budowania atmosfery zaufania.
Moje ostatnie spotkania z gen. Nikołajem Makarowem, szefem sztabu Federacji Rosyjskiej, potwierdzają jedynie, że
pomimo trudnej historii i wciąż wielu niewyjaśnionych aspektów w relacjach Rosji zarówno z Polską, jak i z NATO, możliwe jest nawiązanie konstruktywnego dialogu na płaszczyźnie wojskowej. Żyjemy obecnie w czasach, w których schematyczne podziały na świat zimnowojenny i postzimnowojenny już nie wystarczają. Zbliża się tym samym nieuchronnie chwila, gdzie po dekadzie niepokojów nadchodzi czas na budowanie nowej jakości bezpieczeństwa międzynarodowego. NATO, w tym także Polska, musi stać się inicjatorem zmian.
Tylko poprzez rzeczywiste kształtowanie środowiska międzynarodowego, nie zaś adaptację do niego, Sojusz Północnoatlantycki może umocnić swoją pozycję na świecie. Zgodnie z zasadą Prior tempore potior iure: pierwszy w czasie - lepszy w prawie.
*gen. dr Franciszek Gągor od lutego 2006 r. jest szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. W latach 1996-99 jako dyrektor Departamentu Wojskowych Spraw Zagranicznych
MON był jednym z głównych przedstawicieli zespołu przygotowującego polską akcesję do NATO odpowiedzialnym m.in. za udział Polski w procesie planowania obronnego Sojuszu. W w latach 2004-06 był polskim przedstawicielem wojskowym przy komitetach wojskowych NATO i Unii Europejskiej w Brukseli