http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Uwaga, Twitter: "Będą ćwierkać, świstać, kwilić...

Dominik Uhlig
2010-03-11, ostatnia aktualizacja 2010-03-12 07:31

...pitpilitać i pimpilić" - politycy na Twitterze. Z pożytkiem dla siebie, o ile opanują technologię, ortografię, sobowtórów i świerzbiące języki.

Dominik Uhlig
Fot. Krzysztof Duklas / AG
Dominik Uhlig


Co to takiego Twitter? Fachowo - mikroblog. A po ludzku i obrazowo to internetowa maszynka do ćwierkania (Twitter to po angielsku "ćwierkacz"). Piszemy krótki komunikat (długości 140 znaków - mniej więcej tyle, co lead tego tekstu) i możemy wysłać go do internetu. Nasz wpis odczytają wszyscy, których interesuje, co mamy do powiedzenia. Można pisać, co się chce i kiedy się chce. Nie trzeba mieć dostępu do sieci. Wystarczy komórka. Nic dziwnego, że z tej możliwości korzystają politycy, kiedy np. chcą zwrócić na siebie uwagę, a nie chce im się prowadzić blogu (choć są też tacy, którzy piszą i tu, i tam).

Twittera w Polsce wylansowali przed wyborami europejskimi w 2009 r. politycy PiS namówieni przez politycznego marketingowca Eryka Mistewicza. Później dołączali ich koledzy z różnych ugrupowań i dziennikarze, którzy zobaczyli, że to znakomite źródło newsów. Nic dziwnego, że przed wyborami pojawiają się tam kolejni kandydaci na prezydenta: Andrzej Olechowski, Jerzy Szmajdziński, Radosław Sikorski czy Janusz Korwin-Mikke.

Co piszą? Najczęściej sztampowe hasła, zapowiedzi programów ze swoim udziałem, linki do swoich stron i wywiadów, czasem refleksje programowe. Żartują - jak Radosław Sikorski, który napisał po krytyce ze strony Janusza Palikota, która wkurzyła liderów PO: „Pokuta dla Janusza: Niech napisze sto razy: »Nasz kandydat Radosław Sikorski «”. Ale trzeba uważać: Sikorski zaliczył wpadkę. Już w drugim wpisie zrobił błąd ortograficzny: „Dziękuję serdecznie za pomoc w organizacji konwencji prawyborczej Młodym Demokratą z Bydgoszczy".

Przestrogą dla polityków może być to, co spotkało ostatnio Pawła Poncyljusza, który zamiast wysłać swoją krytykę kongresu PiS jako prywatną wiadomość do konkretnej osoby, wysłał ją w świat (w Twitterze łatwo o taką pomyłkę). Dziennikarze nagłośnili temat i poseł popadł w niełaskę w PiS-ie.

Ale czasem mogą poprawić swój publiczny wizerunek i mile zaskoczyć, jak Sławomir Nitras z PO, który napisał niedawno: "Sfaulowałem dzisiaj w TV Ryszarda Czarneckiego. Publicznie przepraszam, Ryszard". Czasami opowiadają swoje sny, na co nie ma czasu na konferencjach prasowych: Adam Bielan, rzecznik PiS, jeden z twitterowych pionierów, napisał, że przyśniły mu się kłopoty w PO. "Radsik (tak nazywają Sikorskiego w PiS) przegrał prawybory, ale uznał, że kilkanaście tysięcy głosów, które dostał, zobowiązują go do walki o zmiany w PO". Jeszcze Radsik nie przegrał, ale Bielan już kreśli scenariusz dla dziennikarzy.

W Twitterze pojawiają się profile oszukańców, którzy podszywają się pod innych. Jest np. sztuczny Andrzej Olechowski (Olechowski2010). Oprócz tekstów, jakie mógłby pisać prawdziwy Olechowski, ("Dziękuję wszystkim, którzy do tej pory wyrazili swoje poparcie"), pisał np. o wycofaniu się z wyborów premiera z PO: "Dobra decyzja Donalda Tuska, najlepsza w tej sytuacji, odpowiedzialna. Tak jak odpowiedzialną od początku jest Platforma Obywatelska". Czuć tu rękę sympatyków Platformy, a znalazłem w sieci strony, które cytowały to konto jako prawdziwego Olechowskiego.

Warto korzystać z Twittera? Na pewno. Tylko warto pamiętać, żeby trzy razy sprawdzić, co się wysyła, nim wciśnie się Enter.

*** Cytat na początku z "Ptasiego radia" Juliana Tuwima



  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':