O KRUS ostatnio w "Wyborczej"
Józefina Hrynkiewicz, "KRUS jest dobry, a nie zły", 10 lutego
Janusz A. Majcherek, "Pieniądze wsi szkodzą", 16 lutego
Dominika Wielowieyska, "Ciche majstrowanie przy KRUS", 18 lutego
Krystyna Naszkowska, "Chłop biedniejszy dla miasta lepszy?", 24 lutego
>
Wbrew temu, co twierdzi pani prof. Józefina Hrynkiewicz ("KRUS jest dobry, a nie zły" "Gazeta" 10 lutego) przesunięcie najbogatszych rolników z KRUS do
ZUS przyczyniłoby się do uzyskania znacznych oszczędności w finansach publicznych.
System ubezpieczeń rolniczych wymaga istotnie większych dotacji z budżetu państwa niż system pozarolniczy. Rolnik posiadający gospodarstwo o powierzchni nieprzekraczającej 50 ha, płaci miesięczną składkę na ubezpieczenie emerytalne i rentowe w wysokości zaledwie 68 zł. Biorąc pod uwagę strukturę wypłat świadczeń z KRUS, z tej kwoty ok. 50 zł jest przeznaczane na przyszłą emeryturę, reszta na rentę. Tymczasem minimalna miesięczna wysokość składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe drobnego przedsiębiorcy ubezpieczonego w ZUS wynosi 482 zł, z czego na przyszłą emeryturę idzie 368 zł.
Te elementarne dane pokazują, że składka emerytalna rolnika jest aż siedem razy niższa niż składka osoby prowadzącej własną firmę w sektorze pozarolniczym. Jednocześnie przeciętna emerytura rolnicza jest tylko o 30 proc. niższa niż emerytura drobnego przedsiębiorcy. Wypłata emerytur rolniczych, które są nieproporcjonalnie wysokie w porównaniu z wielkością wpłacanych składek, jest możliwa wyłącznie dzięki hojnym dotacjom do KRUS z budżetu państwa.
675 zł dopłacamy Im więcej osób ubezpieczonych obecnie w KRUS przejdzie do ZUS i będzie opłacać składki na identycznym poziomie jak drobni przedsiębiorcy, tym oba systemy będą notować mniejsze niż dzisiaj deficyty i będą wymagać mniejszych dotacji budżetowych. Według ustawy budżetowej, w 2010 r. podatnicy dołożą do KRUS 15,4 mld zł, a do ZUS aż 45,5 mld zł (łącznie ze środkami z Funduszu Rezerwy Demograficznej). Skala nierównowagi finansowej w systemie ubezpieczeń rolniczych jest jednak większa niż w systemie pracowniczym.
Liczba emerytów i rencistów, którym świadczenia wypłaca KRUS, wynosi niecałe 1,5 mln osób i jest aż pięciokrotnie mniejsza niż w systemie pozarolniczym (ZUS). W 2010 r. wpływy ze składek ubezpieczeniowych płacone przez rolników sfinansują wydatki KRUS jedynie w 8 proc. W systemie pozarolniczym pokrycie wydatków wpływami z składek ma wynieść "aż" 71 proc.
W 2008 r. przeciętny podatnik dopłacał do każdej emerytury wypłaconej przez ZUS niebagatelnie 300 zł miesięcznie. Do emerytury rolniczej każdy podatnik dopłacał z kolei przeciętnie aż 675 zł, czyli dwukrotnie więcej niż do emerytury z ZUS. Zarówno rolniczy, jak i pracowniczy system emerytalny jest deficytowy. Ale wysokość przyszłych emerytur pracowniczych została już dostosowana do wielkości wpłaconych składek. To samo powinno się stać z rolnikami.
Nie jest prawdą, co sugeruje prof. Hrynkiewicz, że nie ma rzetelnych analiz na temat skutków fiskalnych reform KRUS. Ten rachunek zresztą nie jest bardzo skomplikowany. Jeżeli początkowo z KRUS do ZUS zostaliby obowiązkowo przeniesieni tylko ci rolnicy, którzy posiadają największe gospodarstwa rolne (powyżej 20 ha, 7 proc. ubezpieczonych w KRUS), to wydatki sektora finansów publicznych zmniejszyłyby się w ciągu roku o ok. 800 mln zł.
Na tę kwotę składają się dodatkowe wpływy FUS (a zatem mniejsza dotacja) z tytułu składek emerytalnych i rentowych w wysokości ponad 600 mln zł, dodatkowe wpływy
NFZ z tytułu składki zdrowotnej (której nie płacą rolnicy!) w wysokości ok. 300 mln zł i mniejsze o ok. 100 mln zł wpływy do KRUS z tytułu ubytku składek emerytalno-rentowych płaconych przez najbogatszych rolników. Gdyby taka reforma objęła również połowę rolników, którzy posiadają mniejsze gospodarstwa, tj. od 10 do 20 hektarów (stanowią 13,2 proc. wszystkich gospodarstw rolnych), to wydatki publiczne zmniejszyłyby się o kolejne 800 mln zł. Łącznie daje to 1,6 mld zł oszczędności w skali roku.
Jak zabrać się za KRUS? Na wstępie trzeba wyznaczyć jasno określony cel: system ubezpieczeń rolniczych w obecnym kształcie, który jest nieodporny na zmiany demograficzne i niewydolny ekonomicznie, powinien być całkowicie zlikwidowany. Jak to osiągnąć?
Po pierwsze, już dzisiaj do
powszechnego systemu emerytalnego powinni zostać przesunięci wszyscy rolnicy posiadający największe gospodarstwa rolne. Powinny trafić tam również osoby ubezpieczone w KRUS, dla których głównym źródłem utrzymania jest działalność pozarolnicza. W dalszej kolejności, sukcesywnie, do ZUS należy przesuwać osoby, które prowadzą mniejsze gospodarstwa rolne. Docelowo wszystkie osoby, dla których prowadzenie działalności rolniczej jest głównym źródłem utrzymania, powinny być przeniesione do powszechnego systemu emerytalnego.
W ten sposób KRUS by zniknął.
Biorąc pod uwagę wysokość dotacji do emerytur rolniczych i potencjalne korzyści z przejścia rolników z KRUS do ZUS, warto rozważyć wprowadzenie przejściowych bonusów dla osób objętych dzisiaj KRUS z mniejszych gospodarstw, które zdecydują się na podjęcie pracy poza rolnictwem. Mogłoby to polegać np. na współfinansowaniu przez państwo części składek emerytalnych potrącanych z wynagrodzenia brutto. W efekcie, wyższa płaca "na rękę" wzmacniałaby bodźce rolników i członków ich rodzin do podejmowania pracy niezwiązanej z rolnictwem z korzyścią dla nich samych i finansów publicznych.
Po drugie, trzeba sobie szczerze powiedzieć, że szanse rolników na podjęcie pracy poza rolnictwem maleją bardzo szybko wraz z ich wiekiem. Z powodu nieodpowiednich kwalifikacji zawodowych nie ma co liczyć, aby rolnik w wieku powyżej 40 lat łatwo znalazł pracę np. w usługach. Tymczasem praca poza rolnictwem stanowi jedyny efektywny sposób na trwałe podwyższenie jakości życia i zmniejszenie zakresu biedy wśród osób mieszkających na wsi.
Wysiłek aktywizacyjny należy koncentrować na osobach mieszkających na wsi, które mają nie więcej niż ok. 40 lat. Z tego powodu KRUS powinien być całkowicie zamknięty dla młodych, którzy rozpoczynają pracę zawodową. Nie wpuszczając ich do KRUS, wzmocniono by ich chęć do pracy w sektorach pozarolniczych.
Zajęcia te cechują się przeciętnie wyższą produktywnością od tej, jaką można osiągnąć w kilkuhektarowych gospodarstwach rolnych. Całkowita likwidacja niewydolnego ekonomicznie rolniczego systemu ubezpieczeń społecznych jest warunkiem koniecznym dla głębokich i pożądanych zmian w strukturze zatrudnienia na polskiej wsi. KRUS pełni przede wszystkim funkcję wsparcia socjalnego dla mieszkańców wsi i tym samym hamuje jej restrukturyzację. Bez systemowych zmian w KRUS efektywność większości środków publicznych kierowanych na wieś będzie bardzo niska.
Po trzecie, do zmian w strukturze zatrudnienia na wsi nie jest potrzebna powszechna urbanizacja i trwała migracja ludności wiejskiej do miast. Wystarczy, żeby dwuzawodowcy albo rolnicy mający małe gospodarstwa się ich pozbyli i mieszkając na wsi, rozpoczęli pracę w mieście.
Zwiększenie zatrudnienia mieszkańców wsi w przemyśle lub usługach można w dużym stopniu osiągnąć dzięki poprawie jakości infrastruktury transportowej. Trudności transportowe to poważne ograniczenie w podejmowaniu pracy poza miejscem zamieszkania dla osób, które nie mają własnego samochodu. Dobrze rozwinięty system komunikacji autobusowej lub kolejowej sprzyja wysokiej mobilności pracowników. Niewystarczająca skala mobilności Polaków w kraju jest jedną z istotnych przyczyn wysokiej presji płacowej u nas w latach 2007-08.
Po czwarte, należy
ułatwić młodzieży z rodzin rolniczych dostęp do dobrej jakości edukacji. Dzisiaj z powodu niskiej jakości szkół średnich w małych miejscowościach osoby młode z rodzin rolniczych mają mniejsze szanse na dostanie się na bezpłatne studia na uczelniach publicznych niż młodzież z rodzin mieszkających w miastach. Młodzież wiejska trafia najczęściej do płatnych szkół wyższych o niskiej jakości nauczania, które nie zwiększają istotnie ich szans na pracę poza rolnictwem. Ponadto do zwiększenia dostępu młodzieży wiejskiej do dobrej jakości edukacji na poziomie średnim niezbędna jest lepsza komunikacja.
Dla rządu reforma KRUS jest dzisiaj bardzo trudna z powodu koalicjanta, który nie jest zainteresowany likwidacją systemu ubezpieczeń rolniczych w obecnym kształcie. Ta reforma jest jednak konieczna. Bierności w eliminowaniu patologii z polskiego systemu ubezpieczeń rolniczych nie można tłumaczyć brakiem analogicznych zmian w innych krajach UE, ani tym, że podobne patologie występują w Polsce w systemie emerytur mundurowych, górniczych, a także emerytur sędziów i prokuratorów.
Im szybciej członkowie rodzin rolniczych będą przenoszeni z KRUS do ZUS, tym wyższe oszczędności dla wszystkich podatników i większe szanse na skok cywilizacyjny na wsi.
* Wiktor Wojciechowski - dr ekonomii, adiunkt w Szkole Głównej Handlowej w katedrze międzynarodowych studiów porównawczych. Członek zarządu fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju