http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prokuratura nie całkiem ułomna. List do redakcji.

Aleksander Herzog*
2010-01-27, ostatnia aktualizacja 2010-01-26 16:33

W "Gazecie" 11 stycznia ukazał się tekst Ewy Siedleckiej "Prokuraturę widzą ułomną". Zawarte w nim zostały stwierdzenia, które wymagają pewnych uściśleń lub sprostowań

Wymieniając osoby uczestniczące w wysłuchaniu kandydatów na stanowisko Prokuratora Generalnego, pominęła pani redaktor grupę, która stanowiła znaczną część - jeżeli chwilami nie większość - publiczności. Byli to członkowie Rady Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym, której członkiem także mam zaszczyt być. Ustawowym obowiązkiem Rady jest bowiem wyrażenie opinii o dwóch kandydatach wskazanych przez Krajową Radę Sądownictwa. Członkowie Rady potraktowali swój obowiązek poważnie, czego wynikiem było uczestnictwo większości z nich w prezentacji osób ubiegających się o to stanowisko.

Nie jest więc prawdą, że uczestnikami tego wydarzenia byli tylko "dziennikarze, kilku kibicujących kandydatom znajomych, przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Forum Obywatelskiego Rozwoju ( ). I sędzia Barbara Piwnik, minister sprawiedliwości za czasów SLD".

Uważnie śledziłem wystąpienia kandydatów i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wiele słów wypowiedzianych przez nich było wynikiem formuły publicznego wysłuchania wybranej przez KRS. Formuła ta przy wielu zaletach ma też niewątpliwe wady, o których zapewne sama pani redaktor mogła się przekonać. Niektóre wypowiedzi były bowiem ewidentnie kierowane nie tyle do KRS, co do śledzących ten proces mediów.

Dlatego też obawiam się, że obraz prokuratury, który płynął z sali KRS, nie był w wielu wypadkach wynikiem obiektywnej analizy. Zbyt wiele było w nim sądów obiegowych i obliczonych na efekt. Niestety, przeniknęły też do tekstu pani redaktor. Nie jest bowiem prawdziwa teza o "odwróconej piramidzie" zatrudnienia, w której na jednego prokuratora wypada rzekomo trzech nadzorujących. By się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć do danych dostępnych chociażby na stronach internetowych Ministerstwa Sprawiedliwości.

Polecam porównanie liczby prokuratorów prokuratur rejonowych, okręgowych, apelacyjnych i Prokuratury Krajowej. Dane podawał zresztą jeden z kandydatów. Podkreślić też trzeba, że domaganie się pisemnych sprawozdań - co oczywiście jest zjawiskiem niepożądanym - wynika najczęściej nie tyle z samego nadzoru instancyjnego, ile z interwencji w konkretnych sprawach posłów, senatorów, a często i mediów.

Ponieważ w artykule akcentuje pani redaktor potrzebę wykreślenia z kodeksu postępowania karnego przepisu, który nakazuje "wszechstronnie wyjaśnić okoliczności sprawy" - to trzeba wskazać, że postulat ten został już spełniony. Umknęło uwadze zarówno wielu mówiących o tym kandydatów, jak i pani redaktor, że ustawą z dnia 5 listopada 2009 r. (DzU Nr 206, poz. 1589) zmieniono dotychczasową treść art. 297 § 1 kpk, wykreślając słowo "wszechstronnie". Przepis ten wejdzie w życie co prawda dopiero 7 czerwca 2010 r., ale już dziś musi oddziaływać na prowadzone postępowania przygotowawcze.

Niewątpliwie tak prokuratura, jak i cały wymiar sprawiedliwości dalekie są od doskonałości i wymagają wielu zmian - podobnie zresztą jak całe polskie życie publiczne. Obawiam się jednak, że obraz płynący z przesłuchań kandydatów na Prokuratora Generalnego nie może służyć za dostateczną diagnozę. Rozumiem jednak, że temat ten wykracza znacznie poza ramy jakiejkolwiek gazety codziennej.

Z wyrazami poważania

Aleksander Herzog, prokurator Prokuratury Krajowej, członek Rady Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym

  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':