Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Radykalny zakaz palenia w miejscach publicznych ma chronić biernych palaczy. Dlaczego więc posłowie tak uwzięli się na nieszkodliwe dla niepalących e-papierosy?
E-papieros wygląda prawie jak zwykły papieros. Jest jednak elektronicznym urządzeniem wielokrotnego użytku, które pozwala na wdychanie mgiełki zawierającej nikotynę. Wkłady z nikotyną trzeba wymieniać raz na jakiś czas. Mgiełka z e-papierosa nie tylko nie śmierdzi, ale też nie zawiera tlenku węgla, smoły, cyjanowodoru, amoniaku oraz ponad czterech tysięcy innych szkodliwych substancji, z których składa się dym tytoniowy. Dzięki temu jest bez porównania mniej szkodliwa dla palacza. Wielu użytkownikom e-papierosa (w tym i mnie) udało się dzięki temu sprytnemu urządzeniu znacznie ograniczyć lub rzucić palenie papierosów. Popularność e-papierosa szybko rośnie.
Normalny papieros wydziela dwa razy więcej dymu z tzw. strumienia bocznego - trafiającego do osób z otoczenia palacza - niż głównego, który palacz wciąga do płuc. Co gorsza, ten boczny strumień zawiera 35 razy więcej dwutlenku węgla i cztery razy więcej nikotyny! Dlatego bierne palenie normalnych papierosów jest tak szkodliwe.
Tymczasem e-mgiełka nie leci na boki, e-papieros jest zupełnie obojętny dla niepalących, według przepisów można go "palić" nawet w samolocie (w praktyce bywa różnie).
Wydawałoby się, że e-papierosy powinny być wręcz lansowane przez sejmową komisję zdrowia, która pracuje nad antynikotynową ustawą. Tymczasem projekt ustawy całkowicie zakazuje ich sprzedaży i produkcji. Zostały potraktowane znacznie gorzej niż normalne "fajki", które dalej będzie można kupić w każdym kiosku.
Poseł Aleksander Sopliński (
PSL), przewodniczący pracom nad projektem, podkreśla, że ustawa "nie jest przeciwko palaczom. Ma chronić przed paleniem biernym". Skoro tak, to dlaczego zakazuje e-papierosów, które są nieszkodliwe dla niepalących?
Lobbing koncernów? Pierwsze wytłumaczenie samo się narzuca: e-papieros jest potencjalnym konkurentem zarówno papierosów, jak i gum czy plastrów z nikotyną. Zwalczające się zwykle koncerny tytoniowe i farmaceutyczne wyjątkowo zgodnie lobbowały za wprowadzeniem do ustawy zakazu elektronicznej fajki. Przedstawiciele koncernów tytoniowych biorą udział w posiedzeniach sejmowej komisji.
Polska i
USA to dwa różne światy, ale przykład amerykański daje do myślenia. W Stanach największym zwolennikiem zakazu e-papierosów jest senator Frank Lautenberg z New Jersey, gdzie mają siedziby gigantyczne koncerny farmaceutyczne. Lautenberg dostał od nich łącznie ponad 800 tys. dol. na swoje kampanie wyborcze.
Możliwości kontrlobbingu przez polskich producentów e-papierosów - w większości małych firm - są niemal żadne. Społeczność e-palaczy wystosowała petycję do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o wycofanie planowanego zakazu, ale czy ktokolwiek ją przeczyta?
Walka ze Złem? A może chodzi o coś innego? Może zakaz e-papierosów wynika z "walki ze Złem"?
Metadon to lek wykorzystywany w terapiach substytucyjnych dla uzależnionych od heroiny. Dzięki niemu narkomani przestają czuć "głód" i są w stanie normalnie funkcjonować. Jednak z 25-35 tys. uzależnionych od heroiny Polaków tylko 500 dostaje metadon.
Wynika to nie tylko z przeszkód finansowych czy organizacyjnych. Leczenie metadonem bywa potępiane jako moralnie złe. Bp Antoni Długosz, twórca ośrodka dla narkomanów Betania, mówi: - Substytucja [metadonem] to pójście po linii najmniejszego oporu. Jeśli chcesz, możesz ćpać dalej, zapewnimy ci do tego warunki. Ja się z takim postawieniem sprawy nie zgadzam.
Co z tego, że metadon jest prawie nieszkodliwy, co z tego, że ratuje zdrowie i życie? Dla biskupa to narkotyk, czyli Zło i tyle. W ramach Światowego Dnia bez Tytoniu dzieci w szkołach biorą udział w konkursie plastycznym "Papieros mój wróg". Każdy zna slogan, że palenie zabija. I może powodować impotencję. A wróg, który próbuje mnie zabić albo przynajmniej uczynić impotentem, jest Złem w czystej postaci.
Papierosy powoli dołączają do narkotyków. Są potępiane jako Zło, a palacze przyrównywani są do terrorystów. A kiedy już coś znajdzie się w takiej kategorii, to "szczegóły" przestają mieć znaczenie. Herbatka ma liść marihuany jako logo? Zakazać! To nic, że spełniała ona normy dla żywności i była nie bardziej psychoaktywna niż chleb z masłem.
E-papieros wygląda i nazywa się podobnie do papierosów? Zakazać! Co z tego, że jest prawie nieszkodliwy, co z tego, że ratuje zdrowie i życie - papieros to Zło. Racjonalne argumenty się nie liczą.
Dla kogoś, kto od lat walczy z paleniem, e-papieros jest paradoksalnie złem największym właśnie dlatego, że jest prawie nieszkodliwy. Bo przecież można sobie wyobrazić, że za 30 lat pół świata paliłoby e-papierosy. Palenie, które nie zabija, to najgorszy koszmar działacza antytytoniowego. Tak działa moralna generalizacja.
W Polsce pali 9 mln ludzi, a co roku na choroby związane z paleniem umiera 70 tys.
* Krzysztof Pacewicz , student socjologii Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim
krzys.pacewicz@gmail.com