http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W miejsce kamieni błoto

Ks. Robert Nęcek*
2009-12-17, ostatnia aktualizacja 2009-12-19 13:04

Moralny casus znanego i poważanego senatora Krzysztofa Piesiewicza zlał mi się z lekturą tekstu Ewangelii o cudzołożnicy i oskarżycielach. Otóż przyłapano ją na grzechu, nie wiadomo, czy ją szantażowano. Wiadomo, że jej nie nagrano na wideo, gdyż technika audiowizualna nie była jeszcze nawet w powijakach.

ks. Robert Nęcek
Fot. Krzysztof Karolczyk / AG
ks. Robert Nęcek
ZOBACZ TAKŻE
Jedno jest pewne - oskarżono ją przed Jezusem, licząc, że rozpocznie jako pierwszy kamienowanie. Kamienie były już przygotowane. Chrystus nie dyskutuje i nie wybiela grzechu. On jedynie nie zgadza się z linczowaniem człowieka. Wiedział, że ją tropili, chodzili za nią cierpliwie, aż przyłapali na gorącym uczynku. Co za zwierzęce zadowolenie, niczym usatysfakcjonowany pies myśliwski, który pochwycił zdobycz. Jezus nie wymagał od niej, aby zwołała konferencję prasową i tłumaczyła się przed światem. Tymczasem oni na siłę odbierali - jak mówił ks. Alessandro Pronzato - chleb policjantom, sędziom i prokuratorom. W ramach hobby i wzrostu sprzedaży zajęli się zawodami innych. Powstaje pytanie, dlaczego tak bardzo szukamy grzechów innych? Czyżby nasze cnoty były dosyć blade?

W tym kontekście warto omówić dwie formy samousprawiedliwienia. Pierwsza to rozgrzeszenie za wszelką cenę przez tłumaczenie fatalnymi warunkami życiowymi czy wrodzonymi skłonnościami. Druga to kamienowanie ludzi popełniających błąd, bezwzględne zastępowanie wymiaru sprawiedliwości i domaganie się wielkich kar. Powstaje pytanie, czy atakując publicznie błędy innych, sami jesteśmy od nich wolni? Najczęściej - jak mówił jeden z moich profesorów - "ci, którzy głośno oskarżają winnych, sami popełniają grzechy innej kategorii. Broniąc głośno norm moralnych, starają się ukryć swoje świństwa". Dlaczego nie chcemy popatrzeć na Chrystusa?

Tymczasem Chrystus nie pochwalił grzechu, ale wziął w obronę grzesznika, którego chciano publicznie zniszczyć. Rozkoszuję się mądrością i miłością Chrystusa, kiedy nie patrząc na oskarżycieli ani nawet z nimi nie rozmawiając, pisze placem po ziemi, jakby chciał przypomnieć ich grzechy, i powala ich jednym zdaniem - kto z was jest bez grzechu, niech rzuci w tego człowieka kamieniem. Nikt nie rzucił, zaczęli odchodzić, zaczynając od najstarszych. Odchodzą, ale gdyby mogli, to z pewnością zmieszaliby Go z błotem.

Nie interesuję się sprawą z punktu widzenia prawa, gdyż to wykażą odpowiednie organy sprawiedliwości, nie zajmuję się usprawiedliwianiem grzechu, gdyż grzech grzechem pozostaje. Interesuje mnie jedynie sposób traktowania człowieka, bowiem kamienie zastąpiono błotem. Czyżby niektóre media współpracowały z szantażystkami tak jak uczeni w piśmie z faryzeuszami? Powstaje pytanie o etykę mediów, nawet tych tabloidalnych! Nikt nie twierdzi, że zło należy przemilczać, ale jedno jest pewne - informacja to nie tylko przekaz faktu, ale także odpowiednie wyważenie i dyskrecja. Informacja "bez dyskrecji - jak pisał kard. Ratzinger - może nie tylko uwłaczać ludziom, ale i zniekształcać prawdę", całościową prawdę o człowieku. Chodzi o to, że głównym zadaniem mediów nie może być jedynie demaskowanie człowieka w jego odrażającym brudzie.

Ojciec święty Benedykt XVI, nawiązując do dramatów Bertolta Brechta, zauważa, że poeta całe swoje życie i cały swój geniusz poświęcił na odsłanianie prawdy, lecz "nie po to, by ukazać jej blask, tylko aby pokazać, że prawda jest brudna, że brud jest prawdą. W takiej sytuacji spotkanie z prawdą już nie uszlachetnia, lecz jedynie poniża". W tym kontekście wolność nie polega na uważaniu się za całkowicie niezależnych, lecz na kierowaniu się miarą prawdy w miłości i dobra, gdyż tylko w ten sposób samemu można stać się prawdziwym i dobrym i tylko w ten sposób można stać się odpowiedzialnym za dobro wspólne.

Ks. Robert Nęcek* jest doktorem teologii i wykładowcą nauki społecznej Kościoła oraz dziennikarstwa na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Rzecznik kardynała Stanisława Dziwisza.

  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':