http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kto na prokuratora generalnego? Byle nie prokurator

Waldemar Smardzewski*
2009-12-07, ostatnia aktualizacja 2009-12-06 16:04

Na czele prokuratury powinien stanąć ktoś, kto nikomu niczego nie zawdzięcza. Najlepiej sędzia Izby Karnej Sądu Najwyższego

Pomijając osoby chorobliwie ambitne i przekonane o własnej wyjątkowości - wedle mnie posiadacze takich cech, należycie rozpoznanych, powinni być uwalniani od trudu sprawowania ważnych funkcji publicznych - czymś normalnym jest chęć odgrywania różnych ról, z którymi wiąże się możliwość wpływania na bieg ważnych spraw.

Funkcja prokuratora generalnego, o której tu mowa - w nowym kształcie ustrojowym oddzielona od funkcji ministra sprawiedliwości i w dużej mierze autonomiczna wobec władzy wykonawczej w ogóle - jest jednak wyjątkowa. Idea nowego usytuowania prokuratury wymaga, aby na jej czele stanął ktoś o niekwestionowanym autorytecie i poza podejrzeniem o jakąkolwiek zależność.

Wedle mnie tej cechy pozbawieni są ci, którzy - podobnie jak ja - zajmowali w prokuraturze różne wpływowe stanowiska.

Za tym stwierdzeniem nie kryje się żaden zarzut czy też sugestia, że ktoś wykonywał ówczesne obowiązki w sposób niewłaściwy. Chodzi o to, że wszelkie "kariery" były bardzo ściśle związane z różnymi interesami władzy wykonawczej. W tamtych (i ciągle jeszcze trwających) realiach jedni o awanse zabiegali, inni łaskawie propozycje takie przyjmowali, zachowując wdzięczność wobec swoich dobroczyńców. Jedni robili to z gracją, inni zaś w sposób gracji pozbawiony, manewrując pomiędzy zmieniającymi się salonami władzy.

Taki bagaż doświadczeń w sprawowaniu tej niezwykle wrażliwej funkcji do niczego nie jest potrzebny. Przeciwnie. Nie bardzo też przydatne jest tzw. doświadczenie prokuratorskie, podnoszone często z emfazą i w sposób wyolbrzymiony, a szczególnie ważne w przypadku prowadzących najpoważniejsze śledztwa.

Tu - na stanowisku prokuratora generalnego - będą potrzebne inne umiejętności, inna wiedza, inne predyspozycje. Tak więc niekoniecznie prokurator powinien pełnić tę niezwykle istotną dla działania państwa funkcję. Powinien to być ktoś, kto nikomu niczego nie zawdzięcza. Nie jest człowiekiem prezydenta ani premiera, wpływowej grupy parlamentarzystów etc. Z oczywistych powodów byłoby najlepiej, gdyby był to sędzia Izby Karnej Sądu Najwyższego.

Powołanie na sześcioletnią kadencję osoby nieodpowiedniej może zniweczyć sens tej naprawdę wielkiej zmiany, a nawet - ku zdumieniu wielu jej zwolenników - spowodować regres w stosunku do stanu wciąż trwającego. Ryzyko jest spore.

W dość powszechnym odczuciu sędziów i prokuratorów przyjęta przez Krajową Radę Sądownictwa procedura wyłaniania kandydatów, zmuszająca do spełnienia warunku koniecznego, jakim jest zgłoszenie się zainteresowanego, nie promuje tych spośród najlepszych, którzy nie wyróżniają się szczególną dbałością o własny interes bądź nie mają ochoty być o to posądzani. Ta procedura źle się lokuje w kanonie zachowań środowisk, do których jest adresowana. Jest formalnie poprawna i w jakimś sensie "bezpieczna" dla gremium wyłaniającego dwie kandydatury, przedstawiane następnie podejmującemu ostateczną decyzję prezydentowi RP. Jednak skutek tej poprawności może być niesatysfakcjonujący.

*Waldemar Smardzewski - zastępca dyrektora Biura Postępowania Sądowego Prokuratury Krajowej, w przeszłości dyrektor departamentu prokuratury Ministerstwa Sprawiedliwości i zastępca prokuratora generalnego

  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':