http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Unia bardziej demokratyczna

Jerzy Buzek, przewodniczący Parlamentu Europejskiego
2009-11-30, ostatnia aktualizacja 2009-11-30 17:17

Traktat z Lizbony wzmacnia Parlament Europejski. Zwiększa też wpływ, jaki wywierają na funkcjonowanie UE zarówno obywatele, jak i parlamenty państw członkowskich.

Jerzy Buzek
Jerzy Buzek
Często nadużywamy słowa "historyczny". Jednakże dzień 1 grudnia 2009 r. przejdzie do historii Unii Europejskiej jako dzień, w którym wszedł w życie traktat z Lizbony, wieńcząc trwające prawie dziesięć lat wewnętrzne dyskusje. Traktat ten nadaje Unii Europejskiej bardziej demokratyczny charakter i w ogromnym stopniu rozszerza uprawnienia Parlamentu Europejskiego. Parlament zyskuje prawie dwa razy więcej uprawnień legislacyjnych i budżetowych. Jedną z kluczowych dziedzin, w których zwiększą się jego kompetencje, jest wspólna polityka rolna. Posłowie do PE po raz pierwszy będą mogli podejmować decyzje wspólnie z krajowymi ministrami zarówno w zakresie prawa rolnego, jak i wydatków na rolnictwo stanowiących prawie 40 proc. budżetu UE. Odnosi się to również do polityki rybołówstwa UE.

Parlament Europejski będzie również podejmował decyzje wspólnie z krajowymi ministrami w zakresie ważnych aspektów obszaru sprawiedliwości i spraw wewnętrznych (takich jak imigracja i azyl, włączając warunki przyjmowania osób ubiegających się o azyl) oraz międzynarodowej polityki handlowej. Posłowie do Parlamentu Europejskiego będą także decydować wspólnie z ministrami o sposobie wydatkowania unijnych funduszy strukturalnych.

U podstaw zwiększenia uprawnień Parlamentu Europejskiego leży istniejąca już procedura współdecydowania z Radą Ministrów w wielu dziedzinach - zwłaszcza w zakresie jednolitego rynku UE, jak również ochrony środowiska, transportu, zatrudnienia i polityki rozwoju.

Traktat z Lizbony zmienia na lepsze sposób zarządzania naszym kontynentem, zwiększając wpływ, jaki wywierają na funkcjonowanie Unii Europejskiej zarówno obywatele, jak i parlamenty państw członkowskich.

Traktat ten daje obywatelom możliwość bardziej bezpośredniego wpływania na proces decyzyjny w Unii Europejskiej. Wprowadza on na przykład koncepcję "inicjatywy obywateli europejskich", która umożliwia milionowi osób będących obywatelami znacznej liczby państw członkowskich bezpośrednie zwrócenie się do Komisji Europejskiej z wnioskiem o wystąpienie z inicjatywą legislacyjną w każdej dziedzinie wchodzącej w zakres kompetencji UE. Takie bezpośrednie uczestniczenie w podejmowaniu decyzji powinno doprowadzić do większego zaangażowania obywateli w działania coraz silniejszych instytucji europejskich.

Unia Europejska jest wspólnotą opartą na określonych wartościach, przede wszystkim na wolności i solidarności. Traktat promuje te wartości Unii poprzez włączenie Karty Praw Podstawowych do europejskiego prawa pierwotnego, zapewniając w ten sposób lepszą ochronę obywateli europejskich. Karta ta gwarantuje, że instytucje i prawo Unii nie mogą pogwałcić podstawowych norm praw człowieka - instytucje europejskie będą musiały ich przestrzegać. Parlament Europejski w pełni popiera Kartę, nawet jeśli Zjednoczone Królestwo, Polska i Republika Czeska wynegocjowały klauzule opt-out, co odzwierciedla zdolność UE do stosowania elastycznych ustaleń oraz do poszanowania kwestii, które są drażliwe dla poszczególnych państw członkowskich.

Nasza Unia Europejska, licząca prawie 500 milionów obywateli, będzie dysponowała udoskonalonym systemem odpowiedzialności demokratycznej, dzięki któremu wszystkie przepisy będą podlegały wstępnej kontroli parlamentów państw członkowskich, a następnie podwójnemu zatwierdzeniu przez Radę Ministrów, składającą się z ministrów odpowiedzialnych przed swymi parlamentami narodowymi, oraz przez Parlament Europejski wybrany bezpośrednio przez obywateli w celu reprezentowania ich na szczeblu europejskim.

Ten poziom kontroli nie istnieje w żadnej innej strukturze międzynarodowej. Zaś kontrola ta powinna sprawić, że działania UE będą w oczach obywateli bardziej przejrzyste i że będzie je ona podejmowała w odpowiedzialny sposób.

Traktat z Lizbony umożliwia Europie poważniejsze potraktowanie swojej odpowiedzialności na arenie światowej. Wysoki przedstawiciel ds. wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa (cieszę się, że jest to kobieta, jak o to apelowałem) wspomagana przez nowo utworzoną Europejską Służbę Działań Zewnętrznych, stanie się silnym głosem Unii na forum światowym. Baronessa Cathy Ashton, jako wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, weźmie udział w przesłuchaniu organizowanym przez Parlament Europejski w drugim tygodniu stycznia. Celem przesłuchania będzie ocena jej kwalifikacji na to stanowisko. Jestem przekonany, że ten nowy głos, wspierany przez silną Europejską Służbę Działań Zewnętrznych, łącząc europejskie doświadczenie międzyrządowej dyplomacji z naszymi wspólnotowymi kompetencjami, może w znacznym stopniu wpłynąć na skuteczność naszej polityki zagranicznej. Przy wzrastającej liczbie misji zarządzania kryzysowego, jakie UE prowadzi na całym świecie, Parlament Europejski będzie wymagał od baronessy Ashton zagwarantowania przejrzystego i odpowiedzialnego sposobu działania, co jest naszym obowiązkiem.

Zewnętrzne działania UE są ściśle powiązanie z dostawami energii i bezpieczeństwem energetycznym. Traktat z Lizbony wprowadza całkowicie nowy rozdział z zakresu polityki energetycznej, obejmujący solidarność w dostawach energii, co stanowi przedmiot troski wielu Europejczyków. Cele polityki UE są oczywiste, a mianowicie chodzi o promowanie wewnętrznego rynku energii i energetycznych połączeń międzysystemowych oraz zagwarantowanie dostaw. Traktat kładzie podwaliny pod bardzo potrzebną politykę energetyczną UE - to, co ja nazwałbym "Europejską Wspólnotą Energetyczną".

W styczniu bieżącego roku byliśmy świadkami rosyjsko-ukraińskiego konfliktu gazowego, który w środku zimy pozbawił na dwa tygodnie liczne państwa Europy Środkowo-Wschodniej (zwłaszcza Bułgarię i Słowację) dostaw gazu. Przekonaliśmy się, do czego może doprowadzić brak rzeczywistej polityki UE. Było to w pewnym sensie powtórką podobnej sytuacji ze stycznia 2006 r. Osiągnięte dzięki traktatowi postępy w zakresie polityki energetycznej są zatem znaczące i niezbędne, a także bliskie memu sercu: Europejczycy mogą nie orientować się we wszystkich zawiłościach geopolityki, zauważą jednak, że w ich domach, szpitalach i szkołach wyłączono ogrzewanie.

Traktat z Lizbony nie jest celem samym w sobie i nie jest też doskonały - jest on zbiorem udoskonalonych zasad umożliwiających rozwój polityki UE. Dwadzieścia lat od przemian demokratycznych w Europie Środkowo-Wschodniej, jako pierwszy przewodniczący Parlamentu Europejskiego pochodzący z tej właśnie części kontynentu, z dumą stwierdzam, że dysponujemy obecnie demokratycznym i skutecznym dorobkiem prawnym pozwalającym spełnić oczekiwania 500 milionów obywateli w 27 (wkrótce może w 28 lub 29) państwach członkowskich.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':