http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szkoła musi być ciekawsza

Jacek Strzemieczny, prezes Centrum Edukacji Obywatelskiej
2009-12-01, ostatnia aktualizacja 2009-11-30 16:25
1 czerwca, Bydgoszcz, Zespół Szkół Elektronicznych. Młodzieżowe wybory do europarlamentu. Akcja koordynowana przez Centrum Edukacji Obywatelskiej
1 czerwca, Bydgoszcz, Zespół Szkół Elektronicznych. Młodzieżowe wybory do europarlamentu. Akcja koordynowana przez Centrum Edukacji Obywatelskiej
Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / AG

80 proc. uczniów lekcje szkolne nie interesują!

Jacek Strzemieczny
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Jacek Strzemieczny
Szkolny festiwal nauki. Publiczność składająca się z rodziców, uczniów, nauczycieli, gości obserwuje prezentację ucznia mającego na co dzień trudności w nauce. Chłopiec, potarłszy ręką ebonitową rurę od odkurzacza, zbiera nią papierki z dywanu, po czym objaśnia, co działo się z elektronami w cząsteczkach chemicznych tworzących materię, z których rura była zbudowana, i dlaczego papierki zostały do niej przyciągnięte.

To nie scena z pogodnego familijnego serialu produkcji amerykańskiej. Tak dzieje się w gimnazjum publicznym w wielkopolskiej wsi Drążna. Co roku odbywa się tam festiwal nauki, na którym wszyscy uczniowie, także niepełnosprawni, prezentują swoje projekty, które często mają charakter eksperymentów. Szkoła ta zdecydowała się na stosowanie metody projektów na wszystkich przedmiotach. Dzięki temu nawet najsłabsi uczniowie mają szansę w ciekawy sposób poznawać wybrany zakres wiedzy, ćwiczyć wystąpienia publiczne, budować poczucie własnej wartości.

Nie lubią chodzić do szkoły

Przeciętna polska szkoła wygląda zupełnie inaczej. Nauczyciele narzekają na brak motywacji uczniów do nauki. Stosunek uczniów do szkoły pogarsza się z klasy na klasę: 40 proc. uczniów szkół podstawowych i tylko 20 proc. uczniów szkół ponadgminazjalnych twierdzi, że lekcje w szkole są dla nich interesujące! Dwie trzecie uczniów szkół ponadgminazjalnych nie lubi chodzić do szkoły ("Szkoła bez przemocy", Raport Roczny 2009). Tymczasem większość rodziców pamięta zapał pierwszoklasistów: pełne entuzjazmu wertowanie podręczników przed 1 września, zadawanie tysiąca pytań o szkołę i lekcje. Dzieci, idąc do szkoły, chciały wiedzieć i potrafić. Co się stało, że straciły naturalną ciekawość świata i chęć uczenia się?

Życie to nie test wyboru

- Nigdy nie pozwoliłem szkole zakłócić mojej edukacji - stwierdził już ponad 100 lat temu amerykański pisarz Mark Twain. Problem z oświatą istniał od dawna, nie tylko w Polsce. Nauka w szkole bardzo łatwo rozmija się z naturalną dla człowieka chęcią uczenia się. Obecnie, jeszcze bardziej niż kiedykolwiek, podstawowym problemem oświaty jest to, w jaki sposób naukę w szkole oprzeć na ciekawości świata.

Odtwórcze uczenie się fragmentów podręcznika krytykowane jest od dawna, bo ogranicza samodzielność, kreatywność i krytyczne myślenie młodych ludzi. Tymczasem po wprowadzeniu zewnętrznych egzaminów do tradycyjnych błędów doszedł u nas jeszcze problem "uczenia do testów". Coraz częściej nauczyciele przerabiają z uczniami arkusze egzaminacyjne i ćwiczą wybieranie "prawidłowych odpowiedzi". Tego zresztą oczekują od nich rodzice, media, władze oświatowe i opinia publiczna. Tego wymagają od siebie sami uczniowie, którzy po prostu chcą się dostać do wymarzonej szkoły. Samorządy żądają od swoich szkół wysokich pozycji w publikowanych w prasie rankingach. Dobra edukacja została utożsamiona z dobrym wynikiem na egzaminie.

Niestety, życie nie stwarza sytuacji tak jednoznacznych, aby dawały się przedstawić w postaci zadania testowego. W pracy zawodowej prawie nigdy nie jest potrzebna encyklopedyczna wiedza. Na Kongresie Obywatelskim prezes firmy Atlantic Wojciech Morawski jako najbardziej poszukiwane cechy pracowników wymienił kreatywność, przedsiębiorczość, umiejętność uczenia się, elastyczność. Na tym samym kongresie zeszłoroczna maturzystka, a dzisiaj studentka historii, Marta Megger żarliwie krytykowała uczenie pod "klucz egzaminacyjny". - Szkoła nas ogłupia. Czy życie w nowoczesnym społeczeństwie ma oznaczać, że wszyscy myślą tak samo?

Niech uczą się z radością

W tym jednokierunkowym popychaniu szkoły musimy się zatrzymać. W edukacji więcej nie znaczy wcale lepiej. W nauczaniu zasadą powinno być mniej, ale bardziej dogłębnie.

I to znacznie mniej niż do tej pory, bo dawno już przekroczyliśmy to, co nawet bardzo zdolni uczniowie są w stanie sami i z pomocą korepetycji opanować. Nie mówiąc już o zrozumieniu poznawanych zjawisk, teorii i praw, tak by umieć rozpoznawać je w otaczającym świecie. Prawdziwym testem skuteczności uczenia się nie jest dobry wynik na egzaminie, ale umiejętność wykorzystania wiedzy w dorosłym życiu.

Tworząc programy nauczania, powinniśmy wybrać centralne zagadnienia i poświęcić na uczenie ich wystarczająco dużo czasu, by uczniowie mogli je dobrze zrozumieć. By mieli czas na rozwijanie kompetencji, które są potrzebne w kontaktach międzyludzkich, sytuacjach zawodowych, a także przy urnach wyborczych.

Najważniejszy cel współczesnej edukacji to przygotowanie do uczenia się przez całe życie. Nie można tego osiągnąć, gdy 80 proc. uczniów lekcje szkolne nie interesują! Bez zaangażowania uczniów w naukę szkoła zaczyna być antyszkołą. Nawet ci, którym uda się w takich warunkach wymagane informacje zapamiętać, na ogół szybko je zapominają. Nie mówiąc o tym, że w wyniku takiego podejścia tłumi się myślenie, odwagę, samodzielność i kreatywność.

Rozwijanie postaw i umiejętności potrzebnych w życiu zależy od stosowanych w szkole sposobów nauczania. Ważne, aby wzbudzać zaangażowanie i ciekawość. W dorosłości przeważnie pamiętamy nauczycieli, którzy zachęcili nas do uczenia się ich przedmiotów. Pamiętamy też przeżycia, które nas do nauki zniechęcały: walkę z sennością nad podręcznikiem, strach przed wywołaniem do odpowiedzi, a w końcu męczącą nudę i oczekiwanie na przerwę.

W szkole potrzebujemy nauczania poprzez doświadczenie, rozwiązywanie problemów, realizację projektów. Tego jest w polskiej szkole stanowczo za mało.

Odpowiedź na potrzeby

A jednak coś się zmienia na lepsze. Nowa podstawa programowa wprowadzana od 1 września do szkół wyraźnie określa, czego szkoła może od uczniów wymagać, a przez to wprowadza ograniczenia zarówno dla osób przygotowujących zadania egzaminacyjne, jak i dla nadmiernie ambitnych nauczycieli.

Nowa podstawa kładzie nacisk na przygotowywanie uczniów do praktycznego zastosowania wiedzy i umiejętności. Wymienia eksperymenty i doświadczenia szkolne, które nauczyciele przedmiotów przyrodniczych z czynnym udziałem uczniów powinni przeprowadzić w laboratoriach. Zachęca do łączenia nauki z wizytami w muzeach, parkach, na sesjach rady gminy. Wiedza o społeczeństwie w 20 proc. w gimnazjum i w 10 proc. w szkole ponadgimnazjalnej ma być nauczana metodą projektu.

Profesor matematyki Zbigniew Marciniak, odpowiedzialny za pracę nad całą nową podstawą programową, wbrew tradycji i naciskom akademickim miał odwagę pominąć lub ograniczyć kilka działów matematyki szkolnej. Dzięki temu jest szansa, że na lekcjach matematyki będzie więcej czasu na uczenie rozumowania matematycznego.

Co szczególnie godne pochwały, w szkołach ponadgimnazjalnych przez dwa ostatnie lata uczniowie uczyć się będą tylko wybranych przedmiotów na poziomie rozszerzonym, a pozostałych - na poziomie podstawowym.

  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

FBI prześwietliło Jobsa

W 1991 roku administracja prezydenta George'a Busha seniora rozważała zatrudnienie Steve'a Jobsa. FBI sprawdziło wtedy dokładnie Jobsa, a teraz upubliczniło tamte informacje

Obama walczy o pigułkę

Nawet niektórzy demokraci nie zgadzają się z rozporządzeniem prezydenta Baracka Obamy, które zmusza pracodawców do zapewnienia pracownikom darmowej antykoncepcji

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy