W niedzielnym referendum wzięło udział ponad 21 proc. częstochowian - o ponad 5 proc. więcej niż wynosi konieczne minimum, by głosowanie było ważne. Za odwołaniem Tadeusza Wrony opowiedziało się ponad 39 tys. osób - o 9 tys. więcej, niż głosowało na niego podczas ostatnich wyborów. W tej kadencji samorządu w całej Polsce odbyło się 68 referendów. Tylko 12 skutecznych. Jak w Olsztynie, gdy prezydentowi zarzucono gwałt na urzędniczce.
Leszek Kulawik, jeden z inicjatorów referendum: - Ale częstochowianie nie zatrudnili prezydenta, żeby nie kradł i nie gwałcił. Zatrudnili go, żeby rozwijał miasto. Nie zrobił tego, czyli źle pracował. Złego pracownika należy zwolnić.
Rok temu w badaniach firmy SMG/KRC na 26 dużych polskich miast gorzej wypadł tylko Szczecin. Swego prezydenta gorzej niż w Częstochowie ocenili tylko mieszkańcy Łodzi i Szczecina. Tegoroczna "Diagnoza Społeczna" też nie wypadła dla Częstochowy korzystnie - jej mieszkańcy czują się biedni, chorzy i nieszczęśliwi. - Nie można na podstawie naszych badań odpowiedzieć, w czym władza zawiodła - zastrzega autor "Diagnozy" prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny. - Ale że zawiodła, nie ulega wątpliwości: poziom życia mieszkańców w znacznej mierze zależy od działań lokalnej władzy.
Częstochowa dla pielgrzymów Niechętni Wronie zarzucają mu, że więcej robił dla pątników niż mieszkańców. Bo drogi remontował głównie wokół Jasnej Góry, więc kierowcy w innych częściach miasta stoją w korkach albo tłuką się po dziurach. Bo stworzył muzeum pielgrzymstwa, które mieszkańców nie interesuje, a pielgrzymi i tak poza klasztor nie wychodzą.
Ludzie uważają, że to dla wygody pielgrzymów zamknął ruch w najbliższej Jasnej Górze części Alei Najświętszej Maryi Panny. I to pielgrzymów pobiegł przepraszać, wezwany przez przeora Jasnej Góry, gdy w centrum miasta filmowcy pod wodzą Tomasza Koneckiego - tego od "Testosteronu" i "Lejdis" - kręcili film "Idealny facet dla mojej dziewczyny". Przepraszał, bo uznał, że filmowcy naigrawali się z pielgrzymów i Radia Maryja.
- Z pielgrzymów może żyć niewielkie miasteczko, jak Lourdes, Loreto czy Fatima - twierdzili organizatorzy referendum. - Nie ćwierćmilionowa Częstochowa.
Człowiek kruchty Najstarsi samorządowcy pamiętają, że za swojej pierwszej prezydentury w latach 90. prezydent Wrona nie był aż tak kościelny i potrafił wyrazić własne zdanie niezgodne z opinią kurii czy klasztoru. - Ale teraz stał się człowiekiem kruchty - mówi jego dawny przyjaciel.
Nie było uroczystości religijnej, w której nie brałby udziału. Niektóre miejskie uroczystości organizował wspólnie z Kościołem, więc składały się głównie z nabożeństw.
Miasto huczy od plotek, że sprzedał klerowi pół Częstochowy. Na pewno chciał sprzedać Instytutowi Prymasowskiemu za jedną czwartą wartości działkę w sąsiedztwie Jasnej Góry. Gdy radni zaczęli się burzyć, argumentował: - Tej dyskusji nie da się prowadzić w oderwaniu od osoby kardynała Wyszyńskiego. To jego "non possumus" było początkiem drogi do niepodległości. Wspaniałomyślnie pozwolił tygodnikowi katolickiemu "Niedziela" na bezpłatne ustawienie na miejskim gruncie, tuż przy sanktuarium, wielkiej tablicy reklamowej.
Kościół odwdzięczał się i bronił Wrony przed groźbą odwołania. Przeor z jasnogórskiego szczytu grzmiał na częstochowian: - Na nic próby podzielenia mieszkańców, podzielenia miasta i Kościoła. Na nic kłamstwa ubierające magistrat w komżę, a Kościół w garnitur władzy. Generał zakonu publicznie chwalił za pomoc udzielaną Jasnej Górze. "Niedziela" przyznała nagrodę Sursum Corda za wybitne zasługi dla tygodnika i publikowała listy z poparciem dla prezydenta.
Na poreferendalny piątek Wrona planował sesję nadzwyczajną, podczas której metropolita częstochowski arcybiskup Stanisław Nowak w prezencie na ćwierćwiecze sakry biskupiej miał otrzymać honorowe obywatelstwo miasta. Po przegranej wniosek wycofał.
A częstochowianie i mieszkańcy archidiecezji - mimo obecności Jasnej Góry - wykazują niższą niż ogólnopolska religijność. Pokazały to badania, które na zlecenie kurii prowadził Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego SAC. - Bardzo prawdopodobne, że nie chcą być utożsamiani tylko z Jasną Górą i czują się przez nią mocno marginalizowani - ocenia dr Olgierd Annusewicz, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. I dlatego tak ich denerwują poddańcze gesty świeckiej władzy wobec Kościoła.
Pudrowanie miasta Gdy przeciwnicy zarzucali Wronie, że nadmiernie zadłuża miasto, on niezmiennie zapewniał, że zadłużenie jest na bezpiecznym poziomie, i wyliczał, jakie kwoty poszły na inwestycje.
- Ale prawdziwych inwestorów prezydent odstrasza, a jego inwestycje nie służą rozwojowi miasta - oceniali krytycy Wrony. Wyliczali, że od 2002 roku, gdy po siedmioletniej przerwie na nowo objął rządy w mieście, wyremontowano kilka reprezentacyjnych budynków (remonty kolejnych planował), postawiono kilka pomników (następny będzie gotowy za rok), otwarto kilka muzeów, odrestaurowano parki podjasnogórskie. - Ale to tylko wizerunek miasta - podkreślali prezydenccy oponenci. - A gdzie uzbrojone grunty czekające na inwestorów? Gdzie plany zagospodarowania, by wiedzieli, co gdzie wolno budować? (W Częstochowie plany ma kilka procent powierzchni miasta.) Nic dziwnego, że przedsiębiorcy wybierają np. Radomsko, a nie Częstochowę.
Samotność prezydenta W obliczu referendalnego zagrożenia Tadeusz Wrona nie mógł liczyć na polityczne poparcie, bo wszystkich do siebie zraził.
Mimo solidarnościowego rodowodu w jego obronie stawali pojedynczy działacze i zakładowe komisje, nie władze związku. Znaczna część przyjaciół z czasów pierwszej prezydentury w 1990 roku znalazła się po przeciwnej stronie barykady.