http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dwa dwudziestolecia.

Witold Gadomski "Gazeta Wyborcza"
2009-11-04, ostatnia aktualizacja 2009-11-03 17:28

II Rzeczpospolita trwała 20 lat 9 miesięcy i 20 dni. Ten krótki okres znaczył w naszej historii bardzo wiele. Polska pozbawiona niepodległości w wieku XIX, gdy inne narody i państwa się modernizowały, nadrabiała czas. Dorastała w ciągu jednego pokolenia. III RP trwa niewiele krócej niż II RP. Powstała w innych okolicznościach i natrafiła na inną koniunkturę międzynarodową. Poniższym artykułem rozpoczynamy dyskusję o dwóch niepodległościach.

1935 rok. Port w Gdyni. Ta sztandarowa inwestycja II RP miała silny kontekst polityczny. Chodziło o uniezależnienie się od portu w Gdańsku, który wprawdzie był kontrolowany przez polskie władze, ale liczono się z utratą tej kontroli
fot. NAC
1935 rok. Port w Gdyni. Ta sztandarowa inwestycja II RP miała silny kontekst...
Po 1989 r. spłacają nam moralny dług

Cechą charakterystyczną II RP była nacjonalizacja. Prywatyzacja była rzadka. III RP zaś startowała od gospodarki niemal całkowicie kontrolowanej przez państwo, lecz struktura własności szybko się zmieniała na korzyść sektora prywatnego

***

Porównanie dwóch dwudziestoleci Polski niepodległej, oddalonych od siebie 70 latami, niespokojnego wieku XX jest zadaniem karkołomnym. Nie tylko dlatego, że mamy do czynienia z dwoma różnymi epokami, innymi społeczeństwami, odmiennymi standardami zachowań, ale przede wszystkim zupełnie innymi warunkami do osiągania w polityce zamierzonych celów. Inny też był punkt startu do niepodległości. Porównuję te dwie epoki nie po to, by wykazać wyższość jednej nad drugą, lecz by podkreślić różnice, a przy okazji odnieść się do kilku mitów.

Historia zatoczyła koło

Porównanie wypada zacząć od stwierdzenia oczywistego: przedwojenna Polska była krajem o wiele biedniejszym niż III RP i pod wieloma względami zacofanym. Statystycy posługiwali się innymi miarami, więc trudno jest bezpośrednio porównać poziom PKB. O ile wiem, nikt też nie pokusił się o dokonanie takich szacunków. Ośmiela mnie to do przedstawienia własnych.

Na podstawie historycznych porównań międzynarodowych oraz danych GUS dotyczących produkcji rolnej, przemysłowej i górniczej, szacuję, że w roku 1929 PKB Polski wynosił 50-60 mld dolarów (według obecnej wartości dolara), czyli 1600-2000 dolarów na głowę mieszkańca. W roku 2007 PKB Polski wyniósł 422 mld dolarów, a uwzględniając parytet siły nabywczej złotego i dolara - 590 mld dolarów. Jesteśmy mniej więcej 8-10-krotnie bogatsi niż nasi dziadowie. To znaczy, że przez ostatnie 70 lat rozwijaliśmy się w średnim tempie (uwzględniając katastrofę wojny i okupacji) 2,3 proc. Nie było to tempo ani szczególnie wolne, ale też nie mamy powodu do szczególnej satysfakcji. W podobnym tempie rozwijał się cały świat.

W gruncie rzeczy pozycja Polski w świecie - mierzona potencjałem gospodarczym - jest dziś niewiele wyższa niż przed II wojną światową. Najlepszym jej miernikiem jest udział polskiego eksportu w obrotach światowych, który w roku 2007 wynosił 1,1 proc., 70 lat wcześniej - 0,8 proc.

Dwie modernizacje

II Rzeczpospolita była krajem rolniczo-przemysłowym, w którym dwie trzecie ludności utrzymywało się z rolnictwa. To wskaźnik typowy dla kraju, w którym dokonuje się pierwsza fala modernizacji - urbanizacja, industrializacja, tworzenie się wielkich zakładów przemysłowych, ze szczególnym uwzględnieniem przemysłu ciężkiego. W roku 1931 w górnictwie i przemyśle pracowało 1675 tysięcy robotników i 106 tysięcy pracowników umysłowych. Kryzys gospodarczy lat 1929-33, który w Polsce był wyjątkowo głęboki zatrzymał industrializację. Dopiero pod koniec lat 30. nabrała ona ogromnej dynamiki. W latach 1936-38 Polska była jednym z najszybciej rozwijających się krajów na świecie.

W ciągu dziesięciu lat (1921-31) udział ludności żyjącej w miastach wzrósł z 24,6 do 27,2 proc., a w końcu lat 30. przekroczył 30 proc. Liczba ludności w Warszawie wzrosła o ponad 200 tysięcy, w Łodzi - o 150 tysięcy, w Poznaniu - o blisko 100 tysięcy. Bardzo szybko rosła liczba ludności w należących do Polski miastach Górnego Śląska. To była nie tylko zasługa migracji ze wsi do miast, ale też szybkiego przyrostu naturalnego, który należał do najszybszych w Europie.

Ale do końca II RP sytuacja w rolnictwie była najważniejszym problemem, jeżeli nie gospodarczym, to społecznym i politycznym. Reforma rolna i poprawa struktury agrarnej udała się tylko częściowo. Rozwiązaniem byłaby szybka industrializacja, ale wymagałaby ogromnego nakładu kapitałów, których w Polsce brakowało.

Gdy powstała III RP, świat wchodził w fazę postindustrialną. W PRL przetrwaliśmy fazę industrializacji, rozwój przemysłu ciężkiego. PRL zakonserwowała także archaiczną strukturę rolnictwa. Ograniczane przez państwo prywatne gospodarstwa rolne bardzo powoli się zmieniały, nie powiększały powierzchni. Duża część gospodarstw w końcowym okresie PRL uzyskiwała rentowność dzięki sztucznemu systemowi cen - ceny skupu były zawyżone, a ceny artykułów rolnych dla konsumentów dotowane.

III RP stanęła wobec dwóch problemów wynikających z PRL-owskiego zamrożenia struktury. Koniecznością szybkiego przejścia do gospodarki postindustrialnej i konieczności dostosowania archaicznego rolnictwa do warunków rynku (aczkolwiek rynku regulowanego).

Kulminacja tych procesów nastąpiła w latach 90. Były one społecznie bolesne, choć z perspektywy dwudziestolecia można powiedzieć, że przebiegały szybko i nie doprowadziły do wielkich wstrząsów społecznych. W rolnictwie nastąpiło przyspieszone urynkowienie. Z dawnych ziem PGR-owskich lub (rzadziej) z komasacji prywatnych gospodarstw powstały duże, towarowe gospodarstwa, które weszły na rynek europejski i skorzystały z europejskiej Wspólnej Polityki Rolnej. Większość małych gospodarstw utrzymuje się głównie z pieniędzy socjalnych, przede wszystkim z pieniędzy KRUS. Można powiedzieć, że na wsi nastąpiła kontrreforma. W II RP również istniały duże, towarowe gospodarstwa, które zniszczono w PRL, parcelując je lub tworząc gospodarstwa państwowe. Tyle że w II RP drobni rolnicy nie mogli liczyć na dochody z funduszy socjalnych. Na wsi istniały duże obszary nędzy. Dziś są one znacznie mniejsze, choć na tle względnej zamożności ludzi w dużych miastach wiejska bieda wciąż szokuje.

Rolnictwo w III RP przestało być istotnym problemem gospodarczym. Wytwarza ok. 3 proc. PKB. Wahania plonów i wahania cen płodów rolnych mają wciąż wpływ na poziom życia na wsi, ale są niezauważalne z perspektywy całej gospodarki.

W III RP następowała też swego rodzaju de-industrializacja. Wprawdzie produkcja przemysłowa rosła, ale jej udział w PKB stopniowo się obniżał na skutek szybszego rozwoju usług. Następowało też "odchudzanie" ciężkiego przemysłu. Malała liczba robotników przemysłowych. Podobne procesy zachodziły w innych krajach, które Polska musiała w szybkim tempie gonić.

W II RP ważnym wyzwaniem dla modernizatorów była likwidacja analfabetyzmu - w roku 1921 33,1 proc. ludności Polski nie potrafiło czytać i pisać. Na wsi aż 38 proc. Dziesięć lat później analfabetów było już "tylko" 23,1 proc., przy czym na wsiach 27,6 proc. Nie mamy informacji o analfabetyzmie w ostatnich latach II RP (spis powszechny był zaplanowany na rok 1941, z oczywistych względów się nie odbył), ale z wycinkowych danych wynika, że postęp edukacji podstawowej był szybki i analfabetyzm - poza rejonami najbardziej zacofanymi - przestawał być problemem.

W III RP rewolucja edukacyjna dokonała się na szczeblu wyższym. Liczba studentów wzrosła niemal pięciokrotnie i Polska stała się jednym z najlepiej wykształconych krajów w Europie. Tak przynajmniej wynika z liczb, gdyż do jakości kształcenia można mieć wiele zastrzeżeń.

III RP zaczęła się wówczas, gdy w krajach wysoko rozwiniętych zaawansowany był proces, który Alvin Toffler nazwał trzecią falą modernizacji. Zmniejsza się liczba pracowników produkcyjnych, szybko rośnie rola usług i nowoczesnych technologii.

  • 118 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    38 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':