http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dzięki, Marku, że byłeś z nami

Adam Michnik o Marku Edelmanie
2009-10-05, ostatnia aktualizacja 2009-10-04 20:05

Marek Edelman na Antałówce, rok 1946 lub 1947
Fot. ARCH. MARKA EDELMANA
Marek Edelman na Antałówce, rok 1946 lub 1947
Po śmierci matki
w 1937 r. Marek
zamieszkał u sąsiadów,
bundowców - Rosy i Salka
Lichtensztajnów.
Na zdjęciu w środku Marek
Edelman, z lewej Rosa
Lichtensztajn, z prawej
Franciszek Lichtensztajn,
brat męża Rosy, Warszawa,
rok 1934 albo 1935.
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Po śmierci matki w 1937 r. Marek zamieszkał u sąsiadów, bundowców - Rosy i...
RAPORTY
Wiadomość o śmierci Marka Edelmana dopadła mnie późną nocą z piątku na sobotę. Włączyłem telewizor i obejrzałem długi film o Marku. Mówił do mnie z ekranu człowiek, którego znałem od trzydziestu kilku lat; człowiek, którego podziwiałem za życiorys heroiczny, za prawość, rozum i serce. I dopiero po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, że to już jest ostatnia nasza rozmowa

Marek był z plemienia ludzi niezwykłych; dusz rogatych i charakterów niezłomnych. Ten Żyd polski i Polak żydowski był bohaterem dwóch narodów, a z każdym z nich nieraz wchodził w ostre spory. Imponował nam swym niezależnym, niesfornym, nieco awanturniczym duchem.

Dla nas, ludzi z KOR-u i z "Solidarności", był wzorem zasad, których trzeba się wiernie trzymać. Pokazywał nam, jak trzeba być pokornym wobec wartości i niepokornym wobec sytuacji; jak trzeba bronić się przed totalitarną zarazą, przed trucizną nienawiści, którą tak łatwo rozbudzić w nas wszystkich. Przestrzegał nas, że ofiara może stać się katem.

Przeszedł z niezwykłą godnością przez piekło Zagłady, a potem przez błoto komunistycznej dyktatury. Nauczył się wcześnie, że przed tyranią nie należy ustępować, i nie ustępował. Był jednym z przywódców Żydowskiej Organizacji Bojowej podczas powstania w Getcie; potem uczestniczył w Powstaniu Warszawskim.

I taki pozostał przez resztę życia.

W kwietniu 1943 r., gdy płonęło warszawskie Getto, w którym walczył Marek Edelman, Czesław Miłosz zanotował słynną strofę:

I ci ginący, samotni,

Już zapomniani od świata,

Język nasz stał się im obcy

Jak język dawnej planety.

Aż wszystko będzie legendą

I wtedy po wielu latach

Na nowym Campo di Fiori

Bunt wznieci słowo poety.

Dziś myślę, że w słowo poety wcielił się Marek Edelman. Pozostał przecież na całe życie żydowskim i polskim znakiem sprzeciwu, znakiem nonkonformizmu wobec plugastwa naszego świata.

Żył pięknie, godnie, mądrze i uczciwie.

Dzięki, Marku, że byłeś z nami.

Adam Michnik

  • 12 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    43 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':