Przeczytałem w "Przeglądzie" komentarz Bronisława Łagowskiego "Jaki to wszystko miało sens", a w nim taki pogląd: "Pakt Ribbentrop-Mołotow nie ustanawiał sojuszu między ZSRR i III Rzeszą, lecz był z obu stron podstępem wojennym...". Z takim ujęciem można się zgodzić, pod warunkiem że nie wiedzie ku tezie przytoczonej przez Łagowskiego za historykiem Jerzym Krasuskim i jakby aprobująco, iż "ZSRR zawarł pakt z Niemcami, aby odsunąć od siebie główny ciężar ich uderzenia". To jest istota fałszu o tym pakcie i osnowa sowieckiej, a dziś rosyjskiej "polityki historycznej". To nie było tak, że Stalin bał się napaści Hitlera i dlatego potrzebny był mu czas na przygotowania. On i jego otoczenie nawet 22 czerwca 1941 roku nie wierzyli w atak niemiecki. Oni go nie dopuszczali. Superdowodem jest żałosne pytanie Mołotowa do ambasadora niemieckiego, gdy ten rano informował o stanie wojny: "Czym sobie na to zasłużyliśmy". W ogóle nie chodziło o zabezpieczenia, lecz o to, co Stalin powiedział wprost na posiedzeniu Biura Politycznego WKP(b) 19 sierpnia 1939 roku. Ten cytat (podaję za "Gazetą Wyborczą") jest jaskrawym snopem światła na prawdę. Oto on:
"Sprawa wojny czy pokoju weszła w stadium krytyczne. Jej rozwiązanie zależy wyłącznie od nas. Jeżeli zawrzemy traktat z Anglią i Francją,
Niemcy będą zmuszone odstąpić od planów agresji, ustąpić wobec stanowiska Polski. Będą też szukać ułożenia stosunków z mocarstwami zachodnimi. W ten sposób będziemy mogli uniknąć wybuchu wojny, ale dalszy rozwój wydarzeń poszedłby wówczas w niewygodnym dla nas kierunku. Natomiast jeśli przyjmiemy niemiecką propozycję zawarcia z nimi paktu o nieagresji, umożliwi to Niemcom atak na Polskę i tym samym interwencja Anglii i Francji stanie się faktem dokonanym. Gdy to nastąpi, będziemy mogli z pożytkiem dla nas czekać na odpowiedni moment dołączenia do konfliktu lub osiągnięcia celu w inny sposób. Wybór jest więc dla nas jasny: powinniśmy przyjąć propozycję niemiecką, a misje wojskowe francuską i angielską odesłać grzecznie do domu".
Tu wszystko jest jasne. Stalin chciał wojny Zachodu między sobą, a Niemcy, nawet hitlerowskie, to był Zachód. Chciał wojny i po udzieleniu przez Anglię i Francję gwarancji dla Polski wiedział, że decyzja o wojnie jest w jego rękach, bo Hitler będzie potrzebował pewności, że atak na Polskę oznaczający wojnę z Francją i Anglią nie pociągnie włączenia się Sowietów przeciw niemu. I Stalin, by Adolf się nie cofnął, dał tę pewność i dostał zapłatę w postaci połowy Polski, republik bałtyckich i Besarabii, z częścią Bukowiny. Stalin sądził, że obie strony się wykrwawią i wtedy ze świeżymi siłami on wejdzie do
gry, realizując wizję pochodu na Zachód, jak daleko się da. Nie zawierał z Hitlerem sojuszu o intencjach obronnych, lecz - zgoda z Łagowskim - podstępne porozumienie, ale o intencjach agresywnych, imperialistycznych. Jak wspomniałem jednak, tak wierzył w lojalność Hitlera, że 22 czerwca zamurował go na kilka dni, podczas których milczał. Ufał Hitlerowi, i to stawia znak zapytania, czy to był tylko zimny podstęp wojenny, a nie fascynacja wodzem Rzeszy, z poczuciem wspólnoty ideowej. Ale się przeliczył. W końcu zyskał coś, czego oczekiwał, jeszcze jeden kawał Europy po tym, który dostał 23 sierpnia 1939 roku. Lecz na nędzne w skali historycznej 45 lat i za cenę 20 milionów trupów obywateli kraju, których być może by nie było, gdyby nie otwierający drogę do wojny pakt Ribbentrop-Mołotow.
Armia Czerwona wyzwoliła Polskę spod koszmaru, gorszego od najciemniejszych lat stalinizmu. Z bloku śmierci przeniosła nas do "obozu zewnętrznego", gdzie dawało się żyć, najpierw okropnie, potem lepiej, ale zawsze w obozie. To pamiętamy, ale i widzimy, że
Rosja popełnia błąd, splatając zwycięstwo, w, jak mówią, Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej z osobą Stalina. Przecież to jego polityka sprawiła, że musiał uwalniać Rosję od grozy, którą sam sprowadził. Gdzie tu miejsce na chwałę? I odpowiedz Rosjo sama sobie, czy dziś po 70 latach od tamtych wydarzeń i od tamtej polityki, czujesz, że wygrałaś?
Oby jak najszybciej przyszedł czas, gdy nasi wielcy sąsiedzi oddzielą chwałę ich oręża od zbrodni Stalina i umieszczą go na dnie piekła, gdzie jego miejsce. I oby przyszedł czas, gdy w stosunkach z sąsiadami nie będą kłamać, jak by znów mówił stalinowski prokurator Andriej Wyszyński, że napaść to wyzwolenie, Polska to sojusznik Hitlera, a Beck i Mikołajczyk to agenci. Dopiero wtedy Rosja przestanie być krajem niebezpiecznym, w pierwszym rzędzie dla sąsiadów.
*Waldemar Kuczyński - ekonomista, publicysta, działacz opozycji demokratycznej. Po 1989r. minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego i główny doradca ekonomiczny premiera Jerzego Buzka.