http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rosyjskie kłopoty z paktem Ribbentrop-Mołotow

Marcin Wojciechowski
2009-08-03, ostatnia aktualizacja 2009-08-04 15:09

Choć rosyjski senat sprzeciwia się jakimkolwiek porównaniom stalinizmu z hitleryzmem, dziennikarz rządowej rosyjskiej gazety pyta się, co jest złego w takim porównaniu

Mimo 18 lat od upadku ZSRR stosunek do paktu Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 r., który dzielił Europę Wschodnią między Hitlera i Stalina, jest wciąż w Rosji niejednoznaczny. Jeszcze radziecka Rada Najwyższa potępiła go i uznała jego postanowienia za nieważne. Ale Rosjanie wciąż próbują go usprawiedliwiać, minimalizować lub wręcz zaprzeczać, że przez pewien czas Stalin był sojusznikiem Hitlera, a dopiero potem Armia Czerwona odegrała kluczową rolę w pokonaniu III Rzeszy.

Niedawno rosyjscy dyplomaci i politycy ostro protestowali przeciwko rezolucji podjętej na początku lipca przez zgromadzenie parlamentarne OBWE potępiającej oba totalitaryzmu XX w. - nazizm i stalinizm. Autorzy rezolucji OBWE zaproponowali, by 23 sierpnia stał się światowym dniem pamięci o totalitaryzmach XX w. i ich ofiarach. Z tej okazji Rada Federacji (rosyjski senat) uchwaliła 18 lipca apel "do wspólnoty światowej o zajęcie uczciwego i bezstronnego stanowiska w sprawie oceny przyczyn i skutków wybuchu II wojny światowej". Rosyjskich parlamentarzystów bolą próby "obarczenia ZSRR na równi z Niemcami hitlerowskimi odpowiedzialnością za jej początek". W uchwale nie pada słowo o pakcie Ribbentrop-Mołotow.

Pięć dni po przyjęciu uchwały publicysta rządowej "Rossijskiej Gaziety" Witalij Dymarski tłumaczy nadgorliwym, że ich opór w sprawie rezolucji OBWE raczej ośmiesza Rosję. Tekst Dymarskiego może być znakiem, że w przededniu kolejnej rocznicy paktu Rosja wycofa się z prób obrony aliansu Stalina z Hitlerem. Oby tak było.

Zestawiamy obydwa dokumenty - uchwałę Rady Federacji i tekst Dymarskiego - by pokazać, że stosunek rosyjskich elit do historii wcale nie jest tak jednoznaczny i wrogi nowym interpretacjom, jak czasem się to wydaje.

Według rad Benkendorfa?, Witalij Dymarski, "Rossijskaja Gazieta", 23 lipca 2009

Przeszłość Rosji jest piękna, teraźniejszość wspaniała, a przyszłość lepsza niż najśmielsze wyobrażenie - zapewniał nie kto inny niż szef carskich żandarmów Mikołaja I hrabia Benkendorf. Słowa te zapadły w pamięć wielu rodzimym propagandzistom, politykom i nawet uczonym, którzy aktywnie fałszują naszą historię - jak im się wydaje - na korzyść ojczyzny.

Kolejna fala patriotycznych uniesień podniosła się po niedawnej rezolucji zgromadzenia parlamentarnego OBWE o zjednoczeniu podzielonej Europy. Została ona przyjęta miażdżącą większością delegatów - 213 za i 8 przeciw. Przedstawiciele Rosji nazwali dokument "kpiną z historii", przywołując jako argument ulubiony refren komunistów i patriotów fundamentalistów, że nie wolno stawiać znaku równości między nazizmem i stalinizmem.

Pozwolę sobie przywołać długi, ale bardzo interesujący cytat z wywiadu arcybiskupa wołokołamskiego Iłłariona, szefa departamentu spraw zagranicznych Patriarchatu Moskiewskiego: "Uważam, że Stalin był zjawiskiem, duchowym potworem, który stworzył okrutny, antyludzki system rządzenia krajem, zbudowany na kłamstwie, przemocy i terrorze. Doprowadził on do ludobójstwa ludności własnego kraju i ponosi osobistą odpowiedzialność za śmierć milionów niewinnych ludzi. W tym sensie Stalina można w pełni zestawić z Hitlerem. Obaj dostarczyli światu tyle bólu, że żadne sukcesy wojskowe ani polityczne nie są w stanie odkupić ich winy przed ludzkością. Nie ma żadnej zasadniczej różnicy między poligonem butowskim [gdzie egzekucji dokonywało NKWD] a Buchenwaldem, między Gułagiem a hitlerowskim systemem obozów koncentracyjnych. Liczba ofiar represji stalinowskich jest w pełni porównywalna z naszymi stratami w II wojnie światowej.

Zwycięstwo w wojnie było rzeczywiście cudem, bo przed wojną Stalin zrobił wszystko, żeby zniszczyć kraj. Zlikwidował on całe wyższe dowództwo armii, na skutek represji niegdyś potężny kraj postawił na krawędzi przepaści. W 1937 r. podczas spisu powszechnego w kraju zabrakło 10 mln ludzi. Gdzie podziały się te miliony? Zabił ich Stalin. Do wojny kraj przystąpił praktycznie bezbronny. Ale mimo niebywałych represji naród wykazał niebywały heroizm. Nie sposób tego nazwać inaczej niż cudem".

Bardziej dyplomatycznie, ale mniej więcej w tym samym duchu, wypowiedział się patriarcha moskiewski Cyryl: "Jeśli popatrzymy na wojenną katastrofę okiem pobożnych przodków, to nie sposób powstrzymać się od wniosku, że była to kara za grzech, straszny grzech odejścia od Boga przez cały naród, za niszczenie świątyń, za pogaństwo i znęcanie się nad Cerkwią, wiarą. Czy mogło to przejść lekko, bez sądu?".

Oczywiście, zdanie hierarchów nie jest ostateczną instancją. Ale jeśli taki autorytet naszego społeczeństwa jak Rosyjska Cerkiew Prawosławna, w którego głos władza coraz bardziej wsłuchuje się i odwołuje się do niego, zajmuje takie stanowisko, to dlaczego odrzucamy rezolucję europejskich parlamentarzystów z OBWE? Zwłaszcza że w tekście delikatne aluzje do postawienia znaku równości między nazizmem i stalinizmem pojawiają się jedynie trzy razy. Po raz pierwszy jako konstatacja: "W XX w. kraje europejskie ucierpiały od dwóch reżimów totalitarnych, nazistowskiego i stalinowskiego, które doprowadziły do ludobójstwa, naruszenia praw i wolności człowieka, zbrodni wojennych i zbrodni przeciw ludzkości".

Potem wyrażone jest głębokie zaniepokojenie z powodu publicznego poparcia dla reżimów totalitarnych, pochwał dla stalinizmu i nazizmu m.in. w formie demonstracji, a także rozprzestrzeniania się ruchów ekstremistycznych, w tym neonazistów i skinheadów.

W końcu przypominają o inicjatywie Parlamentu Europejskiego, żeby ogłosić 23 sierpnia, czyli dzień podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, ogólnoeuropejskim dniem pamięci ofiar stalinizmu i nazizmu.

Parlamentarzyści z państw OBWE rzeczywiście ujawnili straszną tajemnicę. W XX w. były dwa systemy totalitarne: nazizm i stalinizm. Jak słusznie zauważył szef Rady Federacji Siergiej Mironow: "Kto, jeśli nie nasz kraj, najbardziej wycierpiał od okrucieństw stalinizmu... W ciągu ostatniego pół wieku historii nasz kraj odrzucał i odrzuca teorię i praktykę stalinizmu, której nijak nie da się nazwać organiczną do naszego narodu i państwa".

Dlaczego nie chcemy podzielić się tym gorzkim doświadczeniem z Europą? I dlaczego odmawiamy sobie i naszym sąsiadom prawa, by niepokoili się publicznym poparciem dla obu totalitaryzmów? Czy ten punkt rezolucji OBWE nie dawałby nam jeszcze jednego ważkiego argumentu przeciwko marszom byłych nazistów w państwach bałtyckich czy banderowców na Ukrainie? I czy nie wychodzi na to, że protestując przeciwko rezolucji, siłą rzeczy bronimy „rozmaitych ekstremistycznych ruchów i grup, w tym neonazistów i skinheadów", od których nie jest wolna także sama Rosja?

Można - zgadzam się - dyskutować, czy data 23 sierpnia jest najtrafniejsza jako europejski dzień pamięci o ofiarach stalinizmu i nazizmu, niezależnie od tego, jak amoralny i błędny (to znów słowa Siergieja Mironowa) był pakt Ribbentrop-Mołotow (na równi z umowami z Monachium). Ale wybór daty to rzecz do dyskusji, uzgodnień, poszukiwania kompromisu, czym powinni zajmować się parlamentarzyści, zamiast trzymać się bezkompromisowego i pozbawionego perspektyw stanowiska na "nie".

tłum. maw



Uchwała Rady Federacji w sprawie 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej

W przededniu 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej Rada Federacji Zgromadzenia Federalnego Federacji Rosyjskiej apeluje do wspólnoty światowej o zajęcie uczciwego i bezstronnego stanowiska w sprawie oceny przyczyn i skutków tego wydarzenia historycznego.

II wojna światowa rozpoczęta l września 1939 r. stała się największą tragedią XX wieku. Pochłonęła dziesiątki milionów ludzkich istnień. Pamięć o niej powinna pozostać czysta, niesplamiona zniekształceniami wynikającymi z politycznej koniunktury.

Historia wydała swój werdykt: głównymi sprawcami tej tragedii są przywódcy Niemiec nazistowskich. Międzynarodowy trybunał wojskowy w Norymberdze zakwalifikował ich działania zmierzające do rozpętania wojny jako najcięższą zbrodnię przeciwko ludzkości. Wspólnota światowa uznała ten wyrok za ostateczny i niepodlegający rewizji.

II wojna światowa była rezultatem wzrastających od początku lat 20. bezwzględnych kontrowersji między wieloma państwami świata, ich egoistycznych ambicji oraz zapędów agresywnych. Jednocześnie nie sposób ominąć faktu, iż dążąc do osiągnięcia własnych celów, siły polityczne pełniące władzę w niektórych wpływowych krajach europejskich aż do samego wybuchu II wojny przeciwstawiały się utworzeniu na kontynencie efektywnego systemu bezpieczeństwa zbiorowego, który zarówno wtedy bez udziału ZSRR, jak i dziś bez udziału Rosji jest nie do pomyślenia. Można dawać różne oceny polityki zagranicznej Moskwy w latach 30. - co jest kwestią interpretacji - lecz faktem niezaprzeczalnym jest to, że ZSRR w sposób konsekwentny wypowiadał się za utworzeniem ogólnoeuropejskiego systemu wzajemnych zobowiązań i gwarancji mającego na celu zapobieganie niebezpieczeństwu zbrojnego konfliktu w skali globalnej.

Niestety, stanowisko takie nie uzyskało poparcia ze strony innych państw ani w czasie jednostronnego demontażu przez Niemcy hitlerowskie wersalsko-waszyngtońskiego systemu stosunków międzynarodowych, ani po Anschlussie Austrii, ani wtedy, gdy "ugłaskując" Hitlera, dano mu prawo do rozstrzygnięcia dalszych losów Czechosłowacji, będącej suwerennym państwem europejskim.

II wojna stała się nie tylko ciężką próbą, ale również lekcją dla ludzkości, która zbudowała po 1945 roku system stosunków międzynarodowych oparty na podstawowych zasadach demokracji, wzajemnego szacunku, unikania wykorzystywania siły - które stały się podstawą działalności ONZ i innych organizacji międzynarodowych.

Jednak w przededniu bolesnej daty w niektórych krajach europejskich, w tym również w tych, które walczyły po stronie Niemiec hitlerowskich, oraz w międzynarodowych strukturach parlamentarnych podejmowane są próby rewizji rzeczywistych przyczyn II wojny światowej, obarczenia ZSRR na równi z Niemcami hitlerowskimi odpowiedzialnością za jej początek oraz rehabilitację tych, którzy stali się poplecznikami hitlerowców, popełniali zbrodnie na terenie krajów okupowanych przez nazistów i razem z III Rzeszą ponieśli klęskę.

Rada Federacji zdecydowanie oświadcza, że takie próby są obrazą naszego narodu, który zapłacił najwyższą cenę za wywalczony pokój. Działania prowadzące do rewizji historii mają daleko idące cele polityczne prowadzące do rewizji wyników II wojny światowej. W efekcie staje się to przyczyną upadku istniejącego systemu stosunków międzynarodowych i powstania nowych ognisk napięć między narodami i państwami kontynentu europejskiego, co jest sprzeczne z podstawowymi zasadami stosunków międzynarodowych oraz interesami bezpieczeństwa i stabilności globalnej.

Rada Federacji zdecydowanie potępia próby tendencyjnej interpretacji faktów historycznych wykorzystywanej jako narzędzie w dzisiejszej walce o wpływy na świecie.

Rada Federacji liczy na zrozumienie i poparcie ze strony tych wszystkich, którzy nie są obojętni na prawdę historyczną, pokój - ową przyszłość Europy i całego świata.

  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':