http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ciechanowski: Powstanie nie powinno by³o wybuchn±æ

Prof. Jan Ciechanowski*
2009-07-31, ostatnia aktualizacja 2009-07-30 18:45

Masakra Warszawy by³a owocem zupe³nie nietrafnej oceny sytuacji pod wzglêdem politycznym i geostrategicznym. Na³o¿y³y siê na to ambicje jednego cz³owieka, Okulickiego. Powstanie nie musia³o i nie powinno doj¶æ do skutku.


Fot. Grazyna Makara / AG
Roman Daszczyñski: Jest pan czo³owym krytykiem Powstania Warszawskiego, choæ w m³odo¶ci by³ pan jego ¿o³nierzem. Czy rzeczywi¶cie o tych 63 dniach stolicy z sierpnia i wrze¶nia 1944 r. nie da siê powiedzieæ nic dobrego?

Prof. Jan Ciechanowski: Ale¿ da siê powiedzieæ wiele dobrych rzeczy. Powstanie by³o wykwitem polskiego bohaterstwa, pokaza³o, ¿e potrafimy siê biæ do upad³ego o wolno¶æ w najstraszniejszych warunkach. Ponad dwa miesi±ce utrzymali¶my siê na pozycjach, co nie by³oby mo¿liwe bez wszechobecno¶ci postaw obywatelskich, zdolno¶ci do samoorganizacji. To s± sprawy poza dyskusj±. Resztê trzeba widzieæ trze¼wo. Genera³ Anders uzna³ decyzjê o Powstaniu za nieszczê¶cie i zbrodniê. Ja uwa¿am, ¿e taka ocena jest przesadna, ale trzeba te¿ wyra¼nie powiedzieæ, ¿e walka by³a ¼le przygotowana przez dowództwo i w tamtych warunkach politycznych i geostrategicznych nie mia³a ¿adnych szans powodzenia. Co wiêcej, w ogóle nie brano pod uwagê czarnego scenariusza wydarzeñ, nie zastanawiano siê, na ile oddzia³y powstañcze s± w stanie zapewniæ bezpieczeñstwo ludno¶ci cywilnej. Wiêkszo¶æ swojego naukowego ¿ycia po¶wiêci³em wyja¶nianiu, dlaczego zapad³a decyzja o Powstaniu, choæ jeszcze pó³tora tygodnia przed jego wybuchem kierownictwo Armii Krajowej nie bra³o pod uwagê wydania Niemcom bitwy o Warszawê.

W swojej wznowionej w³a¶nie ksi±¿ce "Powstanie Warszawskie" pisze pan, ¿e g³ównym motorem takiego rozwoju wypadków by³ gen. Leopold Okulicki, ps. "Kobra", "Nied¼wiadek".

- Tak, nie mam w±tpliwo¶ci, ¿e bez Okulickiego nie dosz³oby do wybuchu Powstania. Jako dziecko zna³em go zreszt± osobi¶cie, bowiem przed wojn± s³u¿yli z moim ojcem w tej samej jednostce, 13. Dywizji Piechoty w Równem. Po wielu latach, gdy ju¿ mieszka³em na sta³e w Londynie i wyda³em swoj± ksi±¿kê, wdowa po gen. Okulickim napisa³a do mnie list, pyta³a, czy to ja jestem tym samym "ma³ym Jasiem, synkiem Bolesia", bo tak siê przedstawia³em jako kilkulatek.

Przecie¿ nie by³ dowódc± Armii Krajowej, nie móg³ sam podj±æ decyzji o Powstaniu.

- W sensie formalnym nie móg³, ale de facto mia³o to miejsce. Gen. Okulicki jest przyk³adem, jak przebojowa jednostka o silnej woli mo¿e podporz±dkowaæ sobie otoczenie. To by³ "chojrak", ¶wietny kompan do bitki i do wypitki, ale jednocze¶nie niezdolny do rozumienia, jak z³o¿ona mo¿e byæ rzeczywisto¶æ. Jan Nowak-Jeziorañski mówi³ o wrodzonym optymizmie i kmicicowej odwadze Okulickiego. Ju¿ w okresie miêdzywojennym by³o jasne, ¿e nie jest to cz³owiek predestynowany do samodzielnych stanowisk w armii. Genera³ Louis Faury, dyrektor nauk Wy¿szej Szko³y Wojennej w Warszawie, wystawi³ mu do¶æ charakterystyczn± ocenê: "bardzo u¿yteczny w sprawach, które wymagaj± du¿ego nak³adu pracy, lecz ¶rednich zdolno¶ci" i "w gruncie rzeczy bêdzie bardzo po¿yteczny w sztabie". Natomiast ocena wystawiona przez komendanta tej samej uczelni, gen. Aurelego Serda-Teodorowskiego, by³a w sposób oczywisty negatywna: "lekkomy¶lny, nieobowi±zkowy, niepewny". S± te¿ inne opinie wysokich oficerów, które nie pozostawiaj± w±tpliwo¶ci, ¿e by³ typem rozrywkowym, alkoholikiem i kobieciarzem.

Dlaczego wiêc zaszed³ tak wysoko? W 1936 r. zosta³ podpu³kownikiem i trafi³ do Sztabu G³ównego Wojska Polskiego, gdzie stan±³ na czele Wydzia³u "Wschód" do opracowania planów wojny ze Zwi±zkiem Radzieckim.

- Tu decyduj±ca by³a legionowa przesz³o¶æ Okulickiego. Jako szesnastolatek uciek³ z domu do Pi³sudskiego, by³ kilkakrotnie ranny w walkach, jego wyj±tkowa odwaga wpad³a w oko oficerom Legionów. Drogê do wielkiej kariery otworzy³a mu wojna, straty poniesione przez polskie kadry oficerskie. Z jednej strony Katyñ, z drugiej obozy jenieckie. Nie by³o do dyspozycji zbyt wielu dyplomowanych oficerów.

Zosta³ szefem konspiracji na obszar okupacji radzieckiej.

- Tak, i to by³ pocz±tek skomplikowanej serii wypadków, które zakoñczy³y siê decyzj± o wybuchu Powstania. W styczniu 1941 r. wpad³ w rêce Rosjan, da³ siê z³amaæ w ¶ledztwie, by³ torturowany. Powiedzia³ NKWD bardzo du¿o, przedstawi³ schemat organizacyjny Zwi±zku Walki Zbrojnej, jego dowództwo ³±cznie z nazwiskami i pseudonimami. Wyjawi³ te¿ konspiracyjne rosyjskie nazwisko gen. Micha³a Karaszewicz-Tokarzewskiego, który szed³ do Lwowa na komendanta ZWZ na okupacjê radzieck± i zosta³ schwytany przez pograniczników jako Fatniej Michaj³owicz Mirowoj. Pocz±tkowo Rosjanie nie zorientowali siê, z kim maj± do czynienia, wys³ali Tokarzewskiego do ³agru. Okulicki w³asnorêcznie napisa³ te¿ dla NKWD swoj± analizê sytuacji politycznej i geostrategicznej, sporo, dwana¶cie stron. Opowiedzia³ siê za wspó³prac± polskiego podziemia z ZSRR.

Walczy³ o prze¿ycie. Ten dokument ¶wiadczy zreszt± o tym, ¿e Okulicki nie mia³ takich w±skich horyzontów intelektualnych, jak sugeruj± niektórzy z tych, którzy go znali. Przewidzia³, ¿e w ci±gu kilku miesiêcy Hitler uderzy na ZSRR.

- Zgoda, ¿e walczy³ o prze¿ycie. Nie przecenia³bym jednak tego, co napisa³ w formie "zeznania w³asnego" dla NKWD. To by³y do¶æ typowe przekonania w¶ród polskich oficerów. Moja mama zapamiêta³a, ¿e dok³adnie tak samo o perspektywach konfliktu III Rzeszy z ZSRR mówi³ mój ojciec krótko przed wojn±. Okulicki spisa³ wiêc to, co by³o owocem dyskusji w¶ród polskich oficerów. Ca³y problem polega na tym, ¿e da³ siê z³amaæ. A potem, po wypuszczeniu do Armii Andersa, nie wszystko powiedzia³ o swoich relacjach z Rosjanami.

Pan sugeruje, ¿e Okulicki par³ do Powstania, by zmazaæ tê hañbê, byæ w glorii pierwszego rycerza Rzeczypospolitej.

- Pewno¶ci nigdy nie bêdzie, ale my¶lê, ¿e nie by³o to bez znaczenia dla tego co siê sta³o.

Po wypuszczeniu z £ubianki trafi³ prosto na stanowisko szefa sztabu u Andersa.

- Owszem, ale Anders do¶æ szybko siê go pozby³. Nie tolerowa³ braku dyscypliny i chêci narzucania w³asnego zdania. Okulicki zreszt± sam mówi³, ¿e gdyby do Andersa zwraca³ siê tak jak pó¼niej, przed wybuchem Powstania, do Bora-Komorowskiego, toby szybko wylecia³.

No tak, ale w polskiej armii na Zachodzie by³ przecie¿ doceniany. Ostatecznie wódz naczelny gen. Sosnkowski wys³a³ go do Polski jako swojego zaufanego i da³ szlify generalskie.

- Nie by³oby tego, gdyby nie ¶mieræ gen. Sikorskiego. Gen. Sosnkowski, który zaj±³ miejsce po Sikorskim, by³ legionist± i postrzega³ Okulickiego jako legionistê, a to by³ szczególny rodzaj wiêzi ¶rodowiskowych. Szkoda, ¿e naczelny wódz nie zasiêgn±³ opinii gen. Stanis³awa Kopañskiego, który by³ szefem sztabu NW, a wcze¶niej prze³o¿onym Okulickiego, i mia³ o nim jak najgorsze zdanie. Sosnkowski po prostu nie zna³ Okulickiego, ale mu ca³kowicie ufa³ i uwa¿a³, ¿e wysy³a do kraju kogo¶, kto wydatnie wzmocni konspiracjê.

I wzmocni³.

- Ale nie tak, jak chcia³ tego Sosnkowski. Okulicki zosta³ zrzucony do Polski pod koniec maja 1944 r., w czerwcu pojawi³ siê w Warszawie. By³ jak powiew ¶wie¿ego powietrza dla oficerów przyt³oczonych d³ugim ¿yciem w podziemiu, ¿yj±cych trochê jak w studni, nie bardzo wiedz±cych, co dalej robiæ, niemaj±cych specjalnie pojêcia, co siê dzieje w relacjach miêdzynarodowych. Okulicki w krótkim czasie sta³ siê nieformalnym dowódc± Armii Krajowej, zdominowa³ jej komendanta g³ównego gen. Bora-Komorowskiego i zastêpcê gen. Tadeusza Pe³czyñskiego. Pod jego wielkim wp³ywem by³ te¿ dowódca warszawskiej AK pu³kownik Antoni Chru¶ciel, "Monter".

  • 1
  • 171 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • s³abe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    118 g³osów