http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nadmiar matematyki nie szkodzi

dr hab. Paweł F. Góra*
2009-07-16, ostatnia aktualizacja 2009-07-16 14:38

To analfabetyzm matematyczny przyczynia się do ślepej wiary w nieograniczone zyski na giełdzie, to braki w wykształceniu przyrodniczym odpowiadają za radosne zabudowywanie terenów zalewowych. Polemika z Majcherkiem

ZOBACZ TAKŻE


Bardzo cenię publicystykę Janusza A. Majcherka, dlatego z dużym zainteresowaniem zabrałem się za lekturę jego artykułu "Specjaliści i manipulatorzy" ("Gazeta", 9 lipca). Niestety, w miarę lektury narastało we mnie uczucie rozczarowania, zawodu, zdumienia i złości.

Zaczyna się niewinnie. Majcherek krytykuje sposób nauczania matematyki, fizyki i pozostałych przedmiotów ścisłych w polskich szkołach. Zgadzam się z nim całkowicie. Tak, przedmioty te są nauczane bardzo źle. Tak, programy są idiotyczne, przeładowane encyklopedycznymi faktami, niedające uczniom najmniejszych szans na zrozumienie świata, gdyż - zakładana, a w praktyce szkolnej i tak niemalże nigdy nieosiągana - znajomość faktów naukowych nie wystarcza do wyrobienia umiejętności naukowego rozumowania. Szkolna matematyka to zestaw biorących się znikąd wzorów, które trzeba potraktować metodą 3xZ (zakuć, zdać, zapomnieć), biologia to klasyfikacja rybich ogonów i cykl życiowy pantofelka, fizyka to łamigłówki z życia rybaka-fajtłapy, który bez przerwy coś gubi na środku rzeki.

Gdyby więc Majcherek ograniczył się do krytyki sposobu nauczania przedmiotów ścisłych, należałoby mu przyklasnąć. Idzie on jednak dalej. Powołując się na Marthę Nussbaum, stwierdza, że nauczanie matematyki i fizyki jest społecznie szkodliwe. "Użytkownicy równań, wzorów, regułek i algorytmów mają inklinację do wyobrażania sobie także życia społecznego jako podlegającego koniecznym prawom, mechanizmom i technikom, co czyni ich niebezpiecznymi dla demokracji oraz pluralistycznego, otwartego społeczeństwa wolnych obywateli. Kształcenie nastawione na technikę i biznes produkuje ludzi, którzy są konformistyczni, pokorni wobec władzy i nie myślą krytycznie o propagandzie, którą im podsuwają politycy. Nie potrafią też zrozumieć cierpienia i uczuć ludzi, którzy się od nich różnią". I dalej: "Wykształcenie matematyczne i ścisłe myślenie nie chroni bynajmniej przed przyjmowaniem i wyznawaniem najgłupszych wizji rzeczywistości".

Czy Majcherek ma jakieś dane na poparcie tych tez? Ja bowiem sądzę coś całkiem przeciwnego: to analfabetyzm matematyczny przyczynia się do ślepej wiary w ciągły wzrost i niczym nieograniczone zyski na giełdzie, do tego, że ludzie zadłużają się ponad wszelką miarę i dają posłuch populistycznym hasłom ekonomicznych szarlatanów. To braki w wykształceniu przyrodniczym odpowiadają za wiarę we wróżki i w oszukańczych uzdrowicieli, za triumfy niektórych sekt, a nawet za rosnącą popularność spiskowych wizji świata, nie wspominając o radosnym zabudowywaniu terenów zalewowych i dziwowaniu się, że ulewne deszcze powodują osunięcia ziemi.

Czy to głównie matematycy ulegli swego czasu "ukąszeniu heglowskiemu"? Czy ideolodzy i akolici XX-wiecznych totalitaryzmów masowo studiowali nauki ścisłe? Czy wyborcy partii populistycznych z reguły cieszą się cenzusem wyższego wykształcenia technicznego? Jednym z powodów, dla których ludzie stają się bezradni wobec skomplikowanego świata przyrodniczego i społecznego i łatwo dają wiarę fałszywym prorokom proponującym cudowne recepty, jest kiepskie wykształcenie ogólne. Nie nadmiar wykształcenia matematycznego.

My źle uczymy naszą młodzież nie tylko przedmiotów ścisłych, ale też humanistycznych: historia staje się katalogiem zdarzeń, bez próby zrozumienia procesu historycznego, zestaw lektur jest z reformy na reformę ograniczany, symbole i odniesienia oczywiste przez stulecia powoli stają się niezrozumiałe, język się trywializuje, na maturze z polskiego karani są ci, którzy ośmielą się wyjść poza utarte schematy. Dlaczego wiedza o społeczeństwie, przedmiot najchętniej wybierany przez maturzystów, nie może dostarczać "solidnej porcji nauk społecznych", o którą Majcherek zabiega? Czemu profesor Uniwersytetu Pedagogicznego nie troszczy się o jakość kształcenia w ogóle, lecz walczy z chochołem rzekomego nadmiaru matematyki?

Niechęć Majcherka do nauk ścisłych jest głęboka i irracjonalna. Zapomina on przy tym, że "użytkownikami równań, wzorów, regułek i algorytmów" są nie tylko matematycy i fizycy, ale także socjolodzy, ekonomiści, statystycy, epidemiolodzy, onkolodzy, kontrolerzy ruchu lotniczego, agronomowie, realizatorzy filmowych efektów specjalnych, ludzie od prognozy pogody, o wszelkiego rodzaju inżynierach nie wspominając. Sam profesor Majcherek, pisząc swój tekst na komputerze i przesyłając go do redakcji drogą elektroniczną, stał się - niechcący, nie wątpię - użytkownikiem algorytmów.

Majcherek ubolewa, że w Polsce dominuje pogląd, iż "mamy za dużo politologów i psychologów, a za mało programistów, inżynierów i technologów. Do tej opinii najwyraźniej przychyliły się władze państwowe, oferując dopłaty ze środków publicznych dla młodzieży podejmującej studia na kierunkach technicznych i ścisłych". I dalej: "Chętnie zmusiliby maturzystów, aby także na studiach uczyli się więcej matematyki i fizyki". Domyślam się, że Majcherek pije tu do ogłoszonego niedawno z hukiem programu tak zwanych kierunków zamawianych. Czas pokaże, czy program ten przyniesie spodziewane rezultaty, nie jest to wcale oczywiste, chcę jednak zwrócić uwagę na trzy fakty. Po pierwsze, to, że w Polsce inżynierów i naukowców mamy proporcjonalnie o wiele mniej niż w USA i krajach Europy Zachodniej, pozostaje twardym faktem, na który nawet sam profesor Majcherek nic nie poradzi. Po drugie, krytykowany przez Majcherka program nie został wymyślony przez "władze państwowe", ale przez Unię Europejską, która w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki postawiła na takie właśnie kierunki kształcenia. Po trzecie, o ile wśród absolwentów uniwersyteckiej matematyki, informatyki czy fizyki zjawisko bezrobocia w zasadzie nie występuje, o tyle bezrobotnych (lub pracujących daleko poniżej formalnych kwalifikacji) "politologów i psychologów" jest całe zatrzęsienie. Sądzę, że przez profesora Majcherka, który zżyma się, że "oni" dostali dodatkowe środki, "my" zaś nie, przemawia zwykła zawiść.

Naprawdę przerażające jest jednak zakończenie artykułu. Autor pisze: "Jak ujawnił na tych łamach Piotr Cieśliński, rynkowa kariera wyrafinowanych instrumentów finansowych, których upowszechnienie doprowadziło do kryzysu amerykańskiego systemu bankowego i w rezultacie do załamania gospodarki światowej, była dziełem fizyków i matematyków opracowujących skomplikowane modele funkcjonowania tych derywatów. Powinno to dodatkowo dać do myślenia zwolennikom zwiększania obecności w polskim systemie kształcenia przedmiotów ścisłych jako mających przyczynić się do podniesienia poziomu polskiej gospodarki".

Narzędzia inżynierii finansowej są skomplikowane i żeby ich odpowiedzialnie używać, trzeba nieźle znać matematykę. Niestety, narzędzi tych zaczęli używać i nadużywać ludzie, którzy matematyki nie znali. Ale przecież to nie same narzędzia wywołały kryzys.

Obecny kryzys wywołały zachowania ludzkie (uwadze Majcherka polecam wywiad z Robertem J. Shillerem w Niezbędniku "Polityki"), dla których inżynieria finansowa tylko dostarczyła instrumentarium. Gdyby zabrakło akurat tych narzędzi, pozbawieni wiedzy inwestorzy użyliby czego innego do napompowania bańki spekulacyjnej - można się spierać, czy aż do takich rozmiarów - czemu nie zapobiegliby równie zaślepieni regulatorzy.

Poza apelami o elementarną przyzwoitość i zapobiegliwość, to właśnie lepsze rozumienie matematyki zarówno przez inwestorów, jak i przez państwowych regulatorów rynku, może powstrzymywać i łagodzić skutki kryzysów finansowych. Majcherek jednak chce tę wiedzę ograniczyć. Moje gratulacje.

* dr hab. Paweł F. Góra, fizyk-teoretyk i wykładowca informatyki, Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ współautor bloga http://swiat-jaktodziala.blog.onet.pl

  • 1
  • 29 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    57 głosów