http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Eurostrachy na lachy

Jacek Pawlicki
2009-06-07, ostatnia aktualizacja 2009-06-08 02:13

Jacek Pawlicki
fot. AG
Jacek Pawlicki
Wybory do Parlamentu wygrała Platforma, która opowiada się za silną i otwartą Europą. Drugi w Polsce PiS uzyskał liczący się wynik i wyśle do Strasburga kilkunastu posłów. Partia Jarosława Kaczyńskiego razem z konserwatystami z Wielkiej Brytanii chce wprawdzie przyhamować europejską integrację, ale nie domaga się "Polski dla Polaków" jak choćby skrajnie prawicowy węgierski Jobbik, który wprowadził swych ludzi do Strasburga na fali "Węgier dla Węgrów".

W tych wyborach Polacy zachowali się przyzwoicie.

Choć każdy z narodów głosował z osobna, wybieraliśmy razem, my, Europejczycy z 27 krajów. I wybraliśmy 736 posłów do Strasburga i Brukseli, w tym 50 z Polski. Będą reprezentować interesy europejskich obywateli w instytucji, która z kadencji na kadencję ma więcej do powiedzenia. Uchwala dwie trzecie polskiego prawa. Zdecyduje o kształcie budżetu UE do 2019 r., w tym o niezwykle ważnych dla Polski funduszach europejskich.

Choć wybory były europejskie, kręciły się wokół polskich gier. Główne partie nie rozpieszczały nas. Byliśmy bombardowani durnymi spotami, które miały po prostu dyskredytować przeciwnika. Zamiast zachęcić nas do Europy, kampania obrzuciła wybory błotem made in Poland. A dla wielu Polaków Parlament Europejski i bez tego jest równie odległy jak Mars.

Trudno było się zmobilizować. Poszło nas na wybory - na europejskim tle - mało, ale więcej niż w 2004 r. Dobre i to, bo frekwencja w UE była najgorsza w historii eurowyborów.

W polskim interesie jest pogłębianie integracji - postulat bliski większości w europarlamencie. Tyle że wyniki wyborów z kiepską frekwencją parlamentu nie wzmocniły. Co gorsza, w Strasburgu będzie więcej partii skrajnych i populistycznych - widać, że integracja zaczęła Europejczykom doskwierać. Holendrzy, Belgowie, Brytyjczycy, Austriacy boją się tego, co było zawsze siłą Europy - otwartości. Nie chcą dzielić się stabilnością i pokojem z sąsiadami, boją się rynkowych swobód, które budowało kilka pokoleń.

Europa nie jest w dobrej formie.

W Polsce takich antyeuropejskich populistów nie było, a partie podwyższonego ryzyka - jak Libertas - przegrały z kretesem. Tak trzymać. Rolą polskich posłów w Strasburgu i Brukseli powinno być rozwiewanie europejskich strachów. Jako wciąż nowi członkowie Unii mamy to, czego innym zaczęło brakować - entuzjazm do dzielenia się Europą z sąsiadami.

I to jest nasza wielka siła.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 15 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':