http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gdzie jest Generał?

Waldemar Kuczyński
2009-06-03, ostatnia aktualizacja 2009-06-02 16:50

Czwarty czerwca 1989 roku to było wspólne dzieło tej części PZPR-owskiej nomenklatury, która związała się z generałem Wojciechem Jaruzelskim, tej części ówczesnej prześladowanej opozycji, która zdecydowała z prześladowcami usiąść przy Okrągłym Stole, tej części Polaków, którzy tamtego dnia poszli głosować, i wreszcie Ducha Świętego, który nad tym wszystkim czuwał za pośrednictwem hierarchów Kościoła

Waldemar Kuczyński, ekonomista, publicysta
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Waldemar Kuczyński, ekonomista, publicysta
Wspólne dzieło, jedno z największych w naszej historii, powinno być świętowane w prawdzie. To oczywiście święto nas wszystkich, symboliczny, ale i faktyczny kres dyktatury i sowieckiej dominacji nad Polską, dzień tak ważny, że zasługujący na to, by stał się świętem państwowym na równi z 11 listopada. Ale nie wystarczy ograniczyć się do tej trochę uroczystej oczywistości, by zadośćuczynić prawdzie.

Ten dzień jest oczywiście nade wszystko świętem "Solidarności" wielkiej narodowej ucieczki z komunizmu na 16 miesięcy, a także ówczesnej opozycji, która tej ucieczce dopomogła. Ale jest to także święto najlepszego wtedy odłamu PZPR, tego "jaruzelskiego". To on i jego przywódca generał Wojciech Jaruzelski wraz z gronem współpracowników zdecydowali o rozpoczęciu procesu, który miał doprowadzić do wolności, a kiedy wydarzenia potoczyły się inaczej, niż chcieli, nie zrobili nic, by je cofnąć, choć naciskał na to partyjny aparat, domagając się nieuznania rezultatu wyborów.

Czwartego czerwca wraz z systemem, w którym wyrośli i któremu służyli, sromotnie i zasłużenie przegrali głosowanie. Zgodzili się jednak na wybory, choć musieli przewidywać koniec systemu. Potem uznali ich wynik. Wygrali ważną rolę dla siebie i prawo do prawdziwej, a więc i dobrej pamięci. I do miejsca w obchodach 20. rocznicy tamtego dnia.

Padają nazwiska zaproszonych, z kraju, Europy, ze świata. O nich cisza, jak o trędowatych. A bez ich obecności, bez pamięci o ich udziale, czwarty czerwca będzie świętem niepełnej prawdy.

  • 102 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Ostatni akt ACTA

Po zapowiedzi manifestacji w 60 miastach Niemiec w piątek gruchnęła nieoficjalna wiadomość, że niemiecki rząd zrezygnował z podpisania ACTA!

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy