http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rotfeld o publikacji w "Spieglu"

Adam Daniel Rotfeld, były szef MSZ
2009-05-22, ostatnia aktualizacja 2009-05-22 16:31

Po swojej publikacji "Spiegel" umocnił w moich oczach opinię rzetelnego pisma, które z reguły zamieszcza teksty udokumentowane.

Prof. Adam Daniel Rotfeld, były szef MSZ
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Prof. Adam Daniel Rotfeld, były szef MSZ
- W środę zadzwonił do mnie jeden z dziennikarzy "Dziennika" z sugestią, że artykuł "Spiegla" jest kontrowersyjny i czy mógłbym to potwierdzić. Tekstu nie czytałem. Powiedziałem dziennikarzowi, że nie chciałbym być w sytuacji obywateli ZSRR, którzy potępiali na wiecach dzieła Sołżenicyna, nie czytając go. Wywiązała się jednak rozmowa na tematy ogólne, której fragmenty dziennikarz wykorzystał, nie konsultując się ze mną.

Mam wrażenie, że większość wypowiadających się osób tekstu w "Spieglu" nie czytała. Ja go przeczytałem i stwierdzam, że taki tekst mógłby się ukazać w każdym kraju, także w Polsce. Nie zawiera on żadnych tez czy faktów nieprawdziwych. Problem w tym, że tekst ukazał się w wielkonakładowym piśmie niemieckim. Wpisuje się to w poszukiwania Niemców nowego stosunku do własnej historii. Niemcy zwracają uwagę na sprawy, których nie odważali się brać pod uwagę kiedyś. Jest to o tyle zrozumiałe, że od II wojny światowej minęło ponad 60 lat. W Niemczech żyje więc zupełnie nowe pokolenie, które ma zupełnie nową pamięć o wojnie.

"Spiegel" umocnił w moich oczach opinię rzetelnego pisma, które z reguły zamieszcza teksty udokumentowane. Kilka lat temu "Spiegel" wydał wywiad ze świadectwami osób uratowanych z Holocaustu. Było tam także moje świadectwo. Uważam, że ostatnia publikacja jest utrzymana w tym samym duchu.

Problem polega na trzech sprawach. My uważamy - zresztą to nie tylko polska specyfika, ale całej Europy - że Niemcom mniej wolno w wypowiedziach o II wojnie, bo jeszcze żyją ludzie, którzy doświadczyli jej cierpień. Z kolei niektórzy Niemcy nie uwzględniają, że bez przyjęcia ideologii nazistowskiej przez państwo niemieckie Holocaust nie tylko nie wydarzyłby się na taką skalę, ale w ogóle do niego by nie doszło.

Zarzuca się artykułowi "Spiegla" próbę europeizacji niemieckiej odpowiedzialności za Holocaust. Trudno się dziwić, że nikt nie chce być zaliczony do wspólników Hitlera. Żaden inny kraj nie nadał jednak nazizmowi kształtu polityki państwowej. Nie zrobiły tego inne dyktatury faszystowskie. Nazizm jako element polityki państwowej to specyfika Niemców.

Tekst "Spiegla" wyraźnie rozróżnia niemieckich sprawców i pomocników z innych krajów. W wielu narodach tkwiło sporo immanentnego zła, któremu niemiecki nazizm pozwolił dać upust.

Ostatnia sprawa to problem obwiniania współczesnych Niemców o zbrodnie II wojny światowej. Nie wolno zrównywać ich z nazistami. Ale jest to trudne. Czasem o potopie szwedzkim z XVII w. mówimy tak, jakby zdarzył się wczoraj, choć Szwedzi są dziś jednym z najbardziej pokojowych narodów świata.

not. maw

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 24 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':